Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie

7.11.2017
wtorek

Jak siedzieć, to w Ritzu

7 listopada 2017, wtorek,

Światowe agencje i media (Reuters, CNN, „Wall Street Journal”) rzucają nowe i ciekawe tło na to, co dzieje się w Arabii Saudyjskiej, gdzie w ostatnim czasie doszło do masowych aresztowań na szczytach władzy. Aresztowani zamiast do cel mieli trafić do luksusowego, 5-gwiazdkowego hotelu w Rijadzie.

Chodzi o Ritz-Carlton, w którym podczas niedawnej wizyty w Arabii Saudyjskiej gościł sam Donald Trump wraz z małżonką, a przed kilkoma tygodniami odbywała się tam ogromna konferencja poświęcona inwestycjom, w której udział brało ponad 3,5 tys. biznesmenów i polityków. Konferencję prowadził sam książę Mohammed bin Salman, który od kilku miesięcy z rozmachem próbuje reformować kraj. Teraz w pełnych przepychu wnętrzach hotelu ma przebywać co najmniej 17 saudyjskich książąt i wysokich przedstawicieli władz. Nie wiadomo jednak, gdzie dokładnie się znajdują, ani jak są traktowani. W kraju, który chce się otwierać na „nowe”, zaskakująco mało wiadomo o losie zatrzymanych.

Według informacji mediów wiadomo natomiast, że wszystkie 492 pokoje, ponad 62 tys. metrów ogrodów w tamtejszym Ritzu, są niedostępne do końca listopada, zaś wejścia do hotelu zostały zamknięte, choć jak donoszą obecni na miejscu współpracownicy CNN, na terenie hotelu nie widać zwiększonych sił ochrony. Już w weekend na Twitterze pojawiły się wiadomości, że znajdującym się w tym czasie w hotelu gościom nakazano opuszczenie pokoi, odcięto też połączenia telefoniczne i internetowe z Ritzem.

Jeśli informacje te są prawdziwe, ciekawe, dlaczego dla aresztowanych na fali walki z korupcją w końcu wybrano tak miłe wnętrza zamiast regularnych cel? Brytyjski „Guardian” sugeruje, że byłoby to dla nich zbyt „poniżające”, i wskazuje, że taka zniewaga w społeczeństwie plemiennym mogłaby mieć szerokie implikacje. Udział tych osób w szerokim systemie dóbr i przywilejów gwarantuje ich lojalność. Bez tego przywódcy saudyjscy mogą mieć problemy z zabezpieczeniem swoich rządów. Dlatego działania księcia Mohammeda mogą wydawać się igraniem z ogniem. Nie jest przecież pewne, że próba przestraszenia wewnętrznej opozycji przeciwko nowym porządkom się sprawdzi. Młody książę lubiany przez młodych Saudyjczyków nie cieszy się przecież zaufaniem twardogłowych, w tym części członków własnej rodziny, którzy widzą w nim początek końca takiej Arabii Saudyjskiej, jaką znamy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Co prawda kilku książąt zginęło w ciągu ostatnich lat w tajemniczych okolicznościach, ale scenek z „Tronu we krwi” czy Makbeta” raczej nie będziemy oglądać.
    To orientalna wersja przewrotu pałacowego, w ucywilizowanym kraju.
    Książąt ci u nich dostatek, ich liczba podawana jest różnie- 16- 60 000.
    Wszyscy pobierają wysokie apanaże ze wspólnej kasy….

    Niedawno oceniano działania Kima jako niecywilizowane.
    Zabić brata, potencjalnego przywódcę opozycji, niedopuszczalne.
    Ciekaw jestem na reakcję światowej prasy w przypadku krwawej rozprawy z saudyjskimi książątkami, również potencjalnymi głowami wrogich panującej frakcji.

    Zwyczajem tamtejszych plemion jest trzymanie zakładników.
    Z pełnymi honorami i w dobrych warunkach.
    I chyba o to tu chodzi.
    O wymuszenie lojalności…..

  2. „…książę Mohammed bin Salman, który od kilku miesięcy z rozmachem próbuje reformować kraj.”

    W wielu komentarzach pisze sie z „podziwem” o reformatorskich zapedach ksiecia. Moze i reformatorem jest jesli przyjmiemy, ze wojna w Jemenie to efekt reformy. Rzecz wyglada raczej na koszenie przeciwnikow politycznych. Od jakiegos czasu pisano o mozliwosci przewrotu (raczej zamachu palacowego), ktorego celem mial byc wlasnie ksiaze „reformator” . Warto jednak spojrzec na aspekt miedzynarodowy dzialan reformatorskiego ksiecia. Premier Libanu pojechal do Arabii Saudyjskiej i tam oglosil, ze podaje sie do dymisji. Jednoczesnie AS stwierdzila, ze Liban bedzie traktowany jako kraj bedacy w stanie wojny z AS. Zaraz pozniej ogloszono, ze Iran dokonal aktu wojennego ( mozna sie domyslec, ze i z tym krajem AS znajduje sie w stanie wojny), gdyz dostarczyl Jemenowi rakiety, ktore Jemen wystrzeli w strone stolicy AS. W sumie ksiazeta siedzacy w luksusowym hotelu-wiezieniu to pestka w porownaniu z tym, co ksiaze „reformator” probuje zrobic z regionem, ktoremu i tak do stabilnosci daleko. Oczywiscie USA sa jak najbardziej za, i pisze sie o zaciesnianiu wspopracy AS z Izraelem. I jeszcze jedno, na dywanik do AS zostal wezwany prezydent Administracji Palestynskiej – zobaczymy czy i on nagle nie zapala checia podania sie do dymisji.

    Pozdrawiam

css.php