Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie

21.01.2019
poniedziałek

Izrael atakuje Iran w Syrii

21 stycznia 2019, poniedziałek,

To nie pierwszy atak izraelskiej armii, więc dlaczego teraz jest o nim tak głośno?

„Rozpoczęliśmy uderzenia na cele irańskich brygad Al-Kuds. Ostrzegamy syryjskie siły zbrojne przed próbą działania na szkodę sił izraelskich lub izraelskiego terytorium” – ogłosiła w nocy z niedzieli na poniedziałek izraelska armia. Atak na elitarne jednostki irańskiej Gwardii Rewolucyjnej miał być odpowiedzią na wcześniejsze odpalenie z terytorium Syrii rakiety w kierunku Wzgórz Golan. Rakieta została przechwycona przez izraelską tarczę, ale dla bezpieczeństwa zamknięto izraelski kurort narciarski na górze Hermon. Izraelska armia poinformowała, że zaatakowała składy broni, cele wojskowe przy lotnisku w Damaszku, cele irańskiego wywiadu oraz irański obóz szkoleniowy. Izrael oświadczył również, że wbrew ostrzeżeniom Syria odpaliła własne rakiety, co spowodowało uderzenie w syryjską obronę przeciwlotniczą. Rosjanie twierdzą z kolei, że armii syryjskiej udało się przechwycić lub zniszczyć ok. 30 pocisków i bomb. Są ofiary śmiertelne (mowa o co najmniej czterech żołnierzach i sześciu rannych).

„Uznajemy, że reżim syryjski jest odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się w Syrii i ostrzegamy ich przed atakowaniem Izraela lub pozwoleniem innym na celowanie Izraela z ich ziemi. Jesteśmy przygotowani na wszystkie scenariusze i będziemy nadal działać w razie potrzeby, aby bronić izraelskich cywili” – ogłosiła armia na Twitterze. Izrael daje jasny sygnał, żeby lepiej z nim nie zadzierać.

Sprawa może wymknąć się z pod kontroli, bo zwierzchnik irańskich sił powietrznych gen. Aziz Nasirzadeh ogłosił, że Iran jest gotów na „decydującą wojnę, która doprowadzi do zniknięcia Izraela”. „Nasze siły zbrojne są przygotowane na dzień, w którym Izrael zostanie zniszczony” – zapowiada generał. Prężenie muskułów czy realna groźba? Oby to pierwsze, choć obawy co do eskalacji sytuacji istnieją. Na razie wcześniejsze potyczki nie doprowadziły do wybuchu konfliktu na dużą skalę, ale Izraelowi kończy się cierpliwość i nie chce tolerować coraz wyraźniejszej obecności szyickiego Iranu w Syrii. Ryzyko, że taki konflikt rozlałby się na inne kraje, jest wysokie, gdyż ajatollahowie umacniają swoje wpływy nie tylko w Syrii, ale również w Libanie czy Iraku.

Izrael uderzył w Syrię Fot. IDF/Twitter

Izrael przeprowadził już kilkaset ataków na cele irańskie w Syrii, uderzał też w konwoje z bronią dla Hezbollahu. Tyle że do tej pory robił to po cichu i nie ogłaszał w trakcie ataku wszem i wobec, że właśnie w tej chwili uderzyliśmy na pozycje wroga. Dlaczego więc teraz Izrael działa z otwartą przyłbicą? Odpowiedź jest banalnie prosta: wybory. Benjamin Netanjahu bardzo chce je wygrać i wie, że nic nie mobilizuje elektoratu tak mocno, jak poczucie zagrożenia, na które on – jako strongman izraelskiej polityki – odpowiada zdecydowanie, bez wahania. Nie jest przypadkiem, że w zeszłym tygodniu ujawnił, że w ostatnich latach Izrael przeprowadził setki ataków, które miały na celu zredukowanie sił Iranu i Hezbollahu. Kilka tygodni temu izraelska armia z kolei wykryła i zniszczyła libańskie tunele biegnące pod granicą z Izraelem. Nawet jeśli to tylko zbieranie przedwyborczych punktów, główny przekaz jest jasny: zawsze jesteśmy gotowi na wojnę.

Oby do niej nie doszło.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 146

Dodaj komentarz »
  1. Izraelowi „wolno więcej”?

    Atakowanie przeciwników bez wypowiedzenia wojny, dla kilku krajów jest normą akceptowalną.
    Tzw. „cały cywilizowany swiat”, nie kiwnie palcem w bucie, pod warunkiem że sprawcami jest Izrael, USA, Francja, czy GB.
    Bezprzykładne akty agresji i gwałcenie prawa międzynarodowego, to domena Rosji, Chin, Iranu- przynajmniej media zachodnie tak podają.

    W miarę nabywania doświadczenia przez obsługi syryjskich instalacji p-lot, sytuacja się unormuje.
    Niewykluczone, że otrzeźwienie przyjdzie dopiero po utracie kilku samolotów.
    Gorsze byłyby wyrzutnie pocisków rakietowych, rozmieszczone na terenie Izraela.
    Ich uruchomienie spowodowałoby odwet adekwatny do zagrożenia.
    Oko za oko…..

  2. do @wiesiek59:

    Pomijając wszelkie inne aspekty, po prostu ew. ataki na Izrael nawet jeśli miały miejsce są kompletnie bezskuteczne, bo mają tam jak na razie najskuteczniejszy ze sprawdzonych w działaniu system obrony, więc kto i po co miałby się narażać na śmieszność ogłaszając symetryczne wobec Izraela ale kompletnie nieudanie działania? Poza tym jawna i sprawdzona skuteczność izraelskiego systemu obrony jest z kolei dokładnym przeciwieństwem komunikatów rosyjskich (z Izraela nie piszą obcokrajowcy) z Syrii o rzekomym przechwyceniu ileś tam czegoś tam przez kogoś tam. Taka sama propaganda jak w radio Erewań: nie wołgi a rowery i nie rozdają a kradną. Nic się nie unormuje, bo sławetne rosyjskie systemy w Syrii ani nie są tymi najnowocześniejszymi z będących w Rosji posiadaniu, ani nie pojechały tam nikogo uczyć. Nie miejsce tu na techniczne detale i dywagacje, odsyłam do łatwo dostępnej wiedzy źródłowej w portalach fachowych. No niestety tak się porobiło, że stopień przewagi technicznej i technologicznej po stronie izraelskiej pozwala im na podobne buńczuczne komunikaty na dowolnie wybraną okazję. Przepraszam, że zapytam , a kto więcej niż kiwnął palcem na Rosję w kwestii Krymu?

  3. Rachunek za tę „przedwyborczą kampanię” Izraela zapłacą mieszkający w Europie Żydzi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. wiesiek 59@
    Izraelowi „wolno więcej”?

    Atakowanie przeciwników bez wypowiedzenia wojny, dla kilku krajów jest normą akceptowalną.

    poniewaz tunele pod granica sa do pokojowego przechowywania kartofli halal. I Israël oglasza co dwa dni tak jak Hamas czy Hesbollah za jego celem jest zniszczenie Iranu, Syrii Gazy . 50 lat temu w krajach arabskich bylo ok 990 000 zydow. Zostalo troche w Maroku i kilka w Djerba. niedawno odkryto jedna Zydowke w iraku i ok 50 ciu w Jemenie. Moze jeszcze zyja. W Israelu jest ok 1.5 mln arabow , maja izraelski paszport, swoje uniwersytety, swoich deputowanych w swojej partii;
    W Gazie w 1949 roku bylo ok 180 000 arabow. Jest prawie 2 mln dzieki ludobojstwu israela: zlikwidowanie zgonow kobiet po porodzie, zgonow noworodkow /oba na poziomie europejskim/, itp. Zanim napiszesz , pomysl. Izrael walczy o przezycie. Pozostali walcza aby go zniszczyc. Co nie oznacza ze wszystko co robi izrael mi sie podoba. Shalom

  6. lubat 21 stycznia o godz. 15:55
    Racja. Na ich miejscu emigrował bym, ale gdzie?

  7. Wiesiek59 21 stycznia o godz. 18:13‎
    Naprawdę w to wierzysz? Cudzoziemscy najemcy z Dubaju maja zwyciężyć Iran? Już próbowano tego ‎przy pomocy Iraku i doskonale wiemy jak się to skończyło…‎

  8. Ahasverus 21 stycznia o godz. 16:34‎
    A jaki niby mają się zachowywać mieszkańcy Gazy, skoro znajdują się oni w takim samym położeniu ‎jak polscy Żydzi w gettach Litzmannstadt i Warschau? Przecież zadaniem ŻOB też nie była pomoc dla ‎niemieckich okupantów!‎

  9. Wiesiek59 21 stycznia o godz. 14:02‎
    Scrambler 21 stycznia o godz. 15:39‎
    Tak, Izraelowi „wolno więcej”, ale nosił wilk razy kilka, kto mieczem wojuje i kto sieje wiatr… ‎Pamiętam doskonale jak „biały” reżym południowoafrykański bezkarnie atakował bazy bojowników ‎ANC w sąsiednich murzyńskich krajach i jak się to skończyło – upadkiem tego reżymu i przejęciem ‎władzy w RPA przez ANC, czyli tych, których ów „biały” reżym atakował przy pomocy Zachodu oraz ‎last but not least, Izraela, z którym przecież „biała” RPA wspólnie wyprodukowała bomby atomowe.‎
    ‎„Biała” RPA też miała, jak na tamte czasy, bardzo skuteczną broń także i przeciwlotniczą, a więc żaden ‎z jego „czarnych” sąsiadów nawet nie próbował zaatakować RPA, szczególnie zaś z powietrza. Ale ten ‎‎„biały” reżym rządzący RPA w latach 1924-1994, a więc przez 70 lat, nieco tylko krócej niż syjoniści ‎rządzą Izraelem, musiał ustąpić, gdyż inaczej to każdy biały mieszkaniec RPA musiałby służyć w ‎wojsku albo policji. Z podobnych powodów poddał się także murzyńskiej większości „biały” reżym ‎Iana Smitha w sąsiedniej Rodezji Południowej (dzisiejsze Zimbabwe).‎
    A ponieważ Izrael czeka niebawem ten sam problem, to nie muszę chyba dodawać, czym się skończą ‎syjonistyczne rządy w Izraelu. Demografia jest bowiem nieubłagana: według CIA ludność arabska w ‎połączonym obszarze Izraela, Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy będzie przewyższać liczbę ludności ‎żydowskiej w nadchodzących latach. Według danych szacunkowych z września 2009 roku, Arabowie ‎‎(około 5,3 do 5,6 miliona) mogą już obecnie przewyższać liczbę Żydów (około 5,4 do 5,5 miliona – w ‎tym osadników żydowskich we Wschodniej Jerozolimie, na Zachodnim Brzegu i Wzgórzach Golan). ‎Natomiast liczbę palestyńskich uchodźców z Izraela szacuje się na 800-900 tysięcy w roku 1948, a w ‎‎20 lat później na ponad 350 tysięcy.‎

  10. To dlatego USA kazały Polsce zorganizować „pokojową” konferencję anty-irańską w Warszawie?‎

  11. Wiesiek59 21 stycznia o godz. 18:13‎
    Uzbrojenie sił lądowych Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) składa się z 545 czołgów, 2880 ‎opancerzonych pojazdów bojowych, 177 dział samobieżnych, 54 wyrzutni rakietowych oraz 150 ‎zestawów artylerii holowanej. Marynarka wojenna dysponuje 34 okrętami obrony przybrzeża, dwoma ‎okrętami obrony przeciwminowej oraz pięcioma korwetami. Lotnictwo ZEA dysponuje 139 samolotami ‎bojowymi a razem posiada około 500 samolotów i śmigłowców. Wojska Zjednoczonych Emiratów ‎Arabskich liczą ok. 65 tysięcy żołnierzy zawodowych (rezerwistów brak z racji pełnego ‎uzawodowienia armii). Według rankingu Global Firepower (2014) siły zbrojne ZEA stanowią 42 siłę ‎militarną na świecie, z rocznym budżetem na cele obronne w wysokości ok. 14,4 mld dolarów USA.‎
    Wojska irańskie liczą 545 tys. żołnierzy zawodowych oraz 1,8 mln rezerwistów. Posiada on na ‎uzbrojeniu 70 nowoczesnych samolotów bojowych a razem około 600 samolotów i śmigłowców, ok. ‎‎400 okrętów i około 4 tysięcy wozów opancerzonych. Według rankingu Global Firepower (2018) ‎irańskie siły zbrojne stanowią 13 siłę militarną na świecie (bez ewentualnego potencjału nuklearnego), z ‎rocznym budżetem na cele obronne w wysokości 6,3 mld dolarów USA.‎

  12. Janekkowalsky@
    To po prostu nieuczciwe, to co piszesz. porownac Zydow w gatcie do Arabow w Gaza?!?! O ile pamietam zydzi nie strzelali rakietami do niemieckich rolnikow mieszkajacych na Pradze. A Hamas to Judenrat robiacy liste do wywozki do gazu. ? Przeczytaj Amos Oz. Wspanialy opis pierwszych lat Israela. Gdyby Haganah przegral to po zydach israelskich bylyby jedynie symboliczne groby gdzies w Europie. Obesnosc zydowska zawsze byla w Palestynie i w jerosolimie. . Mordowano ich , przeganiano, deportowano a oni zawsze wracaliu „do siebie”? bo sa u siebie. „Jeruzalem, jezeli cie zapomne niech moja prawa reka uschnie , niech jezyk przyklei sie do podniebienia.” powtarzali przez 2000 lat. Empatia nie powinna zastepowac rozumu. Oczywiscie bedziesz mowil o mordzie na mieszkancach palestynskiej wsi przez Irgun czy Stern/chyba/, te tragedie byly wszedzie. Zydzi walczyli o przezycie. Et voilà mon ami.

  13. scrambler
    21 stycznia o godz. 15:39

    Znasz zapewne pojęcie „przeciążenie systemu”.
    Każda rakieta żelaznej kopuły, to koszt 200 000$.
    Rakieta Hamasu, czy Hezbollahu, to kilkadzesiąt, kilkaset $.
    Zapewne jest kilkaset, które kosztują więcej i są znacznie bardziej niszczycielskie.
    Ktoś je będzie w stanie zidentyfikować?
    Jakie są koszty takiej masywnej obrony?

    Ilość tych rakietek, szacuje się na co najmniej 100 000…..
    W końcu, jest sporo rur kanalizacyjnych, cukru i saletry, by coś takiego wyprodukować.
    System radarowy nie rozróżni.

  14. ahasverus
    21 stycznia o godz. 16:34

    Izrael likwiduje przeciwników wszędzie, w każdej jurysdykcji.
    Począwszy od dawnych SS manów, skończywszy na irańskich atomistach.
    Nie jest moim zdaniem istotne, co było pierwsze jajo czy kura.
    Ważna jest bezwzględna, nie licząca się z nikim i niczym, realizacja własnych celów.
    Wbrew wszelkim idealistycznym i wydumanym standardom.

  15. JohnKowalsky
    21 stycznia o godz. 21:45

    Zawsze mogą DOKUPIĆ…..
    Przy okazji, nająć kilkaset tysięcy „fachowców” zdemobilizowanych z zachodnich armii.
    I sporo mięsa armatniego z krajów latynowskich czy azjatyckich.
    Tak sęto obecnie odbywa.
    Te proxy war….

  16. @ scrambler,

    Z cala pewnoscia jakosciowo Izrael ma przewage. Niemniej doswiadczenia 1973 roku pokazuje, ze I to moze sie zmienic. Natomiast fakt, ze Izrael nie jest bezposrednio atakowany wynika raczej z racji aktywnego poparcia ze strony USA ( przede wszystkim) I reszty swiata zachodniego. Bez tego Izrael bylby atakowany bezposrednio I czesto.

