Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie

14.11.2018
środa

Co wynika z ostatniego napięcia na linii Gaza-Izrael?

14 listopada 2018, środa,

W ciągu 25 godzin Hamas odpalił 460 rakiet w kierunku Izraela, Izrael przechwycił ponad sto, pozostałe spadły głównie na puste pola, ale sporo dosięgło miast. Izrael wykonał ponad 160 ataków na cele w Gazie. W dwa dni zginęli dwaj Izraelczycy (cywil i żołnierz), w Gazie jest 11 ofiar śmiertelnych, ponad setka rannych, po obu stronach są zniszczenia. I gniew. Ale co z tego wszystkiego wynika?

1. Przedterminowe wybory w Izraelu?

Izraelski minister obrony Awigdor Lieberaman zawarte przy pomocy Egipcjan błyskawiczne zawieszenie broni nazwał „kapitulacją wobec terroru”. W proteście podał się do dymisji, co oczywiście zostało podchwycone przez Hamas i odtrąbione jako jego sukces. W istocie Lieberman ratuje resztki reputacji – jako minister obrony nie był przecież w stanie zapewnić spokoju i bezpieczeństwa mieszkańcom miast na południu Izraela. Jego ruch ma też uwiarygodnić go w oczach Izraelczyków: on Hamasowi by nie odpuścił, pokazał siłę. To w Izraelu nadal działa. Lieberman od razu wezwał do przedterminowych wyborów, ale nie są one wcale takie pewne. Netanjahu, jeśli się na nie zgodzi, to tylko na własnych warunkach, a nie przyparty do muru. Bez Liebermana i kilku głosów wciąż ma – minimalną, ale jednak – przewagę w Knesecie. Być może Netanjahu nie będzie miał wyjścia – Żydowski Dom zapowiedział, że jeśli przywódca ugrupowania Naftali Bennett nie obejmie teki po Liebermanie, ośmiu posłów ugrupowania opuści koalicję i wybory będą konieczne.

2. Zmiany na izraelskiej scenie politycznej?

Gdyby do wyborów doszło, zarówno Bennett, jak i Lieberman będą chcieli pokazać się w opozycji do kreowanego przez nich jako słabego Netanjahu i udowodnić, że to oni są prawdziwymi twardzielami. Ale premier Izraela nie z takimi przeciwnościami się zmagał. Faktycznie jest dziś osłabiony ciągnącymi się problemami z wymiarem sprawiedliwości, ale chyba za wcześnie ogłaszać jego odejście. Chyba że Liebermanowi i Bennettowi uda się przekonać wyborców, że to Netanjahu nie był w stanie zagwarantować bezpieczeństwa Izraelczykom. Czego jak czego, ale tego w Izraelu się nie wybacza.

3. Szansa na trwałe porozumienie z Hamasem?

Obie strony mają bardzo dużo do zyskania, gdyby do tego doszło, i wiele do stracenia, gdyby nie udało się do tego doprowadzić. Kto był kiedyś w Sderot, widział liczne tunele i schrony, słyszał wyjące syreny czy szukał schronienia, ten wie, jak bardzo nie da się żyć z wycelowanymi w swoim kierunku rakietami. Ludzie wyszli na ulice i zaczęli domagać się ustąpienia premiera. Z tą siłą też należy się liczyć. Jeśli ktokolwiek słyszał o Gazie, wie zapewne, że i tam coraz mniej da się żyć. Wody nadającej się do picia nie ma już prawie wcale, z Gazy de facto nie można wyjechać ani do niej wjechać. Brakuje wszystkiego, leków, prądu. Nadziei. Ludzie coraz mniej mają do stracenia. I Hamas to wie, i Izrael to wie. Obie strony chcą mieć spokój i zachować władzę. Próba zduszenia Hamasu nie powiodła się; mimo kilku ostrych operacji Izraela nie udało się ich ani zabić, ani obalić. Nie poradziły sobie z nim też władze w Ramallah – ani po dobroci, ani po złości. Na Hamas jakby nie ma siły. Ale czy spokój za zniesienie blokady Gazy będzie do zaakceptowania przez obie strony?

