Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie

21.12.2018
piątek

Kurd zrobił swoje, Kurd może odejść?

21 grudnia 2018, piątek,

Porzucając swoich sojuszników w Syrii, czyli Kurdów i Arabów, za których pośrednictwem Ameryka rozprawiała się z Państwem Islamskim, Donald Trump skazuje ich na śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony Turcji, wojsk Asada i niedobitków dżihadystów. I jeszcze bardziej komplikuje sytuację w Syrii.

Kilka dni temu Turcja zagroziła, że w każdej chwili może rozpocząć operację wojskową w północnej Syrii, czyli wejść do miasta Manbidż i zrobić porządek z Kurdami z Ludowych Jednostek Obrony, które według zawartego przed kilkoma miesiącami porozumienia miały się stamtąd wycofać. Turcja jest zawiedziona zbyt powolnym tempem ich odwrotu i gotowa wyegzekwować porozumienie natychmiast. Na to szybko zareagował Pentagon, oświadczając, że ruchu Turcji nie zaakceptuje w żadnym wypadku. Ale już kilkadziesiąt godzin później Trump beztrosko ogłosił, że amerykańscy żołnierze opuszczą Syrię, skoro odnieśli „historyczne zwycięstwo”, a „Państwo Islamskie zostało pokonane”. Ale czy tak jest naprawdę?

Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), które z amerykańskiego wsparcia korzystały (przede wszystkim z powietrza, bo to samoloty atakowały cele ISIS), słusznie podnoszą, że „decyzja Białego Domu o wycofaniu się z północnej i wschodniej Syrii negatywnie wpłynie na kampanię przeciwko terroryzmowi”, co „będzie miało poważne konsekwencje dla stabilności i pokoju na świecie”. SDF, ale również inne państwa koalicji (Wielka Brytania, Francja) nie podzielają optymizmu Trumpa. Dla nich wojna z ISIS jeszcze się nie skończyła. SDF obawia się, że bez wsparcia Amerykanów dżihadyści mogą odzyskać siły i się odrodzić. I trudno nie odmówić im słuszności. Wprawdzie bojownicy Państwa Islamskiego dziś są zdziesiątkowani, ale są (nie wiadomo, ilu dokładnie, ostatnie szacunki mówiły o dwóch tysiącach), zajmują przyczółki w okolicach Eufratu w prowincji Der Ez-Zor. Ich decyzja Trumpa zapewne bardzo ucieszyła. Ale nie tylko ich.

Trump oddał Syrię pod protektorat Rosji i Iranu. I to nie prezydent USA, ale właśnie Władimir Putin ma prawo czuć się największym zwycięzcą tej wojny. Wygrał wszystko, co chciał, a na koniec pola ustępuje jego największy rywal: Stany Zjednoczone. Czy można sobie wyobrazić lepszy prezent gwiazdkowy?

Kurdowie i Arabowie z SDF mają prawo czuć się zdradzeni. Jeszcze kilka tygodni temu amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo nazywał Kurdów „wspaniałymi partnerami”, zapewniał ich o długotrwałym zaangażowaniu USA i obiecywał miejsca przy stole negocjacyjnym w sprawie przyszłości Syrii. Dziś z obietnic nie zostało w zasadzie nic. Amerykanie nie tylko porzucają swoich sojuszników na polu walki, ale też rzucają na pożarcie Turcji i wojsk Asada. Kurdowie mówią, że tureckie zapowiedzi to de facto deklaracja wojny. Turcja nie ukrywa, że chce „oczyścić” północ Syrii i wschodni brzeg Eufratu z bojowników Ludowych Jednostek Obrony, których uważa za „terrorystów” powiązanych z PKK. Zostawiając Kurdów, Trump pcha ich do bezpośredniej konfrontacji z Turcją.

Trump porzucił nie tylko Kurdów, ale też Izrael. Decyzja oznacza wzmocnienie Iranu, którego – jak zapowiada – nie zamierza przestać zwalczać. Jak to robi w Syrii, z grubsza wiadomo, przecież niedawno ogłoszono, że Izrael w ciągu dwóch lat przeprowadził w tym kraju ponad 200 ataków na cele irańskie. Co będzie teraz, można się domyślić.