    @ ahasverus,

    Mysle, ze probuje Pan przedstawiac alternatywna historie. Zas z faktu, ze w jakims kraju byla czy tez jest spolecznosc zydowska niewiele wynika. Poza Izraelem w Iranie zamieszkuje najwieksza spolecznosc zydowska w regionie , majaca konstytucyjne gwarancje , jak I przedstawiciela w parlamenice. Nie przeszkadza to jednak antyiranskim dzialaniom I antyiranskiej propagandzie. Duzo sie mowi o zagrozeniu ze strony Iranu. Biorac pod uwage, ze wojskowy budzet tego kraju jest +- 3 mniejszy niz Arabii Saudyjskiej I rowniez mniejszy niz budzet Izraela mozna zastanowic sie nad wiarygodnoscia tych oskarzen.

    Pozdrawiam

  17. 2019-01-21 14:27

    gruby
    polish_wealth napisał:

    „Po jaką cholerę żydom wzgórza Gholan? Co tam jest takiego?”

    To jest jedyne źródło słodkiej wody dla całej Palestyny. W 1964 roku Izrael planował nawodnienie swoich równin wodą z rzeki Jordan. W odpowiedzi Arabowie zmontowali koalicję i zaczęli swoje importowane z ZSRR czołgi przemieszczać ku granicy (nikt nie lubi jak mu sąsiad z granicznej rzeki wodę zaiwania, szczególnie mieszkańcy pustyni reagują cokolwiek nerwowo). Izrael w odpowiedzi na koncentrację wojsk u swoich granic zniszczył Arabom ich armię przygotowującą się do inwazji Izraela w wojnie sześciodniowej, tak prewencyjnie, zanim sam został wymazany z mapy. Przy okazji zajął wzgórza Golan czym uniemożliwił Arabom gospodarcze stanięcie na nogi (kto ma wodę ten ma żywność, kto ma żywność ten ma populację, kto ma populację ten ma wojnę w połowie wygraną). Kto kontroluje wzgórza Golan ten kontroluje cały region: Palestynę, Jordanię, Syrię i Liban. Chwilowo Izrael się rozwija bo jest nawodniony, tyle że zielone pola Izraela są zielone wodą zaiwanioną Arabom. Jasne że religia też gra w tym konflikcie swoją rolę ale pod płaszczykiem religii interesy mieszkańców Bliskiego Wschodu są całkiem konkretne: kto obmywa się do modlitwy piaskiem a kto obmywa się w basenie. Z tego powodu kiedy Martin Schulz w Knessecie poruszył ten temat (w Izraelu żyd zużywa średnio 75 litrów wody dziennie, arab 15) został prawie zlinczowany.
    ===========

    Głos z innego forum, ale chyba bardzo sensowny wątek, wyjaśniający wiele.

  18. wiesiek59 22 stycznia o godz. 9:23
    Racja. Ale „kradzione nie tuczy”.

  19. vandermerwe 22 stycznia o godz. 5:53
    Otóż to!

  20. Wiesiek59 21 stycznia o godz. 22:46‎
    Otóż to. Izrael nie jest w stanie strącić każdej rakiety czy też każdego samolotu atakującego jego ‎terytorium.‎

  21. Wiesiek59 21 stycznia o godz. 22:53‎
    Izrael, tak samo jak dawniej III Rzesza, jest bowiem państwem bandyckim. 🙁

  22. do @wiesiek59 @vandermerve @JohnKowalsky

    Kompletnie nie zależy mi na wartościowaniu poczynań stron konfliktu. Chciałem tylko zwrócić uwagę na techniczne uwarunkowania. Proszę nie sądzić, że Izrael jet na tyle rozrzutny, żeby strzelać sobie fajerwerki choćby nawet a’ 200 tys USD/ szt (ale obecnie raczej mniej niż 100 tys.USD / szt) do celów wielkości dużego ptaka. To nie tak działa, środki są proporcjonalne, głównie w kwestii skali potencjalnego zagrożenia przez nadlatujący pocisk/ obiekt. Są na tyle dobre, żeby najniższe ich „piętro” zostało kupione przez Pentagon na potrzeby armii USA. Wystarczająca rekomendacja, a po szczegóły odsyłam tam, gdzie poprzednio.Na marginesie: nasze Gromy też trafiły do armii USA, tyle że kilkadziesiąt sztuk na tzw. testy czyli jakby do skopiowania. Rzeczywiście większemu dużo więcej wolno.
    Reasumując: stworzony przez Izrael system jest wielowarstwowy i sieciocentryczny z nowoczesnym rozpoznaniem, stąd nie mają problemu (w przeciwieństwie np do systemów rosyjskich w Syrii) przede wszystkim z różnicowaniem potencjalnego nawet małego celu od ptaków.
    Nie potrafię się odnieść do jakichkolwiek porównań historycznych. Moim zdaniem są w co najmniej jednym zasadniczym składniku nieadekwatne. Jest nim postęp technologiczny, który z nowych możliwości czyni element kompletnie nieprzystający do porównań tamtych sytuacji i czasów. Daleki tez byłbym od przepowiedni i mniemanologii stosowanej w stylu żartobliwie zdefiniowanym „żeby kózka kwiecień plecień to by ślimak kij ci w oko”. Nadal aktualne homo homini lupus est…

  23. Wiesiek59 21 stycznia o godz. 22:58‎
    Tak, mogą sobie dokupić nowoczesną broń, ale czy potrafią się nią posłużyć? A armię złożoną z ‎najemników, łatwo jest przecież przekupić…‎

  24. Ahasverus 21 stycznia o godz. 22:08‎
    To jest jak najbardziej uczciwe to moje porównywanie Żydów w getcie Warszawy czy Łodzi do ‎Arabów w Gazie – w obu przypadkach to są bowiem ludzie trzymani ze względów rasowych i ‎religijnych oraz wbrew swej woli na ograniczonym terytorium bez możliwości jego opuszczenia. Żydzi ‎nie strzelali zaś rakietami do niemieckich rolników mieszkających na warszawskiej Pradze, gdyż tych ‎rakiet po prostu nie mieli. Hamas nie jest zaś Judenratem, gdyż on walczy a nie kolaboruje z ‎okupantem. Początki Izraela to jest zaś terroryzm syjonistyczny, o którym możesz poczytać choćby w ‎Wikipedii pod na przykład takim hasłem jak np. „Zionist political violence” ‎‎(en.wikipedia.org/wiki/Zionist_political_violence).‎
    Co też ma wynikać z tego, że Żydzi zawsze byli obecni (choć w ilościach na ogół śladowych) w ‎Palestynie i w Jerozolimie? Polacy też zawsze byli obecni w Berlinie, a to miasto założyli przecież ‎zachodni Słowianie, blisko z Polanami, czyli przodkami współczesnych Polaków spokrewnieni. Nie jest ‎więc prawdą, że Żydzi są w Izraelu u siebie, gdyż z potomków starożytnych Hebrajczyków pozostali ‎tam tylko Palestyńczycy, w większości dziś muzułmanie ze względu na setki lat tureckiej okupacji ‎Palestyny, a dominujący dziś i od roku 1948 w Izraelu Żydzi Aszkenazyjscy, są z kolei potomkami ‎tureckiego plemienia Chazarów, które w swoim czasie, z powodów politycznych, przyjęło judaizm jako ‎swoją religię państwową.‎
    Na koniec – przemoc z jeden strony nie usprawiedliwia przemocy z drugiej strony a terroryzm i mord ‎zawsze są i będą terroryzmem i mordem. Na morderstwach i terrorze nie można też budować państwa ‎czy narodu. Palestyńczycy zaś walczą dziś o swoje przeżycie, a więc rozumiem, że pochwalasz ‎terroryzm z ich strony.‎

  25. Scrambler 22 stycznia o godz. 11:44‎
    Tak czy inaczej, gospodarka a szczególnie finanse i demografia przemawiają przeciwko Izraelowi. Na ‎tzw. Zachodzie zastanawiają się bowiem. i to bardzo na serio, co robić, ponieważ wszystkie znaki na ‎niebie i ziemi wskazują, że najbliższe dekady jak nie wieki oznaczać będą dominację Chin – nie tylko ‎gospodarczą i militarną, ale także naukową i kulturową: ‎https://www.economist.com/leaders/2019/01/12/how-china-could-dominate-science

  26. @ scrambler,

    Wszystko, co Pan napisal moze jest prawda. Co nie zmienia faktu, ze bez oslony politycznej ze strony USA Izrael nie mialby wolnej reki w dzialaniach. Patrzac na konflikt, czy wiele konfliktow jednoczesnie na Bliskim Wschodzie, wyraznie widac, ze poszczegolne strony jednak czesto dzialaja ze spora doza ostroznosci. Przyczyny tego sa roznorodne i niekoniecznie militarne. W ostatecznym rozrachunku same dzialania militarne niewiele sa warte jesli nie towarzyszym im mysl polityczna. W swietle tego nalezy sie zastanowic na ile skuteczne sa dzialania Izraela jesli po latach bombardowan i najazdu sasiednich terytoriow kraj w dalszym ciagu zyje na „wojennej stopie”. Warto zapoznac sie z ksiazka „Defending the Holy Land. A Critical Analysis of Israel’s Security & Foreign Policy.” Autorem jest izraelski prof. Zeev Maoz. Rzecz wydana kilka lat temu ( pierwsze wydanie w 2009 roku) lecz nic nie stracila na aktualnosci. Do rozwazenia nastepujacy cytat:”Nor was it able to convert its military victories into a political victory at the negotiationg table.”
    Jednoczesnie nalezy sobie uzmyslowic ze:”..data set suggests that there was only one year out of fifty-six years of history in which Israel did not engage in acts involving threats, display or limited use of force with its neighbors.”

    Pozdrawiam

  27. do @JohnKowalsky

    Nie wiem, co przemawia przeciwko Izraelowi. Jakoś nie widzę żadnej np dla USA realnej alternatywy wartownika pilnującego pośrednio czy bez- ale amerykańskich interesów w regionie. Za co innego tak sowicie ich wspierają? Biznes polityczno-gospodarczy jakich wiele.
    A co do Chin to te „najbliższe dekady jak nie wieki”….
    pozwolę sobie przeszkodzić nieco w tym zło?- wieszczeniu. W całości cytuję wypowiedź fachowca:
    „Parę liczb, dla zobrazowania rzeczywistości: 1. Ciężkie lotniskowce atomowe: USA 11, Chiny 0 (zdolność Chin do budowy takich jednostek też zero). 2. Lekkie lotniskowce konwencjonalne: USA 9 w służbie + 10 w planach/budowie, Chiny 1 szkolny, 1 w próbach, 2 w budowie. 3. Krążowniki rakietowe z systemem AEGIS: 22 w służbie, Chiny 0. 4. Niszczyciele rakietowe z systemem AEGIS: 65 w służbie + 14 w planach/budowie, Chiny 11 w służbie, 3 w próbach, 14 w planach/budowie (odrębną kwestią jest, czy i na jakim poziomie chiński odpowiednik systemu AEGIS w ogóle działa, bo np. chińskie rakiety okrętowe wszystkich typów są nieporozumieniem na tle amerykańskich). 5. Duże okręty desantowe: USA 22 w służbie + 2 w planach/budowie, Chiny 6 w służbie + 2 planach/budowie. 6. Strategiczne atomowe okręty podwodne: USA 18 w służbie (14×24 ośmiogłowicowe pociski Trident II, razem 2.688 głowic + 4×154 pociski Cruise), Chiny 4 w służbie (4×12 jednogłowicowych pocisków JL-2, razem 48 głowic, okręty-nosiciele są bardzo głośne). 7. Uderzeniowe atomowe okręty podwodne: USA 53 w służbie + 33 w planach/budowie, Chiny 6 w służbie + brak informacji o okrętach w planach/budowie. Innymi słowy, w podstawowych klasach okrętów ilościowa i jakościowa przewaga USA nad Chinami jest miażdżąca – samych uderzeniowych atomowych okrętów podwodnych, dla chińskiej marynarki praktycznie niewykrywalnych, Amerykanie mają dwa razy więcej, niż Chińczycy wszystkich dużych okrętów razem – i na żadne prześcignięcie US Navy przez flotę Chin się nie zanosi. ” Podobna jest sytuacja ogólna, niewątpliwie czynione są niewyobrażalne postępy, ale te jaskółki dopiero może zapowiadają jakąś wiosnę. Jeżeli natomiast rozmawiamy o kulturze – ewidentny ewolucyjny powrót do zasad konfucjanizmu, nie powinniśmy się sugerować zewnętrzną symboliką czy oficjalną retoryką polityczną, te są głównie na użytek wewnętrzny oraz w/w marketingu policzno-biznesowego. Racjonalnie obrana bezalternatywna i żmudna droga ewolucji w realiach współczesnego świata wzajemnych na się pohukiwań i kopania się po kostkach, zblazowanych i spętanych klinczem arsenałów jądrowych tzw. hegemonów. Czytał ktoś instrukcje obsługi tego świata?

  28. do @ vander

    Jak w poprzednim wpisie: szukamy polityki na siłę w miejscach, które są elementami uprawiania i zwarć międzynarodowego biznesu. Nie widać w tym żadnej dalekosiężnej strategii (vide Chiny), co najwyżej jest jakaś doraźna w sumie taktyka zachowania pozycji albo już tylko twarzy. Jeżeli natomiast zdefiniujemy działania Izraela ogólnie jako strategię przetrwania, to dlaczego mamy nazywać to lub mieszać z polityką? Zdaję sobie sprawę z herezji takiego uproszczenia, ale oddzielmy ordynarny choć ubrany w politycznie inkrustowane sformułowania gospodarczy biznes. Wolałbym zostać przy niemal całkowicie już zdezaktualizowanej użytkowej funkcji rozwiązywania problemów społecznych, której właśnie polityka miała służyć.

  29. @ scrambler,

    „..to dlaczego mamy nazywać to lub mieszać z polityką?”

    Strategia przetrwania nie istnieje w prozni. A poza tym wlasno chodzi o to by jednak nie bylo strategi przetrwania i pemanentnego konfliktu lecz polityczna umowa. To wyraznie widac w przytoczonych cytatach. Militarne zwyciestwo winno byc rowniez zwyciestwem politycznym. Bez tego jest co jest czyli niekonczacy sie konflikt. Poza tym, nie jestem przekonany czy dzisiaj Izrael potrzebuje startegii przetrwania. Mam watpliwosci czy dzialania wobec ludnosci Gazy i Zachodniego Brzegu sa czescia tej strategii czy tez startegia ekspansji i aneksji za wszelka cene. Jak to w zyciu bywa ostateczna cene przyjdzie kiedys zaplacic – niekonecznie w kategoeriach militarnych.
    Pisze Pan, ze szukamy polityki na sile. Nie, niczego nie szukamy, gdyz dzialania militarne sa czescia polityki. Problem zaczyna sie, gdy polityka zostaje zmilitaryzowana, jak to ma miejsce w Izraelu czy w obecnie w Stanach Zjednoczonych, gdyz dzialania militarne lub ich grozba sa punktem wyjscia i podporzadkowuja lub calkiem eliminuja dzialania dyplomatyczne bedace podstawa polityki.