4. Osłabienie władz na Zachodnim Brzegu

Gdyby do porozumienia doszło (choć nadal wydaje się ono odległą perspektywą), Izrael osłabiłby władze w Ramallah. Pokazałby, że może rozwiązywać problemy Palestyny ponad głowami władz Autonomii. Stawką jest być może zmuszenie ich do rozpoczęcia negocjacji pokojowych, choć na razie i tego na horyzoncie nie widać. Byłam niedawno na terenach palestyńskich i wiem, że ludzie są już zmęczeni długotrwałym konfliktem. Przestali wierzyć w mityczne „dwa państwa”, wolą jedno, nawet jeśli miałoby nazywać się Izrael. Chcą żyć godnie, normalnie. Wprawdzie i to jedno państwo nie wydaje się realną opcją, bo Izrael specjalnie się do tego nie pali, ale przynajmniej dla palestyńskiej ulicy sprawa wydaje się otwarta.

5. Szansa na pokój między Izraelem a Palestyną?

Wydaje się, że pokój, jakieś trwałe porozumienie pokojowe, jest bardzo odległą perspektywą. Na razie na stole nie ma propozycji, a po prawdzie nie ma nawet stołu. Ale kto wie? Warunek jest jeden: obie strony muszą bardzo chcieć lub nie mieć innego wyjścia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. Wolno komentować?

  2. Dziękuję.

  3. Pani Redaktor,‎
    Moim skromnym zdaniem, to pokój w szeroko pojętej Palestynie będzie możliwy tylko wtedy, jeżeli ‎elity rządzące dziś państwem Izrael porzucą syjonizm, który jest bez wątpienia ideologią rasistowską, ‎żeby nie powiedzieć wprost – faszystowską. Przecież syjoniści stosują w okupowanej przez nich ‎nielegalnie Palestynie praktycznie te same środki państwowego terroru, które w okupowanej przez III ‎Rzeszę Polsce stosowali wobec Polaków niemieccy naziści czyli hitlerowcy, inaczej super-faszyści. ‎Tylko tyle i aż tyle potrzeba, aby na Bliskim Wschodzie zapanował wreszcie pokój.‎

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ” Izrael osłabiłby władze w Ramallah.”

    Calkiem przypadkowo Pani Redaktor ujawnila glowne mechanizmy i cele obecnej polityki Izraela wobec terenow okupowanych. W skrocie sprowadza sie rzecz do „dziel i rzadz”. Dlatego pisanie o negocjacjach pokojowych, w ktorych niby wystepuja dwie rownowazne strony jest zupelnym nieporozumieniem. Obecnie, w kazdym przypadku strona palestynska wystepuje w roli petenta, ktoremu, od czasu do czasu, rzuci sie jakis polityczny „ochlap”.

    Pozdrawiam

  6. vandermerwe 15 listopada o godz. 5:02
    Pełna zgoda. Tel Aviv postępuje tu tak samo jak kiedyś Rzym czy Londyn. Nihil novi sub sole.

  7. Palestynczycy przegrali swoja wojne. Polacy przegrali II WS. Roznica jest taka ze Polacy sie z tym pogodzili i nie chca walczyc z Rosja a Palestynczycy nadal maja ochote wojowac z Izraelem.