Jeśli ktokolwiek wierzył, że można odtrąbić koniec wojny w Syrii, właśnie dostał kolejny dowód na to, że jeszcze do niego daleko. Do walki gotuje się Turcja, dżihadyści nie składają broni, Asad w końcu będzie musiał rozprawić się z upchniętymi w Idlib wszelkiej maści rebeliantami. Jakby nie patrzeć, wojna trwa.

PS Prezydent Erdoğan ogłosił właśnie, że przełoży ofensywę w północno-wschodniej Syrii. Poprosił go o to telefonicznie Donald Trump.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 29

Dodaj komentarz »
  1. Pani Redaktor, ‎
    Zachód, a szczególnie zaś USA, nie raz i nie dwa porzucał swoich sojuszników, że wspomnę tu tylko ‎Polaków walczących w tzw. Polskich Silach Zbrojnych na Zachodzie. Przecież USA nie interweniowały ‎w Syrii po to, aby pomoc Syryjczykom, a tylko po to, aby dopilnować , aby interesy Izraela i Ameryki ‎nie zostały narażone na szwank przez to, co się dzieje w Syrii.‎
    Ameryki nie jest też dziś stać na poważny konflikt z Turcją, gdyż groziło by to rozpadem NATO, w ‎którym to pakcie Turcja ma przecież drugą co do liczebności armię (oczywiście po USA). Natomiast los ‎Kurdów, tak samo jak los Polaków, jest przecież obojętny elitom rządzącym USA. Jak to się mówiło za ‎czasów Imperium Brytyjskiego: Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść, tyle że dziś „Murzyna” ‎zastąpił Polak czy Kurd. Naiwnością jest przecież liczenie na bezinteresowną pomoc ze strony USA, ‎gdyż Ameryka, co nie powinno zresztą nikogo zresztą dziwić, dba tylko o swoje własne interesy, a ‎właściwie o interesy elit nią rządzących. Ameryka liczy się więc tylko z silnymi militarnie i ‎gospodarczo sojusznikami, takimi jak np. UK czy Francja i w pewnym stopniu Niemcy oraz Turcja ‎oraz z silnymi militarnie i gospodarczo przeciwnikami, takimi jak Chiny, Rosja czy India.‎
    Natomiast nazwa „Syryjskie Siły Demokratyczne” jest iście Orwellowska, jako iż są to siły nie ‎syryjskie, a prozachodnie, przez Zachód, a szczególnie USA utworzone i finansowane i z demokracją ‎maja one tyle wspólnego, co ma z nią Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, czyli de facto ‎współczesna monarchia autokratyczna i dziedziczna.‎
    Co zaś do tzw. Państwa Islamskiego, to dobrze wiemy, że jest to twór CIA i Mossadu, który zastąpił ‎tzw. mudżahedinów i służy USA i Izraelowi do wykonywania brudnej roboty, do zwalczania ‎postępowych sil na Bliskim Wschodzie. A że czasem bojownicy owego „państwa” okazują zbytnią ‎nadgorliwość i atakują nie tylko wrogów Ameryki i Izraela, to jest to przecież z góry wliczone w bilans ‎strat i zysków związanych z utworzeniem przez CIA i Mossad owego „państwa”.‎
    Nie sądzę też, iż Władimir Putin ma prawo czuć się największym zwycięzcą tej wojny, jako iż ta wojna ‎się przecież jeszcze nie skończyła. Na razie Putin odniósł w niej sukcesy taktyczne, ale czy ją wygrał, ‎to się dopiero okaże. ‎
    A to, że Amerykanie po raz kolejny porzucają swoich sojuszników i to na polu walki, powinno być ‎przestrogą dla polskich polityków, którzy naiwnie chcą zbudować w Polsce „Fort Trump”, aby chronił ‎on przy okazji Polaków, gdyż jak to powiedział niedawno polski mister wojny „Amerykanie nigdy nie ‎porzucają swoich sojuszników”. Jak bardzo się mylił, widzimy to dziś na przykładzie Kurdów.‎
    Nie jest natomiast prawdą, że Trump porzucił tym samym Izrael, jako iż tzw. Państwo Islamskie nigdy ‎Izraelowi nie zagrażało, gdyż jest ono przecież wspólnym tworem CIA i Mossadu, a co od dawna jest ‎zresztą tajemnicą poliszynela.‎