    Pozdrawiam

  30. Scrambler
    ‎1. Przeciwko Izraelowi przemawia wszystko – postępujący upadek gospodarczy i naukowy, więc też i ‎militarny USA oraz nieubłagana demografia w regionie. Bagnetami da się bowiem wojnę wygrać, ale ‎nie da się na nich długo usiedzieć.‎
    ‎2. Tak jak każdy generał, czy nawet sztabsoficer dyplomowany, wiesz jak wygrać poprzednią wojnę, a ‎więc za pomocą samolotów, lotniskowców, krążowników, niszczycieli, okrętów desantowych czy ‎okrętów podwodnych a nawet i rakiet, tak samo jak Francuzi planowali w latach 1930-tych ‎powstrzymać agresję Niemiec przy pomocy nieruchomych fortyfikacji a Polacy chcieli zrobić to samo ‎przy pomocy kawalerii. A przecież następna wielka wojna będzie inna niż poprzednia, tak samo jak II ‎wojna światowa była inna niż I wojna światowa. To może być głównie wojna informatyczna, jako że ‎US Army a szczególnie Navy i Air Force są dziś bardzo uzależnione od komputerów i środków ‎łączności elektronicznej, a więc łatwo będzie unieruchomić wojenną machinę USA przez ‎zneutralizowanie jej systemów komputerowych i systemów łączności. Nie pomoże tu rozproszenie ‎‎(Internet) skoro zamknięte zostaną kanały łączności (np. przez zakłócenia elektromagnetyczne) oraz ‎unieszkodliwione procesory i pamięci komputerów (np. przez wirusy coraz to nowszych generacji ). A ‎to jest tylko jeden z wielu możliwych scenariuszy przeszłej wielkiej wojny – zakładam bowiem, że nie ‎dojdzie w niej do odpalenia ładunków wodorowych, gdyż oznaczałoby to przecież koniec naszej ‎ludzkiej cywilizacji.‎
    ‎3. Mowa jest o rosnącej sile naukowej i gospodarczej Chin, a nie o ich obecnym uzbrojeniu. Jeszcze na ‎początku II wojny światowej najpotężniejszą marynarkę miało Zjednoczone Królestwo a ‎najponętniejszą armię lądową – Francja. Ważne nie jest bowiem to, co mamy dziś, a co będziemy mieć ‎za kilka dekad. Tu Chiny są zaś w lepszej sytuacji, jako iż mogą one zacząć rozwijać zupełnie nowe ‎rodzaje broni zamiast marnować czas i pieniądze na udoskonalanie istniejących technologii. Niemcy i ‎Japończycy też zmarnowali w latach 1930-tych i na początku 1940-tych czas i pieniądze na ‎wybudowanie najnowocześniejszych i najpotężniejszych wówczas pancerników, ale przecież ‎pancerniki już nawet na początku tejże wojny należały do przestarzałych typów okrętów.‎
    ‎4. Na koniec – jak długo USA będzie stać na utrzymanie tak wielkiej armii, floty wojennej i lotnictwa ‎wojskowego, nie mówiąc już o rozwoju nowych rodzajów broni? Niezbyt długo, gdyż gospodarka USA ‎się przecież de facto kurczy (rośnie tam tylko PKB, ale on jest przecież tylko miarą aktywności rynku, ‎a wielkości gospodarki, szczególnie zaś jej realnego sektora, który w USA od dawna jest przecież w ‎zaniku). Poza tym, to Chiny nie maja zamiarów agresywnych, a więc nie potrzebują one aż tyle ‎uzbrojenia co agresywne USA i nie muszą więc aż tyle wydawać na zbrojenia, co Ameryka.‎

  31. Scrambler
    Oczywiście – ‎to jest tylko jeden z wielu możliwych scenariuszy przyszłej wielkiej wojny.

  32. vandermerwe 22 stycznia o godz. 14:03‎
    Tak – tak jak to w życiu bywa, ostateczną cenę przyjdzie zapłacić i Izraelowi i Ameryce…‎

  33. @ scrambler,

    Komentarz do Pana komentarza do John Kowalsky,

    W okresie zimnej wojny ktos porownal wyscig zbrojen do dwoch chlopcow wzajemnie ogladajcych meskosc w kacie podworka. Wylicza Pan militarne dysproporcje choc nieiwele z tego wynika na przyszlosc. Historia jest usiana przykladami mocarstw ponoszacych kleski choc na papierze przeciwnik nie mial absolutnie szans. Tak dla przypomnienia. Mao uwazal, ze Chiny stac na strate 500 mln ludzi. To jest wiecej niz populacja USA czy UE. W Wietnamie wojskowi amerykanscy polegali na „body count” jako parametrze okreslajacym „odleglosc od zwyciestwa”. Nic z tego nie wyszlo, Wietnam byl gotow poniesc wieksze straty niz strona amerykanska i rzecz zakonczyla sie przegrana jednego z owczesnych mocarstw.

    Pozdrawiam

  34. Vandermerwe 22 stycznia o godz. 14:15‎
    Otóż to. Na papierze to każdy oficer sztabowy potrafi wygrać bitwę czy nawet wojnę. Gorzej jest na ‎realnym polu walki…‎

  35. do @ JohnKowalsky & @vander

    Czytam ze zrozumieniem. Panowie znacie instrukcję obsługi świata i jego harmonogram. A ja tylko wiejski głupek… Wie co Panowie? Żadnej przyszłej „wielkiej” czy każdej innej wojny nie będzie z tej prozaicznej przyczyny, że byłaby na pewno ostatnią, a to się póki co nikomu z tych, którzy mogliby ją zainicjować zwyczajnie nie opłaca. Pogadać, postraszyć to i owszem, bez tego nie dało by rady handlować np bronią,ale tą tylko, która jest na sprzedaż. To bardzo intratny interes, o ile jest wystarczająco liczne grono wystraszonych. Dlaczego @vander zakłada Pan, że „Chiny stać na stratę 500 mln ludzi” autorstwa Moa nadal obowiązuje? Naprawdę, proszę nie relatywizować historii przez pokazywanie jej w jednostronnym świetle. Np. USA w Wietnamie nie walczyły tylko z Wietnamem, a o wojnę „na eksport” nikt Smitha czy innego Nolana o zdanie nie pytał. Zakładacie Panowie, że nikt niczego się na doświadczeniach nie nauczył?

  36. Powyższa konwersacja jest ciekawsza niż artykuł, którego dotyczy.

  37. Wojna już się toczy…..

    Tyle że ma wymiar ekonomiczny i propagandowy, z niewielkim komponentem militarnym.
    Przynajmniej, jak na razie.

    Wyliczanie przewag armii, floty i lotnictwa, jest bezcelowe, z jednego powodu.
    Nie bierzecie panowie pod uwagę obszaru działania.
    Ten USA jest globalny, stąd wielkie rozproszenie sił, i szybkie zużywanie się sprzętu.
    Militarna inwazja na państwa o wielkości kontynentów, nie wchodzi w grę.
    Można co najwyżej próbować wywołać wewnętrzne napięcia, blokować szlaki handlowe- i to tylko morskie, uniemozliwiać dostęp do rynków surowcowych i zbytu.
    Sankcje handlowe na Iran, Chiny, Rosję, jednocześnie?
    Zdławienie ich rozwoju?
    To nie te czasy……

    Dominacja zachodu potrwa jeszcze jakiś czas.
    Wyscig technologiczny będzie jeszcze trwał.
    Tylko że co roku, 100 000 chińskich studentów kończy zachodnie uczelnie, i z zachodnią wiedzą wraca do kraju.
    Strzelę, że połowa nowych patentów powstaje dzięki pracy chińskich inżynierów w zachodnich laboratoriach i działach B&R.

    Pamiętam lata 70′ i „Japońską tandetę”…..
    Grundig i Telefunken, to było to!!!
    Gdzie są teraz te firmy?
    Obecnie z rynku wypierane są japońskie i koreańskie, przez chińskie.
    Taka kolej rzeczy jest……

  38. Wojna już się toczy…..

    Tyle że ma wymiar ekonomiczny i propagandowy, z niewielkim komponentem militarnym.
    Przynajmniej, jak na razie.

    Wyliczanie przewag armii, floty i lotnictwa, jest bezcelowe, z jednego powodu.
    Nie bierzecie panowie pod uwagę obszaru działania.
    Ten USA jest globalny, stąd wielkie rozproszenie sił, i szybkie zużywanie się sprzętu.
    Militarna inwazja na państwa o wielkości kontynentów, nie wchodzi w grę.
    Można co najwyżej próbować wywołać wewnętrzne napięcia, blokować szlaki handlowe- i to tylko morskie, uniemozliwiać dostęp do rynków surowcowych i zbytu.
    Sankcje handlowe na Iran, Chiny, Rosję, jednocześnie?
    Zdławienie ich rozwoju?
    To nie te czasy……

  39. Obserwatorów zastanawia również komunikat o strącaniu jedynie bomb i rakiet, a nie izraelskich samolotów. Jest to niewątpliwie ważny sygnał dla Rosjan, że ich systemy są jak na razie jedynie w stanie reagować na samo zagrożenia, a nie likwidować jego źródło. Być może zmieni to dopiero włączenie do działań bojowych zestawów S-300 i S-400. Wtedy jednak dojdzie do bezpośredniej konfrontacji rosyjskich i izraelskich żołnierzy. A tego nie chcą: ani władze w Izraelu, ani w Rosji.
    https://www.defence24.pl/syria-pogrom-pancyrow-przy-bezczynnosci-baterii-s-300-i-s-400
    ==========

    Skomplikowana jest ta gra, kto, z kim, na jakich warunkach….

  40. scrambler
    22 stycznia o godz. 14:36

    Jak bardzo rozproszone po globie, są siły amerykańskie?
    Jak bardzo niepopularne są kolejne awantury?
    Ile milionów ludzi potrzeba by dla okupacji dużego kraju- wielkości Chin?

    Poza podgryzaniem ekonomicznym, niewiele da się zrobić.

  41. Problem w tym, ze ultra-ortodoksyjni Zydzi niewiele roznia sie od islamistow z Arabii Saudyjskiej. To ludzie o nastawieniu rasistowskim i ksenofobicznym, nienawidzacy homoseksualistow, do tego uwazajacy kobiety za cos wyraznie gorszego!

  42. Aspiryna 22 stycznia o godz. 17:46
    Całkowita zgoda.

  43. wiesiek59 22 stycznia o godz. 16:40
    A może Rosjanie NIE chcą na razie strącać izraelskich samolotów?

  44. do @wiesiek59

    czyli jak Pan był łaskaw zauważyć, jest coś na rzeczy… o tych przewagach nad rosyjskim uzbrojeniem tez należy raczej z przymrużeniem oka, bo z dawno już zamieszczonych na powszechnie znanej YOUrurze materiałów niezbicie wynika, że Rosja wysłała do Syrii wcale nie najnowszy sprzęt ale zapewne wystarczający im na skuteczną realizację niemilitarnych celów eskapady. Przywołanych samolotów raczej nie mają nawet czym „zobaczyć” (upraszczając – są one zbyt daleko podczas wykonywania zadań) , o werbalnych głównie zaletach pozostałości napisałem wcześniej. Zdecydowanie wszystkim stronom zależy na uniknięciu bezpośredniej konfrontacji. I zajęciu jak najlepszej w swoim rozumieniu pozycji na szachownicy. A poza tym wszystkie te pukawki, latadła i elektronikę trzeba gdzieś sprawdzić w „praktyce”, najlepiej gdzieś z dala od domu w miejscu na tyle odosobnionym, żeby jedynym praktycznie ale wcale niemiarodajnym źródłem informacji były wzajemne komunikaty stron konfliktu. Przekaz totalnie sterowany.
    W zlinkowanym felietonie o wyścigu zbrojeń na Pacyfiku autor pojechał ciut po bandzie bo: 1 .jaki to jest wyścig zbrojeń skoro Chiny dopiero budują swoje siły, w dodatku we wcale nie ekspresowym tempie. Jak czegoś mieli zero a teraz mają dwie sztuki to oczywiście przyrost jest o 200%. 2. Budowa nowoczesnej strategicznej jednostki typu lotniskowiec czy łódź podwodna to kilka lat, prognozy o szybkim osiągnięciu choćby porównywalnego z amerykańskim potencjału autor wyssał z palca opierając je na zastoju(?) i problemach budżetowych w USA. W Chinach boom gospodarczy też nie będzie trwał wiecznie, sytuacja już się zmienia. Nasuwa mi się tutaj analogia pomiędzy anegdotyczną sytuacją z lat 80 , o której opowiadał Z.Brzeziński: w rozmowach z Deng Xiaoping podczas jego pierwszej wizyty w USA w 79(?) r poruszano kwestię większej swobody dla obywateli ChRL (paszporty, wyjazdy zagr. etc). Deng miał odpowiedzieć, że nie widzi problemu, ale nie jest pewien, czy USA chciałyby przyjąć od jutra np ze 30 mln gości z Chin w Kaliforni. Współcześnie z kolei amerykanie mogą zapytać, czy lub ew. kiedy mieliby zwrócić Chinom dług wysyłając w walizkach odpowiednią kwotę świeżo wydrukowanych dolarów.

  45. do @ Aspiryna

    do czego ten komentarz? Dla kogo to jest problem? Wypadałoby podać, że tych „ultrasów” mieszka w Izraelu mniej niż 1 mln, czyli mniej niż 1/8 ludności i nie jest to społeczność jednolita tak w obyczajach jak i w poglądach, zaawansowaniu swojej ortodoksyjności. Poza tym do 2014 r unikali służby wojskowej. To raczej bardziej tacy amerykańscy Amisze, żyją z wyboru poza cywilizacją i w innym wymiarze kulturowym. A Pan pisze komunikat w stylu paska z DTV.

  46. Scrambler 22 stycznia o godz. 14:36‎
    Przecież napisałem, że raczej nie będzie żadnej przyszłej „wielkiej” wojny, czyli przy użyciu broni ‎jądrowej, ale nie wykluczam użycia broni biologicznej czy chemicznej i to w taki sposób, że będzie to ‎wyglądać albo na naturalną epidemię albo też na skutek zanieczyszczenia środowiska. Lem dawno już ‎temu pisał o tym, że w przyszłości w celach militarnych mogą być użyte np. sztucznie wywołane ‎trzęsienia ziemi czy też powodzie, w tym tsunami i co więcej, trudno będzie odróżnić takie sztucznie ‎wywołane trzęsienia ziemi czy też powodzie, w tym tsunami, od naturalnych.‎
    I oczywiście, że najlepszy interes to jest handel narkotykami i bronią, tyle że hurtowy. Kapitalizm ‎oznacza więc ciągłe wojny, gdyż obecnie to tylko one ratują koniunkturę na tzw. Zachodzie przed ‎permanentną zapaścią – stąd też ustrojem gospodarczym USA od dawna nie jest już kapitalizm rynkowy ‎czy nawet monopolistyczny, a tylko militarny keynesizm.‎
    Być może doktryna Mao, głosząca że „Chiny stać jest na stratę 500 mln ludzi” już nie obowiązuje, ale ‎dla Chińczyków utrata miliona żołnierzy w jeden dzień była by tylko przejściowym epizodem, a dla ‎USA oznaczałaby koniec istnienia, przynajmniej w obecnym kształcie.‎
    I zgoda – USA w Wietnamie nie walczyły tylko z Wietnamem, ale też nie walczyły one tam samotnie, ‎gdyż po stronie USA udział brały wojska takich wasali USA jak (alfabetycznie) Australia, Filipiny, ‎Korea Południowa, Nowa Zelandia, Tajlandia (Syjam) i Tajwan (reżym Czang-Kaj-Szeka).‎
    A ponieważ ustrojem politycznym USA nigdy nie była demokracja a tylko plutokracja, to nic ‎dziwnego, że tamże nikt Smitha czy też innego Nolana o zdanie się nie pytał, nie pyta i nie będzie ‎pytać. I na koniec twierdzę, że Amerykanin, tak samo jak Polak, jest głupi zarówno przed jak i po ‎szkodzie a co widać jest doskonale choćby po polityce prowadzonej przez praktycznie wszystkich ‎prezydentów USA od czasu śmierci FDR.‎

  47. Scrambler 22 stycznia o godz. 18:13‎
    Ortodoksyjni Żydzi różnią się od ultra-ortodoksyjnych tak samo jaka SA-mani różnili się od SS-manów. ‎:-(

  48. Scrambler
    W USA boom gospodarczy dawno temu się skończył i „to se ne vrati”. Poza tym, to długów ‎państwowych się nie spłaca i nie zwraca, a tylko płaci od nich odsetki i to jest ta wielka tajemnica ‎zadłużenia wszelakich rządów. Ani w interesie USA, ani też Chin nie leży więc spłata tego długu, jaki ‎USA ma względem Chin, gdyż oznaczałoby to ogromny spadek siły nabywczej dolara USA i co za tym ‎idzie, załamanie gospodarcze Ameryki, której gospodarka oparta jest przecież od dawna nie na ‎eksporcie, a tylko na imporcie i życiu na kredyt – zarówno państwa jak też i jego mieszkańców.‎

  49. do @JohnKowalsky

    Serdeczne dzięki za ekonomiczną ewangelizację. U mnie na wsi czasem tylko jest internet, to wie Pan… od 30 lat muszę czytać, więc już przywykłem. Komentując Pańskie odkrycie w kwestii spłacania długów poprzestanę na uzupełnieniu wywodu skrótem myślowym: zatem USA spokojnie dadzą radę bez Chin ale odwrotnie to raczej będzie kiepsko.
    Pisze Pan możliwe scenariusze przyszłych wojen w oparciu o scenopis tych, które się już odbyły. Poza tym mocno Pan przecenia nie tylko aktualne ale i przyszłe możliwości człowieka: te wywoływanie trzęsień ziemi, fal tsunami etc… Wie Pan chociaż jaka byłaby do tego potrzebna energia i dlaczego nawet największe wybuchy jądrowe nie przyniosłyby oczekiwanego skutku? W latach 60-tych ub wieku wiele pisano np o perspektywach lotów galaktycznych. Planowane są jakieś?
    Na koniec mam do Pana prośbę: da Pan już sobie na wstrzymanie z tymi rynsztokowymi porównaniami typu SScośtam, dobrze? Wie Pan , może jestem przeczulony, ale w rodzinie, której kilku członków straciło życie na Pawiaku i w obozach podobne teksty budzą – kulturalnie to nazywając – niesmak. Z góry dziękuję.

