Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie

13.06.2014
piątek

Ile razy można burzyć beduińską wioskę?

13 czerwca 2014, piątek,

Al-Araqib legła w gruzach po raz 70. w ciągu czterech lat! Wioska leży zaledwie 8 km od Beerszewy, na pustyni Negew. Kilkadziesiąt, może z 50 chałup z blachy falistej, w tym meczet i „centrum edukacyjne”. Można rozwalić je w kilka godzin.

Scenariusz zwykle jest podobny. Przyjeżdża policja, nakazuje opuścić domy w ciągu 15 minut (można zabrać, co się da, ale ile się da zabrać w ciągu kwadransa). Potem do pracy przystępują buldożery. Rozrywają blaszane ściany, wywlekają wnętrzności, łamią wszystko, co stoi im na drodze. Często przyjeżdżają rano, kiedy mężczyźni są już w pracy, żeby uniknąć konfrontacji.W Al-Araqib mieszka jakieś 150 osób. Teraz pewnie znów odbudują chałupy i będą czekać na kolejną rozbiórkę, która nastąpi pewnie za kilka tygodni. Po raz 69. wioskę zburzono pod koniec maja. Było już ciepło, więc nie było dramatu. Koszmarnie było za 66. razem, w marcu. Było przeraźliwie zimno, lał potężny deszcz. Rozbiórka zaczęła się kwadrans po godzinie 6.

Duża część mieszkańców Al-Araqib ma izraelskie paszporty. Uważają, że ziemia należała do ich przodków jeszcze przed powstaniem państwa Izrael i oni nigdzie stąd nie pójdą. Izraelskie władze uważają, że takie wioski są nielegalne, nie mają więc prawa istnieć. Nie mają bieżącej wody, kanalizacji, brukowanych ulic, fontann, parków ani centrów handlowych – bo jak mają dostać zgodę na budowę, skoro są nielegalne? Klecą domy z czego się da, gdzie się da. Nie mieszczą się w żadnych planach zagospodarowania przestrzennego izraelskiej administracji. Beduinom wyznacza