  2. To nie pierwszy raz USA wystawia swoich sojuszników do wiatru, wywołuje konflikt, sprzedaje broń obydwu stronom aby na koniec wyssać ropę i sie wycofać.
    Do wszystkich wrogów USA – takich jak Palestyńczycy, arabowie, ISIS, partyzanci z Ameryki Południowej, Meksykanie – doszli Kurdowie. Gorąco będzie na świecie.
    PS. Już teraz paszport amerykański to ryzyko śmierci dla okaziciela w Ameryce Południowej, Afryce Południowo-Wschodniej, Bliskim Wschodzie i wielu innych miejscach.

  3. USA powinny być odpowiedzialne moralnie i finansowo za wszystkie koszty walki z „terrorem” – we wszystkich krajach NATO – wynikłym z amerykańskiej ekspansji militarno-gospodarczej, prowadzonej pod pozorem „niesienia demokracji”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W „The Independent” jest dobry artykul Patricka Cockburn na ten temat. Bez rozdzierania szat I opowiesciach o zdradach. Tzw „realpolitik” ma sie dobrze I warto o tym pamietac.

    Pozdrawiam

  6. Vandermerwe 22 grudnia o godz. 9:59‎
    Rozpoczęcie II wojny światowej przez Hitlera to też była Realpolitik, szczególnie zaś we wrześniu 1939 ‎roku, kiedy to było wręcz oczywiste, że Polska, osłabiona przez (nie)rządy Sanacji, nie ma nawet ‎najmniejszych szans w konfrontacji najpierw z III Rzeszą i jej sojusznikami, a później także i z ZSRR, a ‎Realpolitik ze strony naszych dzisiejszych „sojuszników” z NATO polegał wówczas na tym, że ‎Niemcy, i Słowacja na nas napadły, używając czeskiej broni, a USA, UK i Francja umywały wówczas ‎ręce, prowadząc tzw. dziwną wojnę, czyli praktycznie asystując przez swą bierność Hitlerowi, ‎podobnie jak to było wcześniej w Monachium. Przypominam też, że we wrześniu roku 1939 napadła ‎na nas de facto także i Austria, będąca wówczas częścią Niemiec i będąca dziś formalnie neutralna, ale ‎także i członkiem UE, podobnie jak obecni członkowie UE, a ówcześni sojusznicy Hitlera tacy jak np. ‎Włochy czy Finlandia oraz neutralna, ale należąca dziś do UE Szwecja i „zawsze” neutralna Szwajcaria, ‎będące jednak wówczas de facto sojusznikami III Rzeszy (dostawcami uzbrojenia, a w przypadku ‎Szwajcarii także bankierem III Rzeszy i jej elit władzy).‎

  7. Observer 22 grudnia o godz. 2:38‎
    Pełna zgoda. A my powinniśmy trzymać się jak najdalej od USA, tego współczesnego Imperium Zła.‎

  8. Observer 22 grudnia o godz. 1:42‎
    Jest tak, jak piszesz. Wielu obywateli USA rezygnuje więc z obywatelstwa tego współczesnego ‎Imperium Zła. A Polska powinna w tej sytuacji jak najszybciej wycofać się z NATO i UE, dopóki ‎jeszcze jest to możliwe do uczynienia w sposób zorganizowany, aby nie zostać wciągniętą w kolejne ‎awantury wojenne USA i sojuszników tego współczesnego Imperium Zła – upadającego, ale wciąż na ‎tyle jeszcze silnego, aby zniszczyć życie na naszej planecie.‎

  9. Vandermerwe 22 grudnia o godz. 9:59‎
    Dodam tylko, gwoli ścisłości, że USA długo nawet nie udawały, że prowadzą jakąkolwiek wojnę z ‎Hitlerem, praktycznie pomagając mu w ten sposób w podboju Polski i reszty Europy.‎

  10. Nie jest to sprawiedliwe, aby duży, 30-40 milionowy naród był pozbawiony państwowości i własnego terytorium. Polacy byli w podobnej sytuacji przed I wojną światową, ale mieli za sobą długi okres własnej państwowości, ujednolicony język, znaczny potencjał kulturalny, no i byli w Europie, a nie w Azji.