  50. Izrael może WYGRAĆ wiele wojen ze Światem Muzułmańskim, ale przegrać może tylko jedną wojnę. I będzie to OSTATNIA wojna Izraela.

  51. JohnKowalsky
    A może Rosjanie NIE chcą na razie strącać izraelskich samolotów?
    Pana pytanie można zastąpić innym pytaniem : Czy przy pomocy swoich systemów S300 są w stanie, potrafią zestrzelić izraelskie samoloty ? Może izraelskie samoloty dysponują takimi środkami obrony że potrafią unikać rakiety tego systemu.

  52. scrambler
    22 stycznia o godz. 17:55

    Mozna używać różnych broni.
    Klasycznego uzbrojenia, broni finansowej, ekonomicznej, powiązań gospodarczych, transportowych.
    Preferowanie nagiej siły zbrojnej, zaczyna być passe…..
    Ludzie przestają to kupować.
    A i utrzymywanie sił zbrojnych na monstrualnym poziomie, przestaje się kalkulować ze względu na unikanie podatków przez korporacje, w których interesie prowadzi się te awantury.

  53. Coś raczy blokować mi komentarze….

  54. wiesiek59 22 stycznia o godz. 20:32
    M o s s a d?

  55. wiesiek59 22 stycznia o godz. 20:32
    Za dużo linków?

  56. Pani Zagner
    To bardzo dokładny i wyjaśniający tekst. Ze swoej strony pozwolę sobie dodać jeszcze kilka szczegółów:
    Jak wiadomo od niedawna oficjalnie (ta żelazna kupka) Izrael finansował islamskich bojowników dostarczając tysiące ton broni i zaopatrzenia. Ale to jeszcze mało. Istniała cicha umowa, że w razie potrzeby bojownicy wystrzeliwali pocisk cza rakietę w określony obszar (żeby nie zrobić kuku) Izraela i wtedy w samoobronie nadlatywały samoloty izraelskie i rzucały tysiące bomb, którymi teraz Izrael się tak chwali.
    Dzisiaj wojna na południu się skończyła i niby dlaczego brygady al Qud miałyby tam używać rakiet? Celu żadnego w tym nie widać. Ale może to czekający w norach na wypłaty islamiści zużywają na zamówienie resztki izraelskich rakiet. Stąd dziwnym trafem tak łatwo je zestrzelić. Swoje i w zadanym sektorze, łatwe cele.
    I dalej! Niby S-300 niegotowe ale i tak dzielni piloci wolą używać dzieci i kobiet z Boeingów jako osłony. Samoloty Izraelskie wcale nie lecą dzisiaj do Syrii tylko do Libanu na niskim pułapie. Ponieważ na granicy są góry, nie są widoczne na radarach. wyskakują, odpalają rakiety zanim system zdąży zareagować i wieją do domu. Dzielni, prawda.

    Taka sytuacja potrwa jeszcze jakiś czas, dopóki nie zostanie rozwiązany problem Idlib. A właśnie SAA (armia Assada) rozpoczęła przegrupowanie z południowego wschodu z okolic Dair as.Zaur do Idlib. I już dzisiaj zachodni krzyk, że artyleria Assada zabiła jedną osobę cywilną. Ciągłe plotki o przygotowaniu ataków gazowych. Nawet jeśli Izrael uszkodził cywilne lotnisko w Damaszku, wydaje się, że Assad ma ważniejsze aktualnie problemy do rozwiązania.

  57. @ scrambler,

    Teoria Mao o 500 mln jest w sumie zbrodnicza. Jednak pokazuje roznice potencjalu ludzkiego. Niby technologia jest w stanie to wyrownac, niemniej w przypadku konfliktu rozciagajacego sie w czasie zaczyna miec istotne znaczenie. Dyskutowany wczesniej Izrael nie jest w stanie prowadzic przedluzajacej sie regularnej wojny wlasnie z tego powodu, niezaleznie od technologicznej i jakosciowej przewagi.
    Nie wiem czy za naszego zycia wybuchnie konflikt podobny to dwoch wojen w XX wieku. Nikt z nas nie wie. I wojna swiatowa byla „wojna majaca zakonczyc wszelkie wojny”, jednak tak sie nie stalo.
    Lekcja Wietnamu jest dalej „zywa”, czego przykladem moze byc np. konflikt w Afganistanie. Straty interweniujacego wojska sa relatywnie niskie , przeciwnik traci wielokrotnie wiecej ludzi, jednak, tak jak w Wietnamie, konca wojny „na naszych warunkach” nie widac.
    Nigdzie nie twierdzilem, ze niczego sie nie nauczono. Jednak nie zawsze wnioski wyciagniete z nauk sa wlasciwe.
    Nie przypominam sobie by w moich komentarzach byla jakakolwiek sugestia o „wiejskim glupku” pod Pana adresem. Roznica zdan jest podstawa dyskusji.

    Pozdrawiam

  58. Vera 23 stycznia o godz. 1:53‎
    Dzięki za kolejne ważne informacje, niedostępne na łamach „Polityki” czy „Wyborczej”. I ‎przypominam syjonistom oraz ich zwolennikom, że nosił wilk razy kilka, kto mieczem wojuje i kto ‎sieje wiatr, oraz że Izrael może WYGRAĆ wiele wojen ze Światem Muzułmańskim, ale przegrać może ‎tylko jedną wojnę i że będzie to OSTATNIA wojna Izraela.‎

  59. Vandermerwe 23 stycznia o godz. 6:24‎
    Każda wojna jest zbrodnicza, nawet obronna. Mało kto z Polaków, nawet historyków wojskowości, wie ‎na przykład, że nasz „bohater” czyli generał Sikorski, podczas „obronnej” wojny z Rosją Radziecką, ‎kazał rozstrzeliwać rosyjskich jeńców w odwet za rozstrzeliwanie polskich jeńców przez Rosjan. Niby ‎to nie on pierwszy kazał mordować jeńców, ale nie zmienia to przecież faktu, że stał się on w ten ‎sposób przestępcą a nawet zbrodniarzem wojennym, dokładnie takim samym jak bolszewiccy ‎komisarze po drugiej stronie frontu.‎
    Zgadzam się też, że Izrael nie jest w stanie prowadzić przedłużającej sie regularnej wojny właśnie z tego ‎powodu, który podałeś, gdyż różnica potencjału ludzkiego nie da się do końca wyrównać technologią, ‎szczególnie w przypadku konfliktu rozciągającego się w czasie. Tak więc z powodu swej obecnej ‎technologicznej i jakościowej przewagi, Izrael może wciąż WYGRAĆ wiele wojen ze Światem ‎Muzułmańskim, ale przegrać może tylko jedną wojnę i będzie to OSTATNIA wojna Izraela.‎
    Co do Afganistanu, to Amerykanie szybko przestali się cieszyć z klęski ZSRR w tej wojnie, gdyż ‎Brzeziński okazał się być nie czarownikiem, a tylko nieudolnym uczeniem czarnoksiężnika, a więc ‎rozpętał on siły, nad którymi on sam nie panował i nad którymi jego następcy też nie mają kontroli – ‎dokładnie jak u Goethego czy Disneya.‎

  60. do @vandermerwe

    Wie Pan, nie znajduję w sobie dość przekonania do poszukiwania analogii pomiędzy konfliktami z choćby nieodległej jeszcze historii w relacji do współczesnych nam okoliczności. I wcale nie na podłożu technologicznym. Bez wdawania się w rozważania natury filozoficznej: upraszczając dzisiaj mamy w do czynienia wyłącznie z konfliktami regionalnymi powstałymi na gruncie lokalnych czynników. Inna rzecz, że ich praprzyczyna ogólnikowo określając często bywa niejasna a leży w nawet odległych historycznie zaszłościach i/lub niekoniecznie w tej samej lokalizacji geograficznej. Dlatego też nietrafną wydaje mi się poczyniona przez Pana analogia pomiędzy współczesnymi konfliktami a WWI czy choćby wojną wietnamską, w której klęska najeźdźców kiełkowała na ich własnym zapleczu. Konflikt bliskowschodni jest sam w sobie szczególny, przewlekły i wielostronny. On jest wręcz przeciwieństwem wojny totalnej, bo strony niczego w sumie ostatecznie nie osiągają poza umocnieniem się – wg oczywiście tychże stron opinii własnej – na tzw. pozycjach. Czy wg Pana od lat 70 ub. wieku tak bardzo zmieniły się główne lokalne „warunki brzegowe” tego konfliktu? Co więcej, można mieć nieodparte wrażenie, że żadna ze stron nie jest de facto zainteresowana forsowaniem tzw. ostatecznego rozwiązania. Wie Pan, moim zdaniem ono po prostu nie istnieje w żadnej trwałej oraz przez wszystkie strony akceptowalnej formie i postaci. Niektóre strony konfliktu politykę prowadzenia wojny ugruntowały jako użyteczne narzędzie ułatwiające sprawowanie władzy nad własnym, wielonarodowym i wielokulturowym społeczeństwem. To może jest rzeczywiście cecha wspólna dla innych współczesnych konfliktów.

  61. wiesiek59
    Czasem wydaje mie sie że skuteczność działania systemów S-300 jest bardziej w sferze marzeń rosyjskich wojskowych niż w rzeczywistości. Próby poligonowe to nie to samo co działania bojowe. Mogli je wypróbować na tureckich samolotach w odwecie za zestrzelenie ich samolotu. Nie zrobili tego. Amerykanie by się nie wahali żeby wyrównać rachunki. Dopóki nie dowiemy się że rakiety tego systemu zestrzeliły jakiś samolot bojowy względnie obronily jakieś obiekty wojskowe wartość tego systemu jest czysto teoretyczna.

  62. Scrambler
    Konflikt bliskowschodni, podobnie jak konflikty w Wietnamie, Korei czy Afganistanie NIE są/były ‎konfliktami regionalnymi, jako iż zaangażowane w nich są/były globalne mocarstwa takie jak choćby ‎USA. Strona arabska (dokładniej muzułmańska) jest zainteresowana forsowaniem tzw. ostatecznego ‎rozwiązania, tyle, że jej jedność jest, jak na razie, skutecznie rozbijana przez syjonistów i będących na ‎ich usługach amerykańskich imperialistów. Wielonarodowy i wielokulturowy jest zaś w tym regionie ‎‎(poza miniaturowymi szejkanatami naftowymi) tylko Izrael, i tam też, w tej jego wielokulturowości, ‎leżą zalążki jego nieuchronnego a tragicznego końca…‎

  63. Do @JohnKowalsky:

    Czyli doskonałym przykładem owej arabskiej determinacji w dążeniu do jedności była zapewne wg Pana również wojna domowa w Libanie 1975-1990 a zwłaszcza w pierwszych dwóch latach?

  64. Scrambler 23 stycznia o godz. 12:57‎
    A kto tę wojnę wywołał, jak nie Izrael? Największym nieszczęściem Libanu jest przecież jego ‎wielokulturowość, w tym szczególnie wielowyznaniowość. Liban miał być przecież chrześcijańską enklawą ‎na Bliskim Wschodzie i dlatego też odłączono go od Syrii, ale ponieważ pozostawiono w nim ‎muzułmanów, to stal się on idealnym wręcz celem do destabilizacji przez Izrael i zależne od niego ‎mocarstwa typu USA. Tak sie zresztą zawsze kończą wszelakie połowiczne rozwiązania na zasadzie ‎‎„Panubogu świeczkę a Diabłu ogarek”…‎

  65. scrambler
    23 stycznia o godz. 12:57

    Myślę, że za mało pan zwraca uwagę na historię tego regionu, i strukturę/ skład plemienny i wyznaniowy poszczególnych państw.
    A to ładne kilka tysięcy lat historii, i ciągłości wielu rodów i klanów.
    Wasnie pomiędzy nimi, mogą mieć i 1 000 letnie korzenie.

    Dlatego nigdy tam nie będzie trwałych sojuszy, trudno będzie stworzyć państwo narodowe w europejskim znaczeniu.
    Jedyne co ich scala t religia lub jej odłam, i wierność przywódcy plemiennemu, władcy.
    Całkowicie archaiczna według nas struktura, którą łatwo manipulować z zewnątrz.
    To właśnie od ponad stulecia robią Brytyjczycy i Francuzi.
    Do rozgrywki dołączył Izrael i USA.
    Divide et Impera!

    Podobnie jest w większości państw afrykańskich, o sztucznie ustalonych granicach, przecinających terytoria plemienne.
    Spuścizna kolonializmu jest trwała.

  66. JohnKowalsky
    23 stycznia o godz. 13:25

    Francuzi dość zgrabnie stworzyli Liban i dziwny w nim system rzadów, opartych na strukturze demograficznej sprzed 100 lat.
    Niestety, zmieniła się demografia i podział stanowisk rzadowych przestał odpowiadać aspiracjom przywódców poszczególnych grup etnicznych i wyznaniowych.
    Ingerencja Syrii, a potem Izraela i Iranu- każdy wspierał swoje frakcje, też nie pomogła.
    Potem do gry weszli Amerykanie, Saudowie, Katar, i zapewne jeszcze jakieś siły.
    Przy takiej zgrai sponsorów, trudno o zgodę co do kierunku działania, czy wyłonienia sensownego rzadu.

  67. @ scrambler,

    „…upraszczając dzisiaj mamy w do czynienia wyłącznie z konfliktami regionalnymi powstałymi na gruncie lokalnych czynników..”

    Nikt tego nie kwestinuje. Tyle, ze I w.s. zaczela sie od lokalnego konfliktu. Druga tez narastala od „zadraznienia” do ” zadraznienia” a gdy wybuchla nie byla od razu wojna swiatowa lecz konfliktem europejskim. Na sytuacje na Bliskim Wschodzie sklada sie wiele czynnikow, wewnetrznych i zewnetrznych. Nie bardzo rozumiem, co probuje Pan wykazac. Ponownie polecam lekture wczesniej wspomnianej ksiazki. Moge jeszcze dodac: ” A choice of Enemies. America Confronts the MIddle East”: Lawrence Freedman- rzecz rowniez troche starawa bo wydana w 2008 roku. Z nowszych rzeczy: America’s War for the Greater Middle East, A military History”: Andrew J. Bacevich , czy tez : „Saudi Arabia and Iran. Power and Rivalry in the Middle East”: Simon Mabon.
    Kielkowanie kleski wietnamskiej „na zapleczu” to jest legenda majaca uzasadnic przegrana – jesli dobrze zrozumialem sens tego okreslenia. Lekcja jest znana i aktualna w dniu dzisiejszym – regularna armia, dzialajaca na terenie przeciwnika przeciw silom nieregularnym ma znikome szanse na zwyciestwo. O tego typu dzialaniach, jeden z dowodcow powiedzial, ze w 20% jest to konflikt militarny w 80% zas polityczny i armia moze zrobic tylko tyle ile wynika z owych 20% reszta nalezy do politykow.