  8. Slawomirski 15 listopada o godz. 11:16‎
    Polacy wygrali II wojnę światową (I Armia LWP w Berlinie etc.), a Izraelczycy przegrali wojnę z ‎Palestyną, tyle, że nie chcą oni o tym jeszcze o tym wiedzieć i myślą tak jak ty, czyli życzeniowo. Ale ‎wiadomo, że apartheid w Izraelu musi spotkać taki sam koniec, który spotkał apartheid w RPA.‎

  9. Slawomirski
    Czy wiesz, ilu obywateli Izraela uzyskało ostatnio polskie i generalnie obce (unijne, amerykańskie etc.) ‎paszporty? To jest niby tajemnicą, ale wiadomo, że są to grube tysiące, a więc spory odsetek niewielkiej ‎przecież żydowskiej populacji państwa Izrael. Oni, zresztą słusznie, szykują się do szybkiego ‎opuszczenia tonącego okrętu, mimo że orkiestra tam ciągle gra na najwyższym pokładzie a kapitan ‎krzyczy z mostka, na pół już zresztą zatopionego, że byczo jest.‎

  10. Slawomirski -Przeczytaj to:‎
    Gideon Levy „Fear Is Driving Israelis to Obtain Foreign Passports”, Haaretz, 2 June 2011‎
    More and more Israelis apply for a foreign passport, not for easier travel but because something has ‎gone terribly wrong here. The numbers are climbing rapidly and the phenomenon is intriguing: Many ‎Israelis are longing for a second passport. If Shimon Peres once promised “a car for every worker”, a ‎second passport is now becoming the object of desire. If our forefathers dreamt of an Israeli passport, ‎there are those among us who are now dreaming of a foreign passport.‎
    A Bar-Ilan University study published in the journal Eretz Acheret has found that roughly 100,000 ‎Israelis already hold a German passport. Over the past decade, the trend has strengthened and some ‎‎7,000 more Israelis join them every year. To these should be added the thousands of Israelis who hold ‎foreign passports, mostly European countries. The excuses are strange and diverse, but at the base of ‎them all are unease and anxiety, both personal and national. The foreign passport has become an ‎insurance policy against a rainy day. It turns out there are more and more Israelis who are thinking that ‎day may eventually come. (…)‎
    It should not be condemned, though. It reflects a mood, a natural and understandable consequence of ‎the real and imagined fears that have been sown here. When Avrum Burg boasted of his French ‎passport several years ago, a public outcry arose, but in vain. Presumably some of those who cried out ‎did so because they do not have the option, like he does, of obtaining an additional passport for ‎themselves. The others may have since crowded onto the line at one embassy or another.‎
    The fact that Germany, of all places, is the passport provider of preference should also no longer touch ‎off feelings of anger or shame. For many Israelis, Germany has long since become a country like any ‎other: Our cabinet ministers ride in Audis, and the washing machines we import from there excel in ‎their German quality. The scare campaigns have been effective, and the passport applicants are ‎responding in an intelligent and sensible way. It turns out that they are far more rational than their ‎leaders: If the leaders so want to scare us of the Iranian bomb, the Muslim Brothers in Egypt and the ‎hooligans from Gaza, if everything threatens to become a “Holocaust”, then it really does make sense ‎to equip oneself with suitable means of protection. An additional passport, for example.‎
    Anyone who believes an additional passport is a national shame and a social disgrace is invited to have ‎a look at why Israelis desire them. If we had a leadership worthy of the name, one that instead of ‎sowing anxieties did something to reduce them, and instead of terrifying us instilled hopes in us, then ‎the lines at the German Embassy would have become shorter long ago. Instead of condemning the ‎passport seekers, let us ask honestly and courageously: Why are they doing this? They are doing this ‎because someone is scaring them, and no less so, because there is someone endangering our future ‎here.‎
    Passports? If the Palestinian people already had one real passport, maybe the Israelis wouldn’t need ‎two. If Israel were to try at long last to be accepted in its region, with all that entails, then maybe the ‎region would open to it by means of a single, blue and white passport. If Israel were also to take the ‎advice of its friends in the world, especially in the countries of Europe, then perhaps we wouldn’t need ‎their passports.‎
    Israeli passport should be sufficient for its citizens. The fact that it is not sufficient for many of them ‎testifies, more than a thousand passports, that something has gone deeply wrong here. Israel, after all, ‎arose to become a haven for the Jewish people, mainly from the horrors of Europe, yet in an irony of ‎history, Europe is in fact becoming a haven for Israelis. (…)‎
    Całość tu: https://www.haaretz.com/1.5018731‎

  11. kowalski, g levi to czolowy izraelski faszysta !
    dlaczego go cytujesz ?