  11. Azur 22 grudnia o godz. 15:19‎
    A czy jest sprawiedliwe, aby spory, według Wikipedii (https://en.wikipedia.org/wiki/Palestinians) ponad ‎‎12-milionowy naród Palestyńczyków był pozbawiony państwowości i własnego terytorium?‎

  12. Pani Redaktor raczy nie wiedzieć, że istnieje gdzieś w Kongresie Sala traktatów indiańskich- z których wszystkie zostały złamane?
    sledząc historię Anglosasów, nie można mieć złudzeń, że każdy sojusznik to jedynie dostarczyciel mięsa armatniego.

    Co do tego zakątka świata, warto może wrócić do Lawrence’a z Arabii i jego planu podziału krajów arabskich, po rozczłonkowaniu Turcji.
    I tego co uzgodniły mocarstwa wbrew jego radom.
    Wówczas, Kurdowie zostali zdradzeni przez Zachód pierwszy raz….

    Można by sobie również zadać proste pytanie.
    Jakimż to prawem, kraje mieniące się demokratycznymi, wysyłają swoje oddziały do innych krajów, bez wypowiedzenia wojny, ale prowadząc ją.
    Prawem kaduka?
    Bo im wolno więcej?

    Chichotem historii jest to, że od 150 lat, są to te same kraje zachodnie, działające najczęściej w zmowie.
    Nikt naprawdę nie dostrzega hipokryzji/
    Rozdźwięku pomiedzy głoszonymi hasłami o demokracji i prawach człowieka, a działaniami- bombardowania, najemnicy, finansowanie i tworzenie opozycji?

  13. Wiesiek59 22 grudnia o godz. 18:36‎
    Otóż to. Ja się kiedyś spytałem o te traktaty, odwiedzając stanowy kongres w St. Paul, Minnesota. I też ‎się pytam, jakimż to prawem, kraje mieniące się demokratycznymi, wysyłają swoje oddziały do innych ‎krajów, bez wypowiedzenia wojny, ale prowadząc ją. Masz rację – prawem kaduka, albo prawem ‎silniejszego, gdyż silniejszym zawsze wolno jest więcej w Realpolitik (a innej polityki przecież nie ma ‎w praktyce).‎
    I zgoda, że chichotem historii jest to, że od jakichś 150 lat, są to te same kraje zachodnie (głównie USA, ‎UK, i Francja, a także Niemcy, Belgia, Holandia, Włochy, Hiszpania czy Portugalia oraz na Wschodzie ‎Japonia) działające najczęściej w zmowie i nikt na tzw. Zachodzie nie dostrzega tu hipokryzji, a raczej ‎nie chce jej dostrzec. Nie chce się więc na tzw. Zachodzie dostrzec tego ogromnego rozdźwięku ‎pomiędzy głoszonymi szczytnymi hasłami o wolności, równości, braterstwie, demokracji i prawach ‎człowieka, a realnymi działaniami w imieniu owej wolności, równości, braterstwa, demokracji i praw ‎człowieka, czyli bombardowaniami miast i wsi, paleniem lasów i zasiewów, wysyłaniem zbrodniarzy, ‎czyli najemników, finansowaniem i tworzeniem opozycji, tzw. demokratycznej. Nie chcę więc, aby ‎Polska była częścią tego zbrodniczego, zakłamanego, dwulicowego Zachodu.‎

  14. Wiesiek59 22 grudnia o godz. 18:36‎
    Co do Minnesoty – wszystkie te trakty, jak to mi powiedział bibliotekarz stanowy, zostały przez ‎‎„białego luda” czyli „blade twarze” złamane, niedotrzymane…-:(‎