    Pozdrawiam

  68. Vandermerwe 23 stycznia o godz. 14:14‎
    Tak, to „kiełkowanie” klęski wietnamskiej „na zapleczu” to jest legenda mająca uzasadnić sromotną ‎przegraną USA. Przecież zwykli Amerykanie doskonale rozumieli, że daleki, peryferyjny Wietnam w ‎niczym nie zagrażał Ameryce, że to była wojna toczona w celach tylko i wyłącznie propagandowych a ‎na dodatek USA popierały wówczas doszczętnie skorumpowany południowowietnamski reżym, który ‎miał poparcie tylko wśród sajgońskich prostytutek, sutenerów i handlarzy narkotykami. Stąd też wojna ‎ta musiała być finansowana z pożyczek zaciąganych u lichwiarzy (banksterów), gdyż podniesienie ‎podatków, tak jak to było podczas np. II wojny światowej, nie wchodziło wówczas w rachubę, ze ‎względu na tą ogromną niepopularność tej brudnej, agresywnej i nikomu poza elitami wladzy USA ‎niepotrzebnej wojny. Ogromne długi i kac moralny, które spowodowała ta sromotnie przegrana przez ‎USA awantura wojenna, stały się więc początkiem końca, jeśli jeszcze nie USA, tona pewno absolutnej ‎dominacji USA nad resztą państw świata.‎
    I od dawna wiadomo, że tradycyjna, regularna armia, działająca nawet bezwzględnie i okrutnie, na ‎terenie przeciwnika przeciwko siłom nieregularnym ma znikome szanse na zwycięstwo. Hitler otrzymał ‎tę lekcję w Jugosławii, gdzie to, a nie w Polsce, toczyła się prawdziwa wojna partyzancka i istniało ‎prawdziwe, podziemne państwo, zresztą w końcowych latach wojny uznane przez wszystkich aliantów ‎bez wyjątku, w odróżnieniu od sytuacji w Polsce.‎
    Każdy konflikt militarny jest zaś konfliktem sensu stricto politycznym, gdyż wojna jest przecież ‎przedłużeniem polityki: „Wojna jest jedynie kontynuacją polityki innymi środkami” oraz „Pokój to ‎zawieszenie broni pomiędzy dwiema wojnami: – Carl Phillip Gottlieb von Clausewitz – pruski generał-‎major, profesor a później dyrektor Akademii Wojskowej, ur. 1 czerwca 1780 w Burgu, zm. 16 listopada ‎‎1831 we Wrocławiu.‎

  69. Wiesiek59 23 stycznia o godz. 13:52‎
    Otóż to. Utworzenie Libanu w roku 1920 było preludium do utworzenia Izraela w roku 1948.‎

  70. Wiesiek59 23 stycznia o godz. 13:46‎
    Divide et impera semper vivens ad modum socius Lenin!‎

  71. JohnKowalsky
    23 stycznia o godz. 15:17

    Czytałem przed chwilą o walkach portugalskich spadochroniarzy w republice srodkowoafrykańskiej, z” rebeliantami”….

    I się zastanawiam, jak długo jeszcze kraje kolonialne będą ingerować, w obronie interesów swoich koncernów wydobywczych, czy zaprzyjaźnionych kacyków.

    Amerykanie robią to samo…

  72. Próbkę problemów demokracji wprowadzonej w Iraku, mozemy obserwować.
    Możliwości uzgodnienia czegokolwiek, są dość ograniczone.
    W Syrii bez sprawnego i silnego przywódcy, byłoby to samo.

    To ostatni ze świeckich w miarę i niezależnych- w tamtym regionie krajów.
    Tych religijnych i zależnych od zachodu, nikt nie rusza.

  73. Wiesiek59 23 stycznia o godz. 15:24‎
    Mam nadzieję, że ruchy typu żółtych kamizelek tak wkrótce zaangażują siły policyjne i zbrojne ‎Zachodu, że elity rządzące owym Zachodem nie będą miały kogo i za co wysyłać na zagraniczne ‎awantury wojenne. Rzym też przestał się mieszać do spraw odległych nacji, kiedy przestał sobie ‎całkowicie radzić ze swymi własnymi wewnętrznymi problemami.‎

  74. JohnKowalsky
    23 stycznia o godz. 16:05

    Jest taki punkt w istnieniu każdego Imperium, gdzie wojny ZYSKOWNE- dzięki którym Imperium się rozwija, przestają przynosić zyski, a stają się kosztowym ich pochłaniaczem.
    Ekspansja traci siłę napedową, przeradza się jedynie w obronę, skazaną zresztą na niepowodzenie.

    Zastanawiałem się nad przyczynami powtarzalności tego elementu w historii.
    Wniosek nasuwa się prosty.
    Zbyt wiele dóbr skupiono w rękach nielicznych, i zwolniono ich z PODATKÓW!!!
    I ta sytuacja zdaje się mieć po raz kolejny miejsce, tym razem na zachodzie.
    Biedacy nie są w stanie utrzymać armii, klasa srednia zanika, bogacze melinują majątki w rajach podatkowych.
    Nawet dodruk nie pomaga…..

    Jest to jakaś nadzieja dla świata.
    Nikogo nie stać na długie i kosztowne wojny.
    Zaniechanie ich więc, byłoby polityką racjonalną.
    Tyle że elity niekoniecznie posługują się tą kategorią.
    Im wystarczy PRYWATNY ZYSK z wojny.
    A po nich?
    Choćby potop……

  75. Wiesiek59 23 stycznia o godz. 17:03‎
    Myślę podobnie. USA znajdują się obecnie w tym miejscu, gdzie wojny ZYSKOWNE, dzięki którym ‎Imperium się rozwijało, przestają przynosić zyski, a stają się kosztowym ich pochłaniaczem, ekspansja ‎traci siłę napędową, przeradza się jedynie w obronę, skazaną zresztą na niepowodzenie. A to znaczy, ‎że dni Izraela są policzone i pytanie jest nie czy, ale kiedy to bandyckie, rasistowskie państwo ‎przestanie wreszcie istnieć.‎
    To samo co przerabia obecnie USA, przerabiały zresztą wszystkie znane nam imperia kolonialne, takie ‎jak np. W. Brytania, Francja, Hiszpania czy Portugalia. Ta ostatnia trzymała się zresztą najdłużej, ‎marnując ogromne środki na bezsensowne dopłacanie do kolonii, z których nie miała od dawna ‎żadnych zysków, a tylko straty i których utrzymać nie dało się w żaden sposób, szczególnie zaś w ‎drugiej połowie XX wieku.‎

  76. do @JohnKowalsky

    Proszę sprawdzić, jak się ta wojna zaczęła skoro Pan nie pamięta lub nie wie. Zacznijmy od faktografii. Wodospady słów tego nie zmienią. Na swój prywatny użytek może Pan sobie wszystko interpretować dowolnie.

    do @vandermerve

    Ale to przecież Pan chce dowieść m. in. jakiegoś zawiłego związku pomiędzy przebiegiem konfliktów dawno już zakończonych z tymi, które trwają, rozwijają się, a może dopiero wybuchną. Napisałem, że wg mnie jedynym na ogół łączącym ogniwem jest nabyte przez uczestników doświadczenie oraz wyciągnięte wnioski i ich zastosowanie lub nie. Poszukiwanie analogii mnie kompletnie nie interesuje, a zwłaszcza w kontekscie tematyki tekstu źródłowego red. Zagner. A jest nim, że przypomnę, wyraźna sugestia spożytkowania działań militarnych właśnie na doraźne potrzeby polityki wewnętrznej. Czy dalsze dywagacje na tematy oboczne coś zmienią? Nie mam najmniejszego zamiaru podważać Pańskiego punktu widzenia ani tym bardziej o czymkolwiek przekonywać.

    do @wiesiek59

    wręcz przeciwnie, właśnie próbuję zwrócić uwagę na różne, bardzo często już odległe w czasie i pozornie niebezpośrednie praprzyczyny tego, czego jesteśmy świadkami. Region współcześnie nazywany Syrią od ponad 3 tysiącleci jest areną ciekawych o panowanie nad nim zmagań. Resztę w kwestiach podłoża etnicznego i religijnego / kulturowego Pan dokładnie wyłuszczył. Na jakiej realnej dzisiaj podstawie można wieszczyć o nieuchronnym, bliskim, ostatecznym itp etc rozwiązaniu / zakończeniu konfliktu o pozostającego otwartym od co najmniej 70 lat? Gdyby to jeszcze zależało wyłącznie od woli pierwotnych jego uczestników…

  77. scrambler
    23 stycznia o godz. 18:34

    Moim zdaniem, niezgodnym z różnymi teoriami zachodnich jajogłowych, jest stwierdzenie iż jedynie silna i bezwzględna władza centralna- zgodna zresztą z tradycjami regionu- może WSZYSTKIM mieszkańcom kraju zapewnić pokój i bezpieczeństwo.

    Takie są tradycje arabów, czy azjatów.
    Demokracja jedynie osłabia ich kraje, tworząc co najwyżej fikcję.
    W praktyce, i tak zakulisowo rządzą stare rody.
    Lojalność wobec dynastii jest podstawą dla wielu, lojalność wobec państwa, niekoniecznie.

    Bardzo rzadko Europejczycy to rozumieją.
    Stosują kalki własnych, wypracowanych przez wieki rozwiązań, do ludów mających tysiąclecia…..
    Ot, parweniusze którym wydaje się, że są miarą wszechrzeczy.

    Mamy na przykład dwa rody- Barzanich i Talabanich.
    Czy któryś zrezygnuje z przywództwa na rzecz drugiego?
    Chyba jedynie poprzez małżeństwo taka fuzja byłaby do zaakceptowania.

  78. JohnKowalsky
    23 stycznia o godz. 17:32

    Ktoś te raje podatkowe wprowadził, dla własnych korzyści….
    Tudzież inne legislacje sprzyjające unikaniu opodatkowania przez wielkich.
    Obserwujemy więc efekty, rozłożone w czasie.

    Atak na rozwój, czy ograniczenie chińskich wysokich technologii, ich rozprzestrzeniania się, to kolejna cegiełka w walce o podział światowego tortu.
    Chodzi o DOCHODY.

    I tak mit o wolnej konkurencji, zaczyna się rozwiewać…

    Rok 2025 już niedługo.
    Po tym terminie, szanse na pokonanie chińskiej konkurencji technologicznie, czy militarnie, znikną.
    Tak więc, żyjąc w ciekawych czasach, możemy obserwować i komentować schyłek pewnej epoki.
    Niewykluczone, że BIAŁEJ CYWILIZACJI.
    Powstała już kolejna, żółta, oparta na bardzo innych zasadach filozoficznych.
    I bardzo liczna w porównaniu z naszą dotychczasową.
    W kolejce, bezowa i czarna- sadząc po demograficznych wynikach.
    Cały czas, jest to jednak cywilizacja LUDZKA.
    Na szczury i mrówki, przyjdzie też czas…..

  79. do @ wiesiek59

    Polecam Pańskiej uwadze, o ile nie jest to treść już Panu znana:
    https://www.salon24.pl/u/slepamanka/916163,rosja-i-iran-w-syrii-wspolpraca-czy-walka-widziane-z-usa
    Nie jest to bynajmniej żadna forma mojego credo w tej tematyce, wiele stwierdzeń, domniemań i sugestii wyłącznie w optyce atora(-rki). W całości zaś ciekawy kontrapunkt do powyższych blogowych dywagacji. Ciekaw jestem Pańskiego zdania, głównie w kwestii wiarygodności poczynionego tam opisu.

  80. scrambler
    23 stycznia o godz. 20:05

    Nie zgadzam się całkowicie z autorką.
    Nie sadzę, by nauczona doświadczeniem, Rosja kiedykolwiek sprzymierzyla się ze swym największym wrogiem- Anglosasami.

    Od kiedy koncepcje Mahoney’a, Mackindera, Kissingera, Brzezińskiego, zostały opublikowane, wiadomo o co dokładnie chodzi.
    Jest mnóstwo publikacji- oczywiście nie w mediach głównego nurtu.

    Kocioł bliskowschodni jest podsycany z wielu źródeł.
    A przyczyną jest jak zwykle KONTROLA nad źródłami surowców energetycznych.
    Właśnie udało się przejąć te brazylijskie- planowana prywatyzacja.
    Kolejna próba zamachu w Wenezueli- spore zasoby.

    W tle, jak zwykle Chiny i próba ich zdławienia, odcięcia od dostaw ropy i gazu.
    Kilka takich koncepcji możesz doczytać tutaj- o ile jesteś zainteresowany.
    Wystarczy wpisać w klatkę poszukiwania na przykład, Afganistan, Syria, Libia, itd.
    https://pracownia4.wordpress.com/?s=syria

  81. Test

  82. Wiesiek59 23 stycznia o godz. 18:5‎
    Jako doktor (prawdziwy!) nauk ekono-micznych i poli-tycznych, i to z zachodnich, a nie polskich ‎wyższych uczelni (uniwersytetów), mogę Cię zapewnić, że tzw. wolna konkurencja istnieje i to od ‎dawna najwyżej na rynku natki od pietruszki i też tylko na rynku detalicznym. Nieuchronny upadek ‎zachodniej cywilizacji wieszczył zaś już przed wojną Florian Znaniecki i nie tylko on. To jest przecież ‎normalne, że rozwój każdej cywilizacji odbywa się według tzw. krzywej logistycznej – najpierw ‎powolny wzrost, przechodzący w szybki rozwój, po którym następuje faza spowolnienia tempa ‎rozwoju i która naturalnie przechodzi w fazę zastoju i upadku, aby dać miejsce dla ekspansji kolejnej ‎cywilizacji. Podobnie funkcjonuje też ewolucja, ale w skali czasu liczącej nie setki czy tysiące lat, ale ‎miliony i więcej lat: najpierw mieliśmy więc panowanie pierwotniaków (jednokomórkowców), później ‎robaków (prostych organizmów wielokomórkowych), następnie owadów, płazów i gadów (dinozaury!) ‎i wreszcie mamy obecną epokę dominacji ssaków, która też przecież nie będzie trwać wiecznie.‎

  83. Ban na eko-nomię na tym forum. 🙂

  84. Wiesiek59 23 stycznia o godz. 18:47‎
    Pełna zgoda. Jedynie silna i bezwzględna władza centralna- zgodna zresztą z tradycjami regionu- może ‎WSZYSTKIM mieszkańcom Bliskiego Wschodu zapewnić pokój i bezpieczeństwo. Demokracja jest ‎przecież fikcją w Europie i USA, a więc nic dziwnego, że nie znajdziemy jej na Bliskim Wschodzie, z ‎jego bardzo silnymi autokratycznymi i patriarchalnymi tradycjami.‎

  85. Scrambler 23 stycznia o godz. 20:05‎
    Liczą się tylko fakty a NIE domysły i spekulacje zachodnich „bliskowschodniologów”. ;-)‎