  12. Ben 15 listopada o godz. 18:39‎
    Jeżeli Pan Levi jest faszystą, to „Haaretz” jest izraelskim odpowiednikiem „Obserwatora Ludowego” ‎‎(„Völkischer Beobachter”). ;-)‎

  13. Dla mnie nie mniej poruszająca jest wiadomość, że SAA wspólnie z Rosjanami udało się wreszcie oczyścić z ISIS południe kraju, wulkaniczny płaskowyż tak pełen ostrych skał, że jednym środkiem transportu są osły. Do tego brak wody. Jakieś 3 tygodnie temu udało się zająć jaskinie z ostatnim źródłem. Najciekawsze były przy tym kilogramy kłaków ze zgolonych bród bojowników IS. Teraz jako uchodźcy i Białe Hełmy przyjadą do Europy.

  14. Vera
    Ale o tym się w Polsce raczej nie dowiesz, gdyż polskojęzyczne media zostały opanowane albo ‎bezpośrednio przez zachodnie koncerny (np. TVN), albo też przez ludzi zależnych od Zachodu (np. ‎TVP).‎

  15. Vera
    W Australii jest zresztą pod tym względem jeszcze gorzej.

  16. Komantatorzy rownie” interesujacy” jak i tekst przewodni

  17. Ozzy 25 listopada o godz. 10:56
    To było ad personam. A co masz do powiedzenia ad rem?

  18. Ozzy , wróć na blog ateistów i pijcie sobie dalej przesłodzone g… z dziobków !
    @Kowalsky , z TVN bywa różnie . Często lepiej niż w innych stacjach.
    Np. dziś rano , o dziwo , ich korespondent z Moskwy podał , że incydent kerczeński mógł być prowokacją Poroszenki ! WOW !
    A zobacz co napisała Polityka piórem Świerczyńskiego . Żal komentować . Wstyd czytać .

  19. Kowalsky , pisałeś już o blogu ateistów . Zakłamaniu i towarzystwie wzajemnej adoracji .
    Przeczytałem dziś ostatniego bloga . Wiesz , to dziwne wrażenie , ale ci ludzie ( poza może @zza kałuży) są jacyś kompletnie wyjajejni !
    Są jak emerytowani bierni homosie . Politycznie zaś jak emerytowani gejowscy oficerowie CIA . Popatrz co odpowiedziałem @zza kałuży , a czego oczywiście nie puszczą . Puszcza się tam za to @ozzy .

    @zza kałuży , nie powinieneś pytać . Ta stymulacja Gruzji , Ukrainy p-ko Rosji jest oczywistą oczywistością . Bądź dzielny , nie pytaj tyle . Stwierdzaj , bo to jasne jak słońce . Vicki Nuland to przyznała ! Bo inaczej zaczniesz słuchać jak @ozzy jakichś ukraińskich „mędrców” .
    Przeczytałem Wasz blog . Jakiś pan martwił się „brutalnym” stuknięciem burty o burtę przez okręty . Po stycznej zresztą .
    WOW ! Chamskie to ! Powinni przecież Ruscy zaczekać aż staranują i wysadzą im nowy most ! Chamy !

    Widziałem w tej wojnie nagminnie (!) rzeczy nie chamskie , a wręcz ludobójcze ! Np. stały obrazek sprzed lat – ukrskie haubice 152 mm ostrzeliwują stromotorowo widoczne w dali miasto – np. Donieck , i komentarz „demokratycznych” stacji ” siły zbrojne Ukrainy likwidują pozycje separatystów”

    Normalny człowiek powinien pozostać z otwartą gębą ( w reakcji na tę bezczelność ) jak żona Lota do końca życia !
    To były stałe obrazki !