  15. Kurdowie dokonali złego wyboru. To może być ich koniec.
    Wydaje mi się, że Kurdowie dali się nabrać kiedy to USA zmusiło Turków do otworzenia drogi dla pomocy podczas oblężenia Kobane. Dzięki pomocy i bombardowaniom ISIS poniosło wtedy klęskę a Kurdowie wypięli się na Asada i Rosjan. A Turcy wynajęli pokonanych przez Asada syryjskich i obcych obrońców demokracji, którzy teraz za 300 dolców miesięcznie rozprawiają się z Kurdami jak leci. To się wydało w Afrin, kiedy to Kurdowie odmówili współpracy a teraz cały okręg należy już do Turcji a Kurdowie zostali wybici albo wypędzeni.
    Dzisiaj armia syryjska weszła od zachodu do Manbidsch i wydaje się, że to jedyna szansa dla Kurdów przed totalną klęską. Warunkiem jednak jest utrzymanie integralności kraju czyli rezygnacja z własnego państwa a co najwyżej autonomia. O tym mówią też Rosjanie. Ale zdaje się, że Kurdowie ciągle jeszcze wierzą w amerykańskie obietnice.
    A szkoda bo Kurdowie zasługują na własne państwo. Niestety dokonali złego wyboru i teraz pozostało tylko pytanie co lepsze, autonomia czy zagłada? I znowu milion chrześcijańskich (tak, bo to ich bronili Kurdowie) uchodźców do Europy. A w USA mur.

  16. Vera 26 grudnia o godz. 9:51‎
    A jaki mieli oni wybór, skoro upadł ZSRR a Zachód tradycyjnie wdzięczy się do Turcji? Po długiej ‎gorbaczowsko-jelcynowskiej smucie, dopiero Putin przewrócił blask Rosji, ale to wciąż nie jest ta siła, ‎którą pamiętamy z czasów ZSRR pod kierownictwem Stalina, Chruszczowa czy Breżniewa. Kurdowie ‎są zaś dla USA i reszty tzw. Zachodu tyko częścią układanki, która ma za zadanie utrzymać Izrael i ‎jednocześnie fanatycznie islamskie, ale prozachodnie reżymy w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie czy ‎Emiratach, aby zapewnić owemu Zachodowi względnie tanią ropę naftową. Niestety, ale dopóki będzie ‎istnieć Izrael, dopóty nie będzie pokoju i sprawiedliwości na Bliskim Wschodzie. A Izrael będzie istniał ‎dopóty, dopóki Amerykę będzie stać na jego utrzymywanie. Tak więc nie widzę szans na szybki pokój ‎na Bliskim Wschodzie a więc też i na rozwiązanie problemu kurdyjskiego, dopóki USA, to współczesne ‎Imperium Zła, są mocarstwem globalnym.‎

  17. ???

  18. Vera 26 grudnia o godz. 9:51‎
    Na szczęście, to Europa już nie przyjmie żadnych uchodźców ekono-micznych i innych z Azji czy ‎Afryki. I dobrze – niech problemy Azji rozwiązują Azjaci, a problemy Afryki – Afrykanie. Europa, a ‎szczególnie zachodnia, ma i tak dość swoich własnych problemów

  19. Ban na eko-nomię. 😉

  20. Dzisiaj 6 izraelskich myśliwców ostrzelało znad Libanu cele w okolicach stolicy Syrii Damaszku. W tym czasie dwa samoloty pasażerskie podchodziły do lądowania. Przez to obrona przeciwlotnicza Syrii została ograniczona. Samoloty wylądowały w bazie Hmaimin.
    Czy to nie jest aroganckie panoszenie się i narażanie ludzi zupełnie postronnych? Pogarda dla reszty świata. Jest dla mnie zadziwiające, że nikt na świecie nie protestuje. Poza Rosją.