  86. Scrambler 23 stycznia o godz. 18:34‎
    Która wojna? Na początek polecam więc powieść Grahama Greena z roku 1955 p.t. „The Quiet ‎American” („Spokojny Amerykanin”) i oparty na niej film z roku 2002. W filmie tym brytyjski ‎dziennikarz Thomas Fowler (Michael Caine), który opowiada historię, angażuje się w wojnę tylko jako ‎reporter, niezorientowany obserwator, poza jednym kluczowym wydarzeniem. Pyle (Brendan Fraser), ‎który reprezentuje Amerykę i jej politykę w Wietnamie, jest agentem CIA wysłanym, aby kierować ‎wojną zgodnie z interesami Ameryki, i z pasją oddaje się ideom Yorka Hardinga, amerykańskiego ‎teoretyka polityki zagranicznej, który powiedział, że to, co Wietnamowi jest potrzebne. to jest „trzecia ‎siła”, aby zająć miejsce zarówno nieudolnych francuskich kolonialistów, jak też i wietnamskich ‎rebeliantów i aby w ten sposób przywrócić porządek w Wietnamie. Pyle postanawia więc stworzyć ową ‎‎„trzecią siłę” przeciwko Francuzom i Việt Minh (czyli wietnamskim patriotom zdominowanym przez ‎komunistów), używając Wietnamskich kryminalistów ze skorumpowanym generałem Thé (opartym na ‎faktycznym generale Trinh Minh The). Uzbrojenie przez CIA rebeliantów generała Thé w amerykańską ‎broń prowadzi do serii zamachów terrorystycznych w Sajgonie, o które Zachód w złej woli oskarżył ‎wietnamskich komunistów. To jest oczywiście „tylko” powieść i „tylko” film, ale oparte są one na ‎autentycznych faktach. Faktem jest też, że „nieznani sprawcy” (najprawdopodobniej francuska ‎bezpieka) zamordowali generała Trinh Minh The w roku 1955.‎
    W wielkim skrócie : W czasie II wojny światowej azjatyckie obszary kolonialne Francji okupowała ‎Japonia. Ponieważ Việt Minh wystąpił przeciwko Japończykom, uzyskał on wówczas taktyczne ‎poparcie Chin Czang Kai Szeka i USA (podobnie jak Tito w Jugosławii). Gdy Japonia skapitulowała w ‎sierpniu 1945 roku, Việt Minh próbował przejąć kontrolę nad całym Wietnamem i uniezależnić go od ‎Francji. Deklaracja niepodległości stała się jednak początkiem 10-letniej wojny wyzwoleńczej (I wojna ‎indochińska), przy czym, tym razem, Stany Zjednoczone wsparły Francję czyli kolonialistę. Już w roku ‎‎1946 wybuchło więc powstanie przeciwko odbudowanym władzom kolonialnym w Indochinach ‎Francuskich, które tworzyły wówczas federację składającą się z Królestwa Laosu, Królestwa ‎Kambodży, Tonkinu (Wietnam północny), Cesarstwa Annamu (Wietnam środkowy) i Kochinchiny ‎‎(delta Mekongu), a wszystkie one (poza Kochinchinami) stanowiły protektorat francuski ze stolicą w ‎Sajgonie. Francuskie Siły Zbrojne ustąpiły ostatecznie z północnego Wietnamu w roku 1954 po ‎sromotnie przegranej bitwie pod Điện Biên Phủ, która oznaczała koniec kolonialnego statusu ‎Wietnamu. Wkrótce potem, po genewskich rozmowach pokojowych, Wietnam został podzielony na ‎dwa osobne państwa: Wietnam Północny i Wietnam Południowy. Na rok 1956 zaplanowano wybory, ‎które miały doprowadzić do połączenia obu krajów a Việt Minh przejął tymczasem kontrolę nad ‎Wietnamem Północnym (9 października 1954 roku) i kraj ten stał się państwem komunistycznym, a ‎jego pierwszym premierem został Hồ Chí Minh. Wietnam Południowy, wspierany przez USA, odrzucił ‎wynegocjowane w roku 1954 porozumienie i odmówił przeprowadzenia wyborów, obawiając się, że ‎Hồ Chí Minh, jako bohater narodowy całego Wietnamu, wygra te wybory także i na południu. ‎Partyzantka południowowietnamska (w tym wielu członków Việt Minhu), która wystąpiła przeciwko ‎południowowietnamskiemu rządowi, utworzyła wówczas Narodowy Front Wyzwolenia Wietnamu, ‎zwany przez Amerykanów Wietkongiem, a który stał się później głównym przeciwnikiem Stanów ‎Zjednoczonych w czasie przegranej przez USA wojny wietnamskiej w latach 1957-1975 (Wikipedia).‎

  87. Wiesiek59 23 stycznia o godz. 21:13‎
    Ostatnie podrygi mocno osłabionego zachodniego imperializmu. 🙁

  88. Scrambler 23 stycznia o godz. 20:05‎
    USA, jako znany krótkowidz, nic nie widzą ze swej dalekiej, zamorskiej perspektywy…‎

  89. JohnKowalsky
    23 stycznia o godz. 21:25

    Cóż mogę dodać, jako prosty magister?

    Zerknijmy na Katar……
    Też niezły obiekt obserwacji skomplikowanych układów.
    Atakowani przez Saudów, przyjęli turecką bazę wojskową, goszcząc i amerykańską, współpracują z Iranem, ich w miarę obiektywna telewizja, nie podoba się nikomu, wspierają Palestyńczyków, są neutralni wobec Iraku i Syrii…..

    Europejskie i amerykańskie myślenie, ugina się pod takimi komplikacjami…….
    Zbyt wiele tam sił, wzajemnie sprzecznych.

  90. Wiesiek59 23 stycznia o godz. 22:01‎
    Zachodnioeuropejskie i północnoamerykańskie myślenie jest zbyt skażone rasizmem i pogardą dla ‎innych narodów i cywilizacji, aby brać je na serio.‎

  91. do @wiesiek59

    OK, „kontrola nad źródłami surowców energetycznych” i „w tle Chiny”.
    O tym właśnie pisałem 22 stycznia o godz. 13:22. Zlinkowany materiał to tylko relacja z jednego spośród wielu alternatywnych punktów widzenia, domniemania związku przyczynowo skutkowego dynamicznie rozwijającej się sytuacji. Większy może zatem, razem z innymi większymi udawać, że tokując wokół trywialnych choć może globalnych biznesów uprawiają tzw. wielką politykę. To nic nowego, że nie istnieje polityka równomiernie korzystna dla wszystkich.

  92. Wiesio & Jasio
    Nieprawdą jest, że armia regularne nie jest w stanie i to niewielkimi siłami pokonać nieregularnej partyzantki. Wystarczy aresztować (i wybić?) mężczyzn, kobiety i dzieci deportować daleko i bez prawa powrotu, wsie zniszczyć metodą spalonej ziemi a w kraju prawnie zakazać pod karą więzienia dyskusji na ten temat (aktualne). A ludność najlepiej nazwać bandytami.
    A przykład? Proszę: Południowo wschodnia Polandia w 1948. To chyba największy przykład moralnego zakłamania od czasu 2WŚ.

  93. Okazało się, że w Syrii przebieg wydarzeń był bardzo złożony.
    Zaczęło się od ataku IDF na lotnisko w Damaszku w celu uniemożliwienia lądowania samolotu irańskich linii Mahan. Ładunek samolotu nieznany. W odpowiedzi rzekomo brygady al Qud zaatakowały rakietami Golan ale jak zwykle dopiero, kiedy samoloty odleciały. Atak miał stanowić przykrywkę dla nowej irańskiej wunderwaffe, rakiety ziemia-ziemia o zasięgu 200 km z ładunkiem ponad 100 kG. Rakieta wystrzelona w kierunku terenów narciarskich Golan. Wszystko zestrzelone, strat brak.
    Ale w odpowiedzi na tę straszliwą agresję (o ile była) IDF zaatakował rakietami siły Irańskie w Srii. Zabitych 21 osób w tym cywile i żołnierze syryjscy. Wystrzelone 45 rakiet, podobno 30 zestrzelonych. Pociski ziemia-ziemia. Pokazano film ze zniszczenia systemu Pancyr. To system ochrony rakiet S-300 o zasięgu 7km.

    Mnie zadziwia ta irańska nowa broń. Rakietą o zasięgu 200 km można w tej wojnie tylko szybko popełnić samobójstwo. Do użycia wymaga podwiezienia prawie pod granicę czego nie da się ukryć. I tak od ośmiu lat. Irańska próba rzekomego ataku, nieudolna i nieskuteczny. Bez strat dla przeciwnika. I odpowiedź IDF z tysiącami bomb i rakiet, zniszczony kraj. Straty ludzkie w tysiącach. Kto tu kombinuje
    A w mediach jakieś brednie o wyborach. Tu nie chodzi o wybory tylko o premiera przestępcę, który terroryzuje własny kraj. Izraelczycy to przecież normalni ludzie. Dlaczego dają sobą tak pomiatać.

  94. Gratuluje Sz.P. Zagner, ze powaznie traktuje ten fragment konstytucji, cyt.; ‚Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów …’ – no moze nie kazdemu Sz.P. zapewnia ta ‚wolnosc’, preferencje sa wyraznie po stronie grafomanow – oczywistych becwalow.

  95. @ scrambler,

    „… jakiegoś zawiłego związku pomiędzy przebiegiem konfliktów dawno już zakończonych z tymi, które trwają, rozwijają się, a może dopiero wybuchną…”

    Nie wiem czy Pan czytal moj komentarz czy tez, ot tak sobie, probuje do moich dopisac swoje tresci. Moze Panu napisze w sposob latwiejszy do zrozumienia. Zwiazek wojny w Wietnamie z wojna w Afganistanie ( dla przykladu) jest zaden. Niemniej wnioski z tamtej wojny ( I nie tylko) sa dalej aktualne. Roznica jest chyba oczywista. Jednak sa konflikty z przeszlosci majace zwiazek z tym, codzieje sie dzisiaj. Dobrym przykladem jest konflikt zwiazany z powstaniem Izraela. Tamto wydarzenie I tamta wojna ma bezposredni zwiazek z tym, co dzieje sie w regionie dzisiaj. Oczywiscie nie jest to jedyny czynnik ale jesli zawezimy sprawe do Izraela I panstw graniczacych to jest to czynnik glowny – niezaleznie jak sie czyjes sympatie I antypatie sytuuja. Wielu badaczy widzi rowniez bezposredni zwiazek interwencji Rosji w Afganistanie w latach 80-tych z obecnym problem islamistycznego radykalizmu I zwiazanych z tym konfliktow – nie wglebiam sie w szczegoly celowo.

    Pozdrawiam

  96. Scrambler 23 stycznia o godz. 23:48‎
    Tym razem zgoda. Jak to mówią, Panbóg zawsze stoi po stronie silniejszych batalionów. Cytuję Pismo: ‎‎„A Pan był z Judą. Wziął potem Juda w posiadanie góry, natomiast nie usunął z posiadłości ‎mieszkańców doliny, ponieważ mieli żelazne rydwany.” (Księga sędziów 1:19).‎

  97. Vera 24 stycznia o godz. 0:12‎
    Metodę tę zastosowali po raz pierwszy Anglicy (Churchill!), w Afryce Południowej, już na samym ‎początku XX w. (wojny burskie), ale jak wiemy, długo w niej nie posiedzieli jako panowie. Ponadto, to ‎usunięcie ukraińskich nacjonalistycznych, faszystowskich (jak nie wręcz nazistowskich) bandytów z ‎UPA z obszaru Bieszczad było koniecznością, gdyż to byli przecież zwykli bandyci i terroryści, a nie ‎partyzanci. Partyzanci bowiem NIE mordują i NIE terroryzują ludności cywilnej. Odróżnij więc ‎ukrainko (celowo z malej litery) akcje policyjne, takie jak te radziecko-polsko-czechosłowackie w ‎Bieszczadach zaraz po II wojnie światowej, od wojen narodowo-wyzwoleńczych. Gdyby ‎‎(przykładowo) partyzanci Wujka Ho terroryzowali i mordowali wietnamskich chłopów, jak to robili ‎banderowcy z polskimi a nawet i całkiem licznymi ukraińskimi chłopami, to komuniści nigdy by nie ‎doszli do władzy w Wietnamie. W Bieszczadach banderowcy nie mieli zaś poparcia ze strony ‎większości ludności i dlatego musieli przegrać, a ewakuacja cywilów popierających tych bandytów ‎tylko przyspieszyła koniec działalności band UPA w Polsce i ograniczyła ilość ofiar tychże band. ‎Natomiast w Wietnamie partyzanci mieli za sobą ludność i dlatego musieli oni wygrać. Poza tym, to ‎banderowcy otrzymywali pomoc zarówno od III Rzeszy, jak też, po wojnie, od tzw. Zachodu i tylko ‎dzięki tej pomocy byli oni w stanie stawiać opór legalnej polskiej władzy. Gdyby nie pomoc USA i jego ‎wasali dla bandytów z UPA, to banderowcy nie mogliby aż tak długo mordować i terroryzować ‎mieszkańców Bieszczad.‎

  98. Vera 24 stycznia o godz. 0:39‎
    Podajesz często ciekawe informacje, ale pamiętaj, że Izraelczycy to NIE są przecież normalni ludzie. ‎Normalni ludzie NIE mieszkają bowiem z własnej, nieprzymuszonej woli w zbrodniczym państwie, ‎jakim jest przecież (i to bez najmniejszej wątpliwości) Izrael, szczególnie, jeśli (poza Arabami, którzy są ‎tam de facto a wet i de jure obywatelami drugiej kategorii) mogą oni, jako tzw. Żydzi, bez problemu ‎wyjechać z Izraela – np. do Niemiec czy USA a nawet i do Polski.‎

  99. Maciekplacek 24 stycznia o godz. 4:34‎
    Widać to najlepiej na twoim przykładzie. 😉 Poza tym, to Konstytuują nie wyklucza prawa redaktora ‎czy właściciela publikatora do arbitralnej selekcji materiałów publikowanych przez ów publikator.‎

  100. Jasiu/Lesiu K…
    Gratuluję żelaznej logiki i poczucia sprawiedliwości:
    Rakiety Hamas terroryzują ludność cywilną Izraela. Jedynym rozwiązaniem jest stąd „opróżnienie” strefy Gazy z bandytów i „przesiedlenie” ludności. A bandytów najlepiej wybić.
    Uznanie

  101. vandermerwe 24 stycznia o godz. 9:01‎
    Związek wojny w Wietnamie z wojną w Afganistanie jest taki, że obie te wojny wywołane zostały przez ‎to samo Imperium Zła, czyli USA. Obecny problem islamistycznego radykalizmu i związanych z tym ‎konfliktów jest zaś pochodną polityki b. prezydenta USA J. Cartera i jego doradcy Z. Brzezińskiego. ‎Przypominam też, że J. Carter jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla za rozpętanie na świecie owych ‎konfliktów na tle religijnym, tak samo jak TW Bolek (znany też jako L. Wałęsa) jest laureatem ‎Pokojowej Nagrody Nobla za destabilizację sytuacji w Europie, poprzez próbę siłowego przejęcia ‎władzy w Polsce w drodze wywołania fali masowych strajków i protestów, która ogarnęła Polskę na ‎początku lat 1980-tych, a która to, gdyby nie stan wojenny proklamowany niemalże w ostatniej chwili ‎przez gen. W. Jaruzelskiego, mogłaby doprowadzić do konfliktu zbrojnego w samym sercu Europy.‎

  102. Vera 24 stycznia o godz. 10:59‎
    Te bardzo prymitywne „rakiety” Hamasu tylko straszą ludność Izraela i to paramilitarną ‎‎(zmilitaryzowane i dotowane z funduszu ministerstwa wojny kibuce położone w strefie zagrożenia ‎owymi „rakietami”). Gdyby Hamas miał tam prawdziwe rakiety, to one by uderzały w militarne cele w ‎Jerozolimie czy Tel Aviv, a nie w te przygraniczne kibuce.‎

  103. Obecnie, każdemu ruchowi wyzwoleńczemu, wystarczy przypiąć łatkę- „terroryści” i można bezkarnie zabijać.
    Terrorystą jest ten, kto chce wyrwać się spod dominacji zachodu, zapobiec grabieży zasobów naturalnych, sprzeciwia się grabieży ziemi przodków pod wielkie okantacje i fermy.

    Termin partyzanci, ruchy wyzwoleńcze, używany jest w mediach niezmiernie rzadko.
    Machina propagandowa działa bezwzględnie, selekcja informacji przeznaczonych dla plebsu, również.
    Na masową skalę odbywa się też fabrykacja „faktów” mających ukierunkować nastawienie zwykłych ludzi, uzyskać ich przyzwolenie na akcję zbrojną w odległych krajach świata.

