Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie

27.09.2018
czwartek

Abbas idzie na wojnę z całym światem

27 września 2018, czwartek,

Palestyńczycy są pod ścianą. Mahmud Abbas walczy o polityczne przetrwanie. Było to widać w Nowym Jorku.

Wystąpienie Abu Mazena, szefa Autonomii Palestyńskiej, na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ nawet według „Jerusalem Post” było „historyczne”, a tytuł ten doprawdy trudno posądzić o lewicowe sympatie. Podobno w ostatniej chwili Abbas zdecydował się na łagodniejszą wersję przemówienia, choć i tak padło wiele mocnych słów. Wydaje się, że to przez rozpaczliwą sytuację. Palestyny, ale i samego Abbasa, któremu wszystko wymyka się spod kontroli: międzynarodowe zainteresowanie „sprawą palestyńskiej”, pieniądze, a przede wszystkim władza.

Proces pokojowy jest w martwym punkcie i żadne deklaracje ze strony Donalda Trumpa tego nie zmienią. Abbas w czwartek w Nowym Jorku dobitnie dał do zrozumienia, że odrzuca Stany Zjednoczone jako mediatora. Trump nie zostawił mu złudzeń, uznając Jerozolimę za stolicę Izraela, przenosząc tam amerykańską ambasadę, zamykając przedstawicielstwo Autonomii w Waszyngtonie, tnąc finansowanie UNRWA. „Co jeszcze administracja da narodowi palestyńskiemu? – pytał Abbas, twierdząc, że propozycje USA dotyczące powrotu do rozmów pokojowych zakrawają na ironię. – Co zostało z rozwiązania politycznego?”. Mocno brzmiały jego słowa, że „Jerozolima nie jest na sprzedaż”, „prawa Palestyńczyków nie mogą być przedmiotem przetargu”, Palestyńczycy „nie są narodem niepotrzebnym”. Jego prawo jako przywódcy, który walczy o swoje państwo.

Inaczej brzmią słowa o tym, że „Palestyńczycy nigdy nie używają przemocy”, i pochwała dla „męczenników i więźniów wojennych” – natychmiast zostało to odebrane jako cynizm i pochwała terroryzmu, co nie przysparza sympatii, nawet jeśli oskarżenie odwraca się w kierunku największego wroga.

Abbas nie mówił tylko do USA, Izraela i przedstawicieli innych krajów. Mówił też do swoich. Sygnał o tym, że jest gotów obciąć fundusze dla Strefy Gazy, jeśli Hamas nie przekaże kontroli nad nią rządowi w Ramallah, należy odbierać jako groźbę pod adresem konkurentów w Gazie i jako formę nacisku wobec USA (wy nam obcinacie fundusze, my możemy sterować sytuacją w Gazie, gdzie warunki życia od dawna są nie do zniesienia). To wreszcie element wewnętrznej rozgrywki o władzę. Abbas nie ma poparcia ulicy i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Fotel prezydenta zachowuje głównie dzięki temu, że od lat nie było wyborów, co też nie może trwać wiecznie. Wszyscy to wiedzą.

Na razie ważne jest to, co tu i teraz, a fakty są takie, że Donald Trump nieoczekiwanie poparł ideę dwóch państw, choć do dziś udawało mu się powstrzymywać od jakichkolwiek deklaracji w tej sprawie. Zresztą było to jakoś przez niego łagodzone: jeśli Izraelczycy i Palestyńczycy chcieliby jednego państwa, to dla niego to też byłoby OK. Trump ponownie zasugerował, że Izraelczycy będą musieli w jakiś sposób odpłacić się za ruch z przeniesieniem ambasady do Jerozolimy – choć oczywiście nie wiadomo, w jaki sposób mieliby to zrobić.

Wielki amerykański plan dla Bliskiego Wschodu ma być znany za dwa, trzy miesiące – dopóki niczego nie ma na stole, każde wystąpienie Trumpa, Netanjahu czy Abbasa należy traktować podobnie jak występ aktora w teatrze: ktoś krzyknie, wywoła współczucie, czasem śmiech, oczekując, że publika padnie na kolana. Ale ta najczęściej grzecznie bije brawo, a potem bez zbędnych wzruszeń oddala się do własnych spraw.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Potępiając bojowników palestyńskich wypada także potępić zarówno naszych partyzantów z okresu I IWŚ walczących z okupantem jak wojska USA „niosące wolność i demokrację” w krajach świata kosztem tych mieszkańców.

  2. Dziwny artykul. Jesli przyjac obecny stan rzeczy to panstwo palestynskie nie powstanie, gdyz nie ma dla niego miejsca. Z biegiem czasu i rozrostem osiedli izraelskich na terytoriach Zachodniego Brzegu szansa na powstanie czegokolwiek zmierza blyskawicznie do zera. Chyba, ze za panstwo bedzie sie uwazac twor na ksztalt bantustanu, co w sumie ma miejsce teraz.

    „Fotel prezydenta zachowuje głównie dzięki temu, że od lat nie było wyborów, co też nie może trwać wiecznie.”

    I za laskawym przyzwoleniem mniej lub bardziej zaainteresowamncyh stron. Nikt nie bedzie naciskal, gdyz tak jest najlepiej. W 2006 roku zdecydowano sie na wyborczy eksperyment z prawdziwego zdarzenia i wygrali nie ci, co trzeba. Swiat zewnetrzny wyniku nie uznal, dokonal swoistego przewrotu i teraz rzadza ci, co rzadza.

    Najogolniej zas pisanie o Autonomii jak o panstwie czy tworze o mocy prawnej, ktory moze cokolwiek negocjowac jak rowny z rownym z Izraelem czy Stanami jest zwykla fikcja i mydleniem oczu. Autonomia w tej formie w jakiej istnieje nie jest w stanie niczego wynegocjowac, gdyz nie ma zadnych atutow i jest zdana na laske i nielaske swiata zewnetrznego, glownie Izraela wspieranego przez Stany Zjednoczone jak i spora czesc swiata Zachodniego. Tak jak wiele innych spolecznosci bez wlasnego panstwa, sa pilka w politycznym futbolu. Pomoc nikt specjalnie ochoty nie ma zas latwo jest wyszydzac.

    Pozdrawiam

  3. Abbas idzie na wojnę z całym światem, ale z czym?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zaden amerykanski prezydent (w ostatnich – powiedzmy – 50 latach) nie byl tak proizraelski i pro-syjonistyczny jak Trump. Faktycznie, jego dzialania wykluczaja jakikolwiek dalszy dialog palestynsko-izraelski!

  6. Wszystkie organizacje charytatywne wpompowały w Palestynczyków juz tyle pieniedzy że każdy z nich powinien mieć wille z ogrodem i limuzynę – a co mają: figę.
    Czas skończyc z tą błazenadą.

  7. observer
    29 września o godz. 5:48
    No to co proponujesz ?

  8. Pouczający byłby reprezentatywny sondaż. Wśród Palestyńczyków na temat stosunku do Żydów i wśród Żydów na temat Palestyńczyków. Wyniki mogłyby by szokować, gdyby nie to, że dysonans poznawczy i tak doprowadzi do wyparcia tego, co zakłóca ugruntowany, poprawny politycznie, obraz świata.

css.php