  21. Vera 26 grudnia o godz. 23:38
    Nosił wilk razy kilka…

  22. Ale:
    „Władimir Putin potwierdził udane testy nowej broni. USA ostrzegają: zniszczy dowolny cel na ziemi”
    Podczas środowego posiedzenia rządu Władimir Putin potwierdził informacje o udanych próbach nowego rodzaju broni hypersonicznej. Chodzi o hipersoniczną rakietę Avangard, która może przenosić zarówno głowice nuklearne, jak i konwencjonalne. Największym zagrożeniem związanym z rosyjską rakietą ma być możliwość zniszczenia dowolnego celu na ziemi w 30 minut od wystrzelenia – podała rosyjska agencja Tass.
    Na mój rozkaz firmy zbrojeniowe i Ministerstwo Obrony przygotowały i przeprowadziły ostateczny test tego systemu. Był całkowitym sukcesem, zweryfikowano wszystkie techniczne parametry – stwierdził Władimir Putin. Nowy interkontynentalny system Avangard wejdzie do służby rosyjskiego wojska od przyszłego roku.
    Wywiad USA już kilka miesięcy temu ostrzegał, że systemy antyrakietowe miałyby być przeciwko rosyjskiej broni nieskuteczne – również te amerykańskie. Avangard ma być bowiem zwrotny i wyposażony w systemy pozwalające uniknąć strącenia. Trudne ma być też przewidywanie trajektorii pocisku – w jednej chwili może on zmienić kierunek lotu, wprowadzając w błąd systemy obrony.
    Dlaczego nowa broń jest groźna?
    Rakiety Avangard są groźne, bo rozpędzają się do prędkości znacząco przekraczającej prędkość dźwięku – 20 Ma. Według ekspertów taki rodzaj broni może być nie do zatrzymania. Podczas jednego z pokazów pocisk „Kindżał” wystrzelony z myśliwca MiG-31 trafił w cel oddalony o 800 km.
    Więcej: http://next.gazeta.pl/next/7,151003,24310954,wladmir-putin-potwierdzil-udane-testy-nowej-broni-usa-ostrzegaja.html#s=BoxOpImg1

  23. Vera
    26 grudnia o godz. 23:38

    Prawo narodów do samostanowienia, mają tylko te, które odpowiadają zachodnim interesom.
    Inne, mogą być jedynie narzędziem realizacji interesów Zachodu.
    Kurdowie byli używani już kilkukrotnie, w takich właśnie celach.

    Istnieje wersja mówiąca, iż Izrael wspiera Kurdów, bo jest to narzędzie służące do destabilizacji Syrii, Iranu, Turcji, Iraku- wrogów lub przeciwników potencjalnych, izraelskich koncepcji ekspansji.
    Zwasalizowany, 30 milionowy kraj, byłby niezłym sojusznikiem w regionie.
    Tyle że najpierw Kurdowie podzieleni na dwie co najmniej frakcje- związane z rodami przywódców- powinni się sami dogadać.

    Logicznie rzecz biorąc, Assad i Rosja oferują im najwięcej, bo autonomię w ramach państwa.
    Ale to przywódcy czynią z nich mięso armatnie, wybierając księżycowe sojusze.

  24. Wiesiek59 27 grudnia o godz. 18:15‎
    Kurdowie są (albo raczej byli) użytecznymi idiotami dla Izraela, ale Izrael wcale nie jest ‎zainteresowany tym, aby Kurdowie mieli swoje własne państwo, jaki iż mogłoby one, choćby tylko ‎potencjalnie, zagrozić Izraelowi. A każdy, kto nie ma kapitału, jest w kapitalizmie skazany na pełnienie ‎roli mięsa armatniego w przypadku wojny. Polecam wiesz Tuwima „Do prostego człowieka”:‎
    Gdy znów do murów klajstrem świeżym
    Przylepiać zaczną obwieszczenia,‎
    Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”‎
    Na alarm czarny druk uderzy
    I byle drab, i byle szczeniak
    W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,‎
    Że trzeba iść i z armat walić,‎
    Mordować, grabić, truć i palić;‎
    Gdy zaczną na tysięczną modłę
    Ojczyznę szarpać deklinacją
    I łudzić kolorowym godłem,‎
    I judzić „historyczną racją”,‎
    O piędzi, chwale i rubieży,‎
    O ojcach, dziadach i sztandarach,‎
    O bohaterach i ofiarach;‎
    Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
    Pobłogosławić twój karabin,‎
    Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,‎
    Że za ojczyznę – bić się trzeba;‎
    Kiedy rozścierwi się, rozchami
    Wrzask liter pierwszych stron dzienników,‎
    A stado dzikich bab – kwiatami
    Obrzucać zacznie „żołnierzyków”. -‎
    ‎- O, przyjacielu nieuczony,‎
    Mój bliźni z tej czy innej ziemi!‎
    Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
    Króle z pannami brzuchatemi;‎
    Wiedz, że to bujda, granda zwykła,‎
    Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,‎
    Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
    I obrodziła dolarami;‎
    Że coś im w bankach nie sztymuje,‎
    Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
    Lub upatrzyły tłuste szuje
    Cło jakieś grubsze na bawełnę.‎
    Rżnij karabinem w bruk ulicy!‎
    Twoja jest krew, a ich jest nafta!‎
    I od stolicy do stolicy
    Zawołaj broniąc swej krwawicy:‎
    ‎„Bujać – to my, panowie szlachta!”‎