    Chyba ostatnią manipulacją były „białe hełmy” i ich profesjonalnie kręcone filmy.
    Ewakuacja ich czlonków do Izraela, sporo mówi o tym, kto im płacił?

  104. Vera
    Ukraińcy mają i zawsze mieli w Polsce, szczególnie zaś po II wojnie światowej, takie same prawa jak ‎Polacy. Poza tym, to Ukraina otrzymała po II wojnie światowej od Polski ogromne terytoria ‎zamieszkałe nie tylko w większości przez Ukraińców, ale także spore obszary zamieszkałe w ‎większości przez Polaków (np. miasto Lwów z okolicami). Ukraińcy z Bieszczad mieli więc wybór, ‎którego nigdy nie mieli i nie mają do dziś Palestyńczycy: albo pozostać w Polsce jako pełnoprawni ‎obywatele Polski i przestrzegać polskiego prawa, albo też przenieść się na Ukrainę, gdzie też ‎korzystaliby, szczególnie jako Ukraińcy, z pełni praw wszelakich. Twoje porównanie obecnej sytuacji ‎w Gazie z sytuacją w Bieszczadach w późnych latach 1940-tych, nie ma więc nawet najmniejszego ‎sensu i jest tylko pustą, antypolską demagogią. 🙁
    Polecam na początek „Łuny w Bieszczadach” – powieść Jana Gerharda, wydaną po raz pierwszy w ‎roku 1959, przedstawiająca obraz walk toczących się na terenie Bieszczadów w latach 1944–1947 ‎pomiędzy siłami polskimi a oddziałami UPA.‎

  105. wiesiek59 24 stycznia o godz. 11:30
    Otóż to!

  106. Maciekplacek 24 stycznia o godz. 4:34‎ – powinno być:
    Widać to najlepiej na twoim przykładzie.;-) Poza tym, to Konstytucja NIE wyklucza prawa redaktora ‎czy właściciela publikatora do arbitralnej selekcji materiałów publikowanych przez ów publikator.‎

  107. Łemkowie i Bojkowie wysiedleni z Bieszczad, zostali pełnoprawnymi obywatelami krajów.
    Palestyńczycy ewakuowani i wysiedleni z terytorium obecnego Izraela, w większości są bezpaństwowcami.
    Poza Jordanią, nikt im masowo nie przyznawał obywatelstwa.
    Kraje arabskie wolały trzymać ich w obozach, jako kartę przetargową.

    Myślę, że to istotna różnica w podejściu.

  108. Wiesiek59 24 stycznia o godz. 12:06‎
    Łemkom nadawano w Polsce piękne nazwiska, stawiano im pomniki, organizowano im wystawy ich ‎dzieł (w Polsce i zagranicą), poświęcano im utwory muzyczne i filmy, pismo o nich książki i ‎organizowano poświęcone im muzea, np. Epifaniuszowi Drowniakowi czyli Nikiforowi Krynickiemu. ‎Czy któryś Palestyńczyk doczekał się takiego uznania w Izraelu?‎

  109. wiesiek59 24 stycznia o godz. 19:51
    Ameryka od dawna nie ma nic do zaoferowania Afryce.

  110. @ JohnKowalsky,

    „Związek wojny w Wietnamie z wojną w Afganistanie jest taki, że obie te wojny wywołane zostały przez ‎to samo Imperium Zła, czyli USA.”

    Takich zwiazkow mozna znalezc wiecej np. w obu konfliktach uzywany byl/jest AK47. Jednak nie ma zwiazkow przyczynowych, brak jest ciaglosci zdarzen laczacych obie wojny. Wojna w Azji Poludniowo – Wschodniej jest rozdzialem zamknietym. Natomiast zgoda co do dzialan USA w okresie interwencji Rosji w Afganistanie i lacznosci tamtych dzialan z dzisiejszymi konfliktami w regionie i poza nim.

    Pozdrawiam

  111. Vandermerwe 25 stycznia o godz. 5:31‎
    Tu jest moim zdaniem oczywisty wręcz związek przyczynowo-skutkowy. Przyczyną jest zawsze ‎dążenie USA do globalnej dominacji (obserwujemy przecież obecnie kolejną taką interwencję USA w ‎Wenezueli – na razie „tylko” hybrydową, ale może ona przecież ulec w każdej chwili eskalacji, nawet ‎do militarnej), a skutkami były te wszystkie brudne, imperialne agresje USA na Koreę, Wietnam, Irak ‎czy Afganistan. Po sromotnej przegranej w Wietnamie, Pentagon potrzebował „na gwałt” jakiegoś ‎sukcesu militarnego, aby usprawiedliwić te ogromne przecież, a zupełne zbędne z racjonalnego punktu ‎widzenia, wydatki USA na zbrojenia i wojskowych, a więc postanowił poszukać go w Afganistanie, nie ‎pomny na to, że tam nie mogli sobie poradzić Anglicy i Rosjanie, czyli znacznie lepsi żołnierze niż ‎amerykańscy. Wszystko wskazuje więc na to, że tzw. nine eleven to była prowokacja ze strony ‎amerykańskich specsłużb, szczególnie zaś ten bardzo dziwny atak, podobno samolotem pasażerskim, ‎na Pentagon (analogia do podpalenia Reichstagu przez nazistów czy też do ataku nazistów na swoją ‎własną radiostację w Gliwicach, położonych w ówczesnej III Rzeszy). Nie jestem też do końca pewien, ‎czy wojna w Azji Południowo-Wschodniej jest na pewno rozdziałem zamkniętym. Ameryka może ‎przecież znów spróbować użyć któryś z krajów tego regionu, np. Wietnam, do dokuczenia Chinom, tak ‎jak przedtem używała Kambodży Pol-Pota do dokuczania Wietnamowi, a to może mieć bardzo smutne ‎konsekwencje i to nie tylko dla Wietnamu ale przed wszystkim dla Ameryki.‎
    Pozdrawiam

  112. Dodam tylko, że Izrael to nie jest przecież państwo które ma armię i policję, a tylko policja i armia, które mają państwo, ‎na dodatek siedzące dosłownie na beczce prochu i to nuklearnego. A jak ta beczka dostanie zapłon? Oj ‎to się będzie tam działo…‎

  113. vandermerwe
    25 stycznia o godz. 5:31

    Od roku 1950, USA postawiło na ekspansję wszelkimi metodami, z militarną projekcją siły włącznie.
    Tym była Korea, Wietnam i kilkadziesiąt innych interwencji, kilkaset zamachów stanu.
    Realizowane było to z żelazną konsekwencją przez wszystkie administracje.
    Nie ma chyba powojennego prezydenta, który by nie wysłał gdzieś wojsk amerykańskich.

    Trump usiłuje wycofać się z wojen.
    Ale, jego decyzje są sabotowane.

  114. @ wiesiek59,

    Niby tak. Niemniej warto zadac sobie pytanie, czy bez wojny w Wietnamie bylaby wojna w Afganistanie – przypuszczalnie tak, gdyz przyczyny sa inne, nawet jesli wezmiemy pod uwage udzial Stanow Zjednoczonych. Przyczyny dla ktorych prez. Trump probuje wycofac sie z prowadzonych wojen staja sie jasne jesli uwzglednic opinie Bacevicha, ze od 1945 roku USA nie wygralo zadnej wojny. W Wietnamie wczesniej walczyli Francuzi w imie kolonialnych imperatywow. Po ich klesce paleczke przjely Stany kontynuujac kolonialna wojne w imie zwalczania komunizmu. Gdzie obie wojny ( Wietnam – Afganistan) maja punkt styku to przekonanie najezdzcow, ze suprmacja technologiczna jest gwarancja zwyciestwa. Ksiazke na temat technologicznego zapsektu wojny w Wietnamie napisal J.W. Gibson:” The Perfect War. Technowar in Vietnam.” Tak wtedy jak i dzisiaj absolutna wiara w naczelna role technologie na polu walki prowadzi na manowce i do przegranych wojen.

    Pozdrawiam

  115. vandermerwe
    25 stycznia o godz. 13:53

    Motywacja zawsze wygra z technologią.
    Wystarczy skłonić ludzi do poświęcenia własnego życia dla jakiegoś celu.
    Pieniądze tego nie zapewnią.
    Schyłek każdego Imperium zawsze przebiega tak samo.

    Obywateli zastępuje się najemnikami.
    Psuje się pieniądz, bo koszty armii przekraczają zyski.
    Hedonizm rozmiękcza obywateli, materiału na żołnierzy brak.
    Lista może być oczywiście dłuższa…..

    By dostać się do Heartlandu, i mając tak długie linie komunikacyjne, Imperium potrzebuje baz wojskowych i bezpiecznych szlaków.
    Stąd próby usadowienia się w Korei, Afganistanie, Gruzji, Ukrainie.
    To miały być kolejne punkty wypadowe na Iran, Chiny, Rosję.

    Jezeli ten aspekt cię interesuje, zacznij od przyczyn Wojny Krymskiej.
    Po co Anglikom był potrzebny?
    To historia ciągnąca się nie od 1945 roku, tylko od czasów Imperium Brytyjskiego.
    Amerykanie jedynie przejęli pałeczkę.

  116. Wiesiek59 25 stycznia o godz. 12:48‎
    Trump wykonuje tylko klasyczny leninowski krok w tył, aby zaraz po tym wykonać dwa kroki do ‎przodu. Chce się wydostać z bagna syryjskiego, aby mieć siły zaatakować np. w Wenezueli czy też w ‎niedalekiej przyszłości także i w Brazylii, kiedy jej obecny szalony prezydent znajdzie się w tarapatach, ‎a co jest tak samo prawdopodobne jak niewygrana miliona w Totka przez przeciętnego Kowalskiego.‎

  117. JohnKowalsky
    25 stycznia o godz. 15:29

    Jest sporo tekstów o deep state, AIPAC, i innych lobbystach.
    Prezydent USA jest w dużej mierze marionetką tych sił.
    Trump jest spoza tego układu, więc może coś zmienić, Clinton była kandydatką, bo gwarantowała niezmienność polityki.

    Brazylia ma ropę, będzie prywatyzować, być może pozwoli na założenie amerykańskiej bazy. Więc nic nie grozi Bolsonaro- chyba że zmieni jak Noriega front.

    Duterte ma złą prasę na zachodzie, te same metody stosowane w Brazylii, będą miały dobrą.

  118. Vandermerwe 25 stycznia o godz. 13:53‎
    Bez wojny w Wietnamie byłaby wojna gdzie indziej, niekoniecznie w Afganistanie, a np. w Pakistanie. ‎Po prostu gospodarka USA potrzebuje wojen jak przysłowiowa kania łaknie dżdżu. Oczywiste jest też, ‎że od roku 1945 USA nie wygrały żadnej wojny, a tę ostatnia, którą USA wygrały, wygrały głównie ‎dzięki olbrzymiemu poświeceniu Rosjan i innych narodów b. ZSRR. Przekonanie najeźdźców z USA, ‎że supremacja technologiczna jest gwarancja zwycięstwa jest więc na bardzo kruchych podstawach, ‎gdyż sama technologia wojny nie wygrywa. III Rzesza miała technologie bardzo zaawansowane, nawet ‎jak na dzień dzisiejszy: rakiety V2, pociski rakietowe V1, samoloty odrzutowe, supernowoczesne ‎okręty podwodne etc., a jednak przegrała wojnę z mniej zaawansowanym technologicznie ZSRR. ‎Wojnę wgrywa wciąż piechota, zajmując teren należący przedtem do npla, oczywiście przy pomocy ‎saperów, artylerii, broni pancernej, lotnictwa a czasem też i marynarki (desanty morskie). Oczywiste ‎jest więc, że absolutna wiara w naczelną rolę technologii na polu walki prowadzi na manowce i do ‎przegranych wojen. Chyba, że żołnierzy zastąpi się inteligentnymi (oczywiście bez przesady) robotami, ‎a o czym piszę w następnym komentarzu.‎

  119. Wiesiek59 25 stycznia o godz. 14:54‎
    Silna Motywacja PRAWIE zawsze wygra z technologią, a na dobrze wyszkolonych terrorystów-‎samobójców nie ma i nigdy nie będzie sposobu. Gorzej, gdyż postępy w dziedzinie sztucznej ‎inteligencji (AI) i robotyki pozwolą wkrótce zbudować autonomicznego i (w miarę, o czym dalej) ‎inteligentnego robota-terrorystę, a którego pewno nie powstrzymają nawet najsurowsze kary, w tym ‎śmierci czy tortury, a który wyposażony w taktyczną bron jądrową, chemiczną czy biologiczną może ‎narobić sporo bigosu np. w Pentagonie, Brukseli (sztab NATO) czy też w tajnym schronie rządu USA w ‎Górach Skalistych.‎
    Obywateli zastępuje się dziś najemnikami, a tych ostatnich zastąpi się wkrótce robotami, a więc ‎wystarczy dobry hacker, a armia robotów zaatakuje swojego twórcę. Istnieje też inne ryzyko ‎robotyzacji wojska, a opisane dawno już temu przez Mistrza Lema w „Cyberiadzie”: inteligentnym ‎robotom nie będzie się chciało walczyć z innymi inteligentnymi robotami, a więc obie robocie armie, ‎zamiast walczyć, pójdą na łąkę podziwiać ptaszki i kwiatki oraz dyskutować o harmonii przedustawnej ‎‎(„Wyprawa pierwsza czyli pułapka Gargancjana”).‎
    I zgoda co do niebezpiecznych zainteresowań Zachodu Krymem.‎
    Pozdrawiam

  120. Wiesiek59 25 stycznia o godz. 15:36‎
    Każdy prezydent USA po FDR jest już TYLKO marionetką w rękach zachodnich elit wielkiego ‎kapitału, a więc używam hasła „Trump” tylko jako skrótu dla w/w elit władzy i pieniądza.‎
    Nie jest też prawda, że Trump jest spoza tego układu – on tylko reprezentuje inną jego frakcję, niż ‎Clintonowa.‎
    Brazylii grozi zaś ludowa rewolucja, kiedy gospodarka pod rządami nowego prezydenta się załamie a ‎on ucieknie z tym, co zdąży ukraść i to miałem na myśli – tzw. bratnią pomoc USA dla Brazylii, a la ‎Wietnam czy Korea.‎

  121. https://pracownia4.wordpress.com/2015/04/01/8859/

    Dla przypomnienia, Mackinder i inne anglosaskie koncepcje podboju świata.

  122. 

  123. Wiesiek59 25 stycznia o godz. 16:36‎
    Kto mieczem wojuje, od miecza ginie: „Wtedy Jezus rzekł do niego: ‘Schowaj miecz swój do pochwy, ‎bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną,’” – w starogreckim oryginale: τότε λέγει αὐτῷ ὁ ‎Ἰησοῦς, Ἀπόστρεψόν σου τὴν μάχαιραν εἰς τὸν τόπον αὐτῆς• πάντες γὰρ οἱ λαβόντες μάχαιραν ἐν ‎μαχαίρᾳ ἀπολοῦνται – Mt26, 52. Podobno Anglosasi lubią cytować Pismo.‎

  124. JohnKowalsky
    25 stycznia o godz. 17:11

    https://www.unz.com/gdurocher/the-convergence-hoax/

    Na całkiem inny temat, ale może cię zainteresuje.
    Solidna cegła pytań, odpowiedzi byłyby fundamentem czegoś.