    Polecany przez @ozzego gość mówi o Krymie i zielonych ludzikach . Strasznie brutalni byli ! Nikt nie zginął ! Głosowali ! Mogli – bo Krym był autonomiczny !

    A przecież można inaczej . Demokratycznie . Po zachodniemu . Jak w Jugosławii . Z Serbią . Można zasypać kraj bombami , zubożonym uranem i wybomabardować sobie jakąś enklawę – np Kosowo . Można potem mordercę z UCK zrobić premierem , a w enklawie wybudować największą w rejonie bazę – Bond Steel . Zdrówka życzę !

    Twój komentarz czeka na moderację.
    zza kałuży
    26 listopada o godz. 22:48

  20. ‎26 listopada o godz. 21:42‎
    TVN nie jestem w stanie oglądać. TVP starem się oglądać, aby znać opinię władzy, ale często muszę ‎wyłączać fonię, szczególnie, gdy zaczyna tam dawać głos jakiś facet w czarnej (na ogół) sukience. A ‎to, że tzw. incydent kerczeński był prowokacją Poroszenki to jest chyba oczywiste, jako że nie ma on ‎poparcia w skłóconym narodzie Małorusów (Rusinów), a Ukraina, jako typowe państwo upadłe, w ‎szybkim tempie kroczy ku kompletnej zapaści – skonfliktowana z Rosją liczyła na wielką pomoc ‎gospodarczą z tzw. Zachodu (coś w rodzaju Planu Marshalla), ale przecież dziś USA nie jest już na to ‎stać.‎
    ‎26 listopada o godz. 23:05‎
    Co do blogu ateistów, to jest oczywiste, że jest to blog byłych UB-ków i SB-ków, jako iż panuje tam ‎cenzura prewencyjna i jej tzw. zapisy. Panuje tam także zakłamane towarzycho wzajemnej adoracji z ‎obecnym jego szefem na czele.‎
    Co do konfliktu w Ukrainie, to Zachód nie ma szans powtórzyć tam scenariusza z b. Jugosławii, jako że ‎ma ów Zachód teraz do czynienia z Putinem – rosyjskim patriotą, a nie z pijaczyną Jelcynem, ‎przekupionym przez Zachód, podobnie jak jego niepijący poprzednik czyli Gorbaczow.‎

  21. Ciekawostka przyrodnicza – niedawno leciałem samolotem Qatar Airways z Melbourne do Doha i na ‎pokładzie zauważyłem oryginalnego ortodoksyjnego Żyda z pejsami i z cycys (cycełe, cicit) czyli ‎frędzlami plecionymi z nitek i przymocowywanymi w czterech rogach tałesu (tałes kutn) a własciwie ‎katana.‎
    Chyba to był jeden z tych, niestety bardzo nielicznych, Żydów, którzy nie są syjonistami: ‎http://www.nkusa.org/aboutus/zionism/judaism_isnot_zionism.cfm

  22. Zgładzenie dwóch przeciwników za pomocą 460 wystrzelonych rakiet stanowi rekord militarnej nieudolności, który zapewne długo nie zostanie pobity. No, chyba że przez samych rekordzistów, jak się postarają.

    Z wojska – jeszcze za komuny – poza umiejętnością obsługi kałacha, wyniosłem jeszcze maksymę podpułkownika, który spędził nieco czasu na Synaju: ‚Pamiętajcie podchorążowie! Wszystko, co Arabowie robią, robią źle i wolno!’.