  25. Wiesiek59 27 grudnia o godz. 18:15‎
    Niestety, ale nasi obecni proamerykańscy przywódcy z POPiS-u też wybierają dla nas, jak za czasów ‎niesławnej Sanacji, owe księżycowe sojusze, np. chcą wybudować u nas w Polsce „Fort Trump”, który ‎będąc pierwszym celem dla ewentualnego uderzenia ze wschodu, tylko pogorszy nasze bezpieczeństwo ‎zamiast je polepszyć. Ale cóż – przecież od roku 1989 mamy w Polsce prawdziwą dyktaturę ‎ciemniaków, aby użyć określenia „Kisiela”. 🙁

  26. Dzisiaj nowa wiadomość.
    Kurdowie opuszczają Manbidsch bo USA zawarło z Turkami układ i atakowi Turcji i jej najemników na północną Syrię nic już chyba nie powstrzyma. Kurdyjska YPG opublikowała odezwę do armii syryjskiej żeby weszła na opuszczone tereny i broniła przed rabunkiem. To bardzo rozsądne choć spóźnione. Gdyby zrobili to rok temu nawet Idlib byłby dzisiaj odbudowywany. A na razie to demokraci z Al Kaidy tłuką się tam i wyrzynają nawzajem.

    PS. Licznym kibicom USA wdzięcznym za rozbicie ISIS proponuję wycieczkę do Mosulu w Iraku i Raqqi w Syrii. Oba miasta wyzwolone przy wydatnej pomocy USA. A potem proszę porównać los tych miast z losem Warszawy w 1944. W mieście Raqqa zniszczone ponad 55 tys domów i do dzisiaj ponad 3000 zabitych cywilów nie zostało jeszcze wydobytych spod gruzów. W Mosulu jeszcze gorzej. Płaczcie nad losem 5 dzieci w Aleppo.

  27. Vera,‎
    Dlaczego więc Kurdowie po prostu nie wstąpili/wstąpią do legalnej armii syryjskiej?‎
    A co do ISIS, to tak samo jak Wehrmacht i Waffen-SS utworzone zostały dzięki wydatnej pomocy ‎USA, tak samo ISIS czyli „państwo islamskie” jest to tworem CIA i Mossadu, który zastąpił tzw. ‎mudżahedinów i służy USA i Izraelowi do wykonywania brudnej roboty, do zwalczania postępowych ‎sił na Bliskim Wschodzie. A że czasem bojownicy owego „państwa” okazują zbytnią nadgorliwość i ‎atakują nie tylko wrogów Ameryki i Izraela, to jest to przecież z góry wliczone w bilans strat i zysków ‎związanych z utworzeniem przez CIA i Mossad owego „państwa”.‎

  28. wiesiek59 27 grudnia o godz. 18:15
    Otóż to.

  29. Podobno Henry Ford napisał „corral the 50 wealthiest Jews and there will be no wars“ (czyli że „gdyby zamknąć 50 najbogatszych Żydów na świecie, to ustałyby wojny”).

css.php