  125. Wiesiek59 25 stycznia o godz. 17:56‎
    Sporo tam racji, ale oparte na mocno wątpliwych statystykach, np. Mazowsze jako najbogatszy region ‎Polski, gdy tymczasem to nie jest przecież prawda (Warszawa zawyża średnią) i przyjmowanie PKB ‎‎(GDP) jako miary zamożności, gdy tymczasem jest to tylko miara aktywności rynku i też nie całego, bo ‎bez szarego i czarnego. Generalnie – operowanie średnimi, które mają sens tylko wtedy, gdy średnia jest ‎mniej więcej równa medianie i dominacie. Inaczej, to jest jak w tym starym kawale: mówi dziadek do ‎wnuczka: ja mam 80 lat a ty 10, czyli średnio mamy po 45 lat, ale jak trzeba by zadowolić Marynię od ‎sąsiadów, to żaden z nas nie dałby rady…‎

  126. ‎„Szczepienia są chemiczną lobotomią”‎
    Bertrand Russel w wywiadzie z roku 1959 opisał jak to szczepionki zawierające rtęć i inne niszczące ‎mózg substancje spowodują częściową lobotomię chemiczną tworząc populację zombie. Oto jego ‎słowa: „Stopniowo poprzez selektywne rozmnażanie dziedziczne różnice pomiędzy władcami a ‎poddanymi się zwiększą, aż staną się prawie różnymi gatunkami. Bunt plebsu będzie nie do ‎pomyślenia, jak rebelia owiec przeciw jedzeniu baraniny”. „Dieta, zastrzyki i przymus sądowy, łączone ‎od najmłodszych lat stworzą rodzaj charakterów i wierzeń pożądany przez rządzących, każda krytyka ‎władzy stanie się psychicznie niemożliwa”.‎

  127. Jasiu & Wiesiu
    „Łemkom nadawano w Polsce piękne nazwiska, stawiano im pomniki, organizowano im wystawy…”
    To zupełnie jak z Niemcami, których 4,5 miliona też delikatnie w tym samym czasie przeniesiono zapewniając „piękne nazwiska, pomniki, wystawy”. Uznanie za zdolności do umysłowych przekrętów.
    Na innym blogu bywa „Antonius”, który zaznał tej dobroci. Proponuję poczytać.

  128. Vera 26 stycznia o godz. 10:20‎
    Niemcy masowo się prosili, i to o jak najszybsze, przeniesienie na zachód, uciekając w panicznym ‎strachu przed Armią Czerwona, doskonale wiedząc, że inaczej to odpowiedzą za zbrodnie, z których ‎doskonale zdawali sobie sprawę, wiedząc doskonale, że odpowiedzą za zbrodnie, które popełniali nie ‎tylko „hajlując” na parteitagach, ale także i czynem popierając zbrodniczą politykę III Rzeszy, w tym ‎pracując dla zbrodniczej machiny wojennej III Rzeszy np. w fabrykach broni, obozach ‎koncentracyjnych i zagłady (i to bynajmniej nie jako muzykanci) oraz korzystając masowo z ‎niewolniczej pracy Polaków oraz z majątków zrabowanych Polakom i Żydom. Dziwię się tylko, że ‎twoja antypolska, banderowską propaganda jest tu tolerowana, tak samo jaki i nazistowska propaganda ‎niejakiego „Antoniusa”. Nie trzeba było mordować Polaków np. na Wołyniu, w czasie Powstania ‎Warszawskiego czy też w kacetach, licząc na zwycięstwo III Rzeszy. Nie trzeba było zapisywać się do ‎OUN czy NSDAP, że o UPA czy SS już nie wspomnę.‎

  129. Vera
    26 stycznia o godz. 10:20

    W Polsce i Czechach, rozwiązano problem mniejszości, w jedyny rozsądny sposób.
    Tak się okazało w dłuższej perspektywie czasowej, że przesiedlenia są bolesne, ale rozwiązują problem.

    Czystki etniczne i przemieszczenia ludności, odbyły się w byłej Jugosławii, również na masową skalę.

    W krajach arabskich takich metod nie da się użyć.
    Przy strukturze plemiennej, każdy przesiedleniec będzie zawsze człowiekiem drugiej kategorii.

    Ps.
    Antonius chyba odszedł, kilka lat temu, o czym napisał jego syn.

  130. Wiesiek59‎ ‎26 stycznia o godz. 11:03‎
    Tak, w Polsce, na Ukrainie (radzieckiej, a nie dzisiejszej banderowskiej), w Czechach i w dawnych ‎Prusach Wschodnich, rozwiązano problem mniejszości, w jedynie ‎możliwy, rozsądny i cywilizowany ‎sposób, zupełnie inaczej niż w Izraelu czy w byłej Jugosławii, a ‎wcześniej np. w Turcji (Ormianie i ‎Grecy).‎
    Przesiedlenia są czasami bolesne, ale tylko one rozwiązują raz i na zawsze problem konfliktów ‎wynikających z ‎zamieszkiwania tym samym terytorium wrogich sobie narodów, plemion czy też ‎wspólnot religijnych. Masowe przesiedlenia mieliśmy przecież niedawno na Cyprze a niedługo ‎będziemy je mieć zapewne w Irlandii, gdyż ‎problem Północnej Irlandii rozwiązać można tylko ‎przesiedlając protestanckich Anglików do ich ojczyzny, czyli do pobliskiej Anglii.‎
    Przypominam też masowe przesiedlenia europejskich kolonizatorów – nie tylko z RPA czy Zimbabwe ‎‎(Rodezji ‎Południowej) a także z Angoli, Mozambiku, Kenii, Konga Belgijskiego czy szczególnie ‎Algierii. Lepsze to ‎jednak było niż krwawe czystki etniczne, takie jak np. w byłej Jugosławii czy ‎Ruandzie oraz zanoszące się czystki ‎etniczne w RPA, mimo że pobawiono tam władzy europejskich ‎osadników. Nie należy też zapominać o ‎czystkach etnicznych i masowych przesiedleniach związanych ‎z podziałem dawnych brytyjskich Indii Wschodnich na Republikę Indii i ‎Pakistan, czy też niedawnych ‎wydarzeniach na Cejlonie (Sri Lanka) oraz o konflikcie Armenii z ‎Azerbejdżanem oraz, last but not ‎least, o ludobójstwie w Indonezji w latach 1965-66, kiedy to ‎zamordowano tam ponad pół miliona ‎ludzi, głównie Chińczyków, podejrzewanych o lewicowe poglądy a półtora miliona ludzi zamknięto w ‎obozach ‎koncentracyjnych. Egzekucje wykonywali tam ‎mordercy wyciągnięci z więzień, a więźniów ‎politycznych zmuszano do przymusowej pracy dla zachodnich ‎koncernów, zaś sprawcy tej zbrodni ‎przez długie dziesięciolecia cieszyli się statusem narodowych bohaterów a zbrodnie te poparli zgodnie ‎przywódcy religijni zarówno muzułmańscy jak też i hinduistyczni (np. na Bali) – ‎‎(https://opinie.wp.pl/ludobojstwo-w-indonezji-sprawcy-zbrodni-zostali-uznani-za-bohaterow).‎
    Swoją drogą, to hasło „czystki etniczne” w angielskojęzycznej Wikipedii (czyli „ethnic cleansing”) ‎‎ilustrowane jest Wołyniem oraz wypędzeniem Polaków z ziem zaanektowanych w roku 1939 przez ‎‎Niemcy:‎ „Jako taktyka, czystki etniczne mają szereg daleko idących skutków. Umożliwiają ona ‎wyeliminowanie ‎cywilnego poparcia dla opozycji poprzez wyeliminowanie cywilów, zgodnie z ‎powiedzeniem ‎Przewodniczącego Mao, że ponieważ partyzanci wśród ludności cywilnej są jak ryby w ‎stawie pełnym wody, to aby wyeliminować partyzantów, wystarczy osuszyć staw. Czystki etniczne, ‎egzekwowane w ramach ‎porozumienia politycznego, jak miało to miejsce w przypadku przymusowych ‎przesiedleń ‎etnicznych Niemców na zachód po roku 1945, mogą przyczynić się do długoterminowej ‎‎stabilności” (Wikipedia).‎

  131. JohnKowalsky
    26 stycznia o godz. 13:09

    Kraj przyjmujący wypędzonych z dotychczasowych siedlisk za granicą, nie ma problemu z ich szybką asymilacją, ze względu na pokrewieństwo językowe, etniczne, kulturowe.

    Nie sprawdza się to w krajach arabskich, czy afrykańskich, azjatyckich.
    W naszej „białej” cywilizacji ten proces jest zdecydowanie skuteczniejszy.
    Co prawda rasizm wymyslili Anglosasi, ale inne nacje są zdecydowanie bardziej niemiłe dla OBCYCH- z wyjątkiem bogatych białych……

  132. Wiesiek59 26 stycznia o godz. 15:26‎
    Anglosasi (głównie z USA) oraz Burowie (Holendrzy z RPA) tylko SKODYFIKOWALI rasizm, który ‎jest naturalny dla każdego normalnego człowieka, a wynaturza się on tylko wtedy, kiedy prowadzi on ‎do skrajnego nacjonalizmu czyli szowinizmu, idei „narodu wybranego” (niemieckiego albo ‎żydowskiego – odpowiednio III Rzesza i Izrael), faszyzmu (głównie Włochy, Hiszpania i Portugalia, a ‎częściowo Polska, Rumunia, Chorwacja i Finlandia), apartheidu (dawniej RPA a do dziś Izrael) czy ‎nawet nazizmu czyli hitleryzmu (Niemcy).‎

  133. Wiesiek59 26 stycznia o godz. 15:26‎
    Nie ma narodu arabskiego, a są tylko narody posługujące się językiem arabskim. Nie ma też narodów w ‎‎„czarnej” Afryce, a są tam tylko plemiona. Natomiast narody są w Azji, np. chiński, a Chińczycy z ‎diaspory dobrze się aklimatyzują w Chinach.‎

  134. Aha, rozumiem. Jak Polak robić czystki etniczne to jedyne rozsądne wyjście. A jak Izrael „oczyszczać” swój kraj z Arabów to beeee.
    Taka dyskusja pokazuje tylko, że z nawiedzonym nie można dyskutować bo on zawsze wie lepiej. I o to mi chodziło. Inni mówią tu o pokrętnej argumentacji.
    Miłej niedzieli w samozadowoleniu.

  135. Vera
    26 stycznia o godz. 18:02

    Izraelskie czystki etniczne były połowiczne.
    I to jest ten błąd założycielski- z perspektywy tych 70 lat.
    Zabrakło determinacji i konsekwencji, więc problem narasta.
    W 1948 można było nawet wygnać wszystkich Arabów, świat nie kiwnąłby palcem.
    Obecnie, jest to niemożliwe.
    Zbyt dużo waży opinia światowa.

    Inną kwestią jest stopniowa samoorganizacja mniejszości palestyńskiej, i pozyskanie możnych zagranicznych sponsorów.
    Rozgrywających oczywiście swoje gierki.
    Arafata- terrorystę, można było zlikwidować.
    Arafata- polityka, już nie wypadało.
    Przespali politycy izraelscy sposobny czas.
    Pozostalo już jedynie polityczne rozwiązanie kwestii.

    Dziś, Dzień Lądowania w Australii, budzacy kontrowersje.
    Nie dziwię się.
    Chcąc zająć kontynent, trzeba wybić tubylców…….
    Że ludobójstwo?
    Ale, to dzisiejsze kryteria, nie ówczesne.

  136. Wiesiek
    Przyjdzie dzień, kiedy europejscy osadnicy będą musieli jak niepyszni opuścić nie tylko RPA, ale także ‎Australię, USA i Kanadę. Wyjątkiem może być tylko Nowa Zelandia, jako iż tam zachodnioeuropejscy ‎najeźdźcy napotkali na tak silny opór, że nie byli w stanie wybić wszystkich Maorysów, a więc musieli ‎z nimi, chcąc nie chcąc („nie chcem ale muszem” cytując Klasyka) zacząć pertraktacje zakończone ‎udzieleniem im częściowej autonomii, o wiele większej niż otrzymali ją Indianie w USA. Ale Maorysi ‎stanowią na Nowej Zelandii co najmniej 8% ludności (a ponad 10% razem z blisko z nimi ‎spokrewnionymi Polinezyjczykami), podczas gdy a w USA Indianie (razem z Eskimosami) stanowią ‎mniej niż 1% (0,9%) ludności, w Kanadzie Indianie z Eskimosami to tylko 3,4% ludności a w Australii ‎Aborygeni to mniej niż 2% ludności, przy czym mniej niż ¼ z nich utrzymuje aborygeńskie zwyczaje i ‎kulturę. Tylko 42,300 (zaledwie ok. 8%) Aborygenów na ich ogółem około 500 000 zna jakikolwiek ‎język aborygeński a jeszcze mniej posługuje się nim na codzień, na rzecz „Pidgin English” (oficjalnie ‎‎„Australian Aboriginal English”).‎
    Ciekawe, że osoby bez religii stanowią na Nowej Zelandii aż 50,8% ludności (dane za rok 2013), w ‎roku 2001 było ich 41,6% a w roku 1991 29,1%. W Australii niewierzący to jest obecnie 30,1% ‎ludności (największa grupa „wyznaniowa”), w Kanadzie 23,9% a w USA 16,1% ogółu ludności (w ‎Polsce oficjalnie 2% a według nieoficjalnych szacunków nawet nieco ponad 10%).‎

  137. Vera
    Ukraińcy wyżynać Polaków to jest cacy, ale kiedy Polacy zaczynają się bronić przed wyżynaniem ‎przez Ukraińców, to wtedy jest be. 🙁

  138. Wiesiek59 26 stycznia o godz. 18:47‎
    Izraelskie czystki etniczne były połowiczne, gdyż Żydzi mieli wtedy (nieszczęsny rok 1948) w ‎Palestynie za mało ludzi zdolnych do przeprowadzenia tych czystek oraz nie dysponowali oni ‎odpowiednimi środkami technicznymi. A kiedy zgromadzili dość ludzi i sprzętu, to świat zaczął się ‎zastanawiać, czy dobrze zrobił, pozwalając Żydom osiedlić się w Palestynie…‎

  139. Vera 26 stycznia o godz. 18:02‎
    Polacy pozbyli się z rejonu Bieszczad tylko garstki fanatycznych faszystowskich ukraińskich ‎terrorystów, którzy terroryzowali także i Ukraińców oraz ich pomocników i sympatyków. To była ‎typowa akcja policyjna, bez której spokojni obywatele nie mogliby nie tylko że mieszkać w ‎Bieszczadach, ale nawet tam podróżować, np. w celach turystycznych. Izrael zaś siłą wyrzucił z ‎domów i gospodarstw Panubogu (Jehowie vel Allachowi) ducha winnych Palestyńczyków, których ‎jedyną winą było to, że ośmielili się pozostać na ziemi swoich przodków. Ukraińcy, przeniesieni z ‎Bieszczad na zachód Polski, otrzymywali tam za darmo gospodarstwa rolne i obywatelstwo polskie, a ‎co otrzymali Palestyńczycy od Izraela poza mocnym kopniakiem w tylną część ciała?‎

  140. Wiesiek59 28 stycznia o godz. 19:41‎
    Why not? W imię ideologii nie tak dawno temu Niemcy i Amerykanie wraz sojusznikami z NATO ‎zniszczyli Jugosławię, a nieco tylko wcześniej (w skali geologicznej) Niemcy zniszczyli Warszawę.‎

  141. JohnKowalsky
    28 stycznia o godz. 22:23

    Ostatnią wojującą religią jest wahabicka odmiana Islamu.
    Ostatnią wojującą ideologią, jest demokracja- w imię praw człowieka…..

    Ale jak zwykle, zawsze chodzi o to samo.
    Władzę i kasę.
    Etykietki służą jedynie ogłupianiu plebsu.

  142. wiesiek59 29 stycznia o godz. 17:42
    Nic dodać, nic ująć…

  143. A tymczasem pewna „koszerna” fundacja ma atrakcyjną ziemię w centrum stolicy ‎pewnej wschodniej krainy i chce na niej wybudować dwa bliźniacze wieżowce, które według ‎wszystkich specjalistów byłyby doskonałą inwestycją. Przedstawiciel zarządu tej fundacji negocjuje z ‎pewnym zachodnim, także „koszernym” biznesmenem, aby zrealizować ten plan. Ale niestety okazuje ‎się to niemożliwe, gdyż niechętny mu, z powodów ideologiczno-religijnych, lokalny kacyk, będący ‎nota bene gojem a więc „trefny”, cały ten projekt „uwala”. Niczego wam to nie przypomina?‎

css.php