  23. Turpin 30 listopada o godz. 20:48‎
    Twój wpis jest typowo rasistowski i antysemicki. Czy byłeś kiedyś w Granadzie albo Kordobie?‎

  24. turpin
    30 listopada o godz. 20:48

    Policz to inaczej.
    Ile antyrakiet w cenie 200 000$ za sztukę, odpalono?
    Sumarycznie, zapewne za kilkadziesiąt milionów.
    Rakiety Palestyńczyków kosztowały 100 krotnie mniej……

  25. Wiesiek59 2 grudnia o godz. 15:36‎
    Chodzi tu głównie o to, że s y j o n i ś c i zdobyli władzę w Izraelu przy pomocy bagnetów, ale jak ‎wiadomo, ‎na owych bagnetach to zbyt długo nie da się wysiedzieć. Stąd też r a s i s t o w s k i, s y j o n ‎i s t y c z n y reżym ‎musi skończyć w Izraelu tak samo jak skończył w RPA podobny do niego, także ‎oparty na r a s i z m i e ‎czyli a p a r t h e i d z i e, „biały” reżym. Izrael nie jest bowiem w stanie ‎skutecznie zwalczać tych ‎prymitywnych palestyńskich rakiet, nawet przy użyciu najnowocześniejszej ‎technologii, gdyż musiałby ‎wtedy wydawać dobrze ponad 100% swego PKB czy budżetu na wojsko i ‎policję a każdy Żyd w wieku ‎od 13 lat (żydowska pełnoletność) do późnego wieku emerytalnego ‎musiałby służyć w wojsku bądź ‎policji.‎

  26. Wiesiek59 2 grudnia o godz. 15:36‎
    Z podobnych przyczyn upadł zresztą „b i a ły” r e ż y m w Rodezji Południowej – przypominam, że r e ‎ż y m Iana Smitha nie przegral żadnej militarnej konfrontacji z partyzantami Roberta Mugabwe, ale ‎musiał się poddać owym partyzantom, gdyż b i a ł y c h było w Rodezji po prostu za mało, aby stawić ‎czoła prymitywnie uzbrojonej, marnie dowodzonej, ale licznej i zdeterminowanej partyzantce ‎tubylców.‎

  27. Po co tam m o d e r a c j a?

  28. Wiesiek59 2 grudnia o godz. 15:36
    I ten sam los co r a s i s t o w s k i e r e ż y m y w RPA i Rodezji czeka też s y j o n i s t ó w w I z r a e l ‎u, szczególnie, że I z r a el nie ma już co liczyć na pomoc upadających na naszych oczach i ‎pogrążonych od lat w głębokim k r y z y s i e e k o n o m i c z n y m, społecznym i kulturowym USA, ‎które to państwo właśnie chyłkiem wycofało się z k o n f r o n t a c j i gospodarczej z Chinami, którą ‎Ameryka musiałaby przecież przegrać, jako iż jej gospodarka osłabiona jest prowadzonymi od lat i co ‎gorsza na k r e d y t b r u d n y m i a kosztownymi a g r e s j a m i na nieposłuszne jej państwa, a jakość ‎jej ludności, w tym szczególnie siły roboczej, ciągle się tam pogarsza ze względu na olbrzymią a ‎niekontrolowaną i m i g r a c j ę z III świata, której kontrolować się w USA od dawna już nie da, ‎głównie ze względu na słabość tamtejszej władzy wykonawczej, sparaliżowanej przez s ę d z i ó w, ‎uzurpujących sobie pierwszeństwo przed K o n s t y t u c j ą i wolą wyborców.‎

  29. Wiesiek59 2 grudnia o godz. 15:36‎
    Pełna zgoda, ale do s y j o i n i s t ó w nie trafiają przecież argumenty racjonalne.‎

  30. Turpin 30 listopada o godz. 20:48‎
    Zauważ, że te palestyńskie „rakiety” są prymitywnymi a więc bardzo tanimi i łatwymi w produkcji ‎rurami wypełnionymi tanimi ładunkami wybuchowymi, ale do ich zwalczania Izrael za każdym razem ‎musi użyć bardzo kosztownych systemów antyrakietowych. W ten sposób Palestyńczycy bardzo ‎skutecznie drenują finanse Izraela, których już przecież nie uratuje upadająca na naszych oczach ‎Ameryka, a sam fakt, że Palestyńczycy te rakiety kierują przeciwko nielegalnym s y j o n i s t y c z n y ‎m osadnikom bardzo obniża morale tych ostatnich i o to tu przecież chodzi.‎

  31. >>Rakiety Palestyńczyków kosztowały 100 krotnie mniej……<<

    De facto były znacznie droższe, od izraelskich, zważywszy silę nabywczą 'gospodarki' Strefy Gazy.

    Ach, i drobiazg – te izraelskie trafiają, w co trzeba,

  32. Turpin 3 grudnia o godz. 9:44‎
    Gospodarka Strefy Gazy jest, wbrew pozorom, znacznie zdrowsza niż wirtualna przecież gospodarka ‎Izraela, oparta głównie na wciąż rosnącym długu i pomocy ze strony USA i syjo-nistycznej żydowskiej ‎diaspory. Przecież deficyt budżetu malutkiego Izraela (mniej niż 9 mln ludności łącznie z terytoriami ‎nielegalne okupowanymi nawet według ONZ) wynosi rocznie oficjalnie ponad 7 miliardów USD, ‎deficyt obrotów z zagranicą ponad 2 miliardy USD, dług publiczny ponad 60% PKB a dług zagraniczny ‎ponad 90 miliardów USD (ponad 10 tys. USD per capita, około 30% PKB), a przypominam, że to są ‎wszystko tylko oficjalne, mocno zaniżone dane. Przecież bez pomocy ze strony USA i żydowskiej, ‎syjo-nistycznej diaspory, to gospodarka Izraela załamałaby się w ciągu dosłownie kilku dni. ‎Przypominam, że oficjalnie Izrael otrzymuje z USA co roku prawie 4 mld USD samej tylko pomocy ‎wojskowej plus co najmniej miliard dolarów od żydowskiej diaspory z samego tylko USA.‎
    Izraelskie rakiety i pociski trafiają zaś głównie w palestyńskich cywilów, a to już jest zbrodnia wojenna. ‎Palestyńczycy są przecież nielegalne okupowani od roku 1948 przez izraelskich syjo-nistów (tak samo ‎jak Polacy byli nielegalnie okupowani przez niemieckich nazistów w latach 1939-1945) , a więc ‎Palestyńczycy mają pełne prawo się bronić i odzyskiwać siłą swoje terytorium, zabrane im przemocą ‎przez syjo-nistyczny Izrael, natomiast sysjo-nistczny izraelski okupant nie ma prawa mordować ‎Palestyńczyków, do których przecież legalnie należy cała Palestyna, czyli 100% obecnego, ‎nielegalnego przecież państwa Izrael.‎

  33. Turpin 3 grudnia o godz. 9:44‎
    Gospodarka Strefy Gazy jest, wbrew pozorom, znacznie zdrowsza niż wirtualna przecież gospodarka ‎Izraela, oparta głównie na wciąż rosnącym długu i pomocy ze strony USA i syjo-nistycznej żydowskiej ‎diaspory. Przecież deficyt budżetu malutkiego Izraela (mniej niż 9 mln ludności łącznie z terytoriami ‎nielegalnie okupowanymi nawet według ONZ) wynosi rocznie oficjalnie ponad 7 miliardów USD, ‎deficyt obrotów z zagranicą ponad 2 miliardy USD, dług publiczny ponad 60% PKB a dług zagraniczny ‎ponad 90 miliardów USD (ponad 10 tys. USD per capita, około 30% PKB), a przypominam, że to są ‎wszystko tylko oficjalne, mocno zaniżone dane. Przecież bez pomocy ze strony USA i żydowskiej, ‎syjo-nistycznej diaspory, to gospodarka Izraela załamałaby się w ciągu dosłownie kilku dni. ‎Przypominam, że oficjalnie Izrael otrzymuje z USA co roku prawie 4 mld USD samej tylko pomocy ‎wojskowej plus co najmniej miliard dolarów od żydowskiej diaspory z samego tylko USA.‎
    Izraelskie rakiety i pociski trafiają zaś głównie w palestyńskich cywilów, a to już jest zbrodnia wojenna. ‎Palestyńczycy są przecież nielegalne okupowani od roku 1948 przez izraelskich syjo-nistów (tak samo ‎jak Polacy byli nielegalnie okupowani przez niemieckich nazistów w latach 1939-1945) , a więc ‎Palestyńczycy mają pełne prawo się bronić i odzyskiwać siłą swoje terytorium, zabrane im przemocą ‎przez syjo-nistyczny Izrael, natomiast sysjo-nistczny izraelski okupant nie ma prawa mordować ‎Palestyńczyków, do których przecież legalnie należy cała Palestyna, czyli 100% obecnego, ‎nielegalnego przecież państwa Izrael.‎

  34. turpin
    3 grudnia o godz. 9:44

    Izrael ma sponsorów, i wysoki poziom zycia.
    Palestyńczycy maja sponsorów- a raczej poszczególne frakcje wspierane z zagranicy z różnych źródeł- i niski poziom życia.
    Dlatego dolar w Izraelu, ma inną wartość niż na Zachodnim Brzegu.

    Rakietę z rury kanalizacyjnej, przyspawanych blach jako stateczniki, saletry i cukru, mógłbym zrobić sam.
    Przy czym, nie jest istotne jak daleko poleci.
    Ważne by wzniosła się ponad horyzont radarowy, by wywołać reakcję obrony p-lot.

    Jest jeszcze jedna kwestia.
    Życie Palestyńczyka jest tanie, a ich zdolność do jego poświęcenia jest wysoka.
    Życie Izraelczyka jest cenne i cenione.
    To spora różnica w systemach wartości, różnica kulturowa wręcz diametralna.

  35. Wiesiek59‎
    Izrael ma sponsorów na tzw. Zachodzie, i wysoki poziom zadłużenia a więc egzystuje on na kredyt, ‎tylko dzięki temu, że syjo-niści mają ogromne wpływy w elitach władzy tzw. Zachodu, a szczególnie ‎zaś USA, z którym to państwem Izrael ma wiele wspólnego, a przede wszystkim to, ze zarówno Izrael ‎jak też i USA powstały na ziemi przemocą zabranej ich prawowitym właścicielom – odpowiednio ‎Palestyńczykom i Indianom. Palestyńczycy nie mają zaś praktycznie sponsorów jako iż Zachód popiera ‎syjo-nistów a III świat ma swoje własne problemy i nie ma czasu, chęci i przede wszystkim pieniędzy ‎na poparcie słusznych żądań Palestyńczyków.‎
    I zgoda, że w przypadku palestyńskich „rakiet” ważne jest tylko to, aby one doleciały na teren ‎zajmowany przez syjo-nistycznych osadników, wywołując u nich poczucie zagrożenia. I dobrze – niech ‎wiedzą, że nielegalnie okupują oni cudzą własność.
    Życie Palestyńczyka NIE jest zaś tanie, a tylko ich zdolność do jego poświęcenia jest wysoka. Życie ‎Izraelczyka jest zaś niewiele warte, gdyż jest to życie okupanta i złodzieja, warte tyle, co życie ‎nielegalnego niemieckiego osadnika np. na Zamojszczyźnie w latach II wojny światowej. ‎
    Nie przeceniałbym też różnic w systemach wartości pomiędzy Palestyńczykami a Żydami, gdyż obie ‎strony reprezentują tu podobną, bliskowschodnią kulturę, jakże obcą nam Europejczykom.‎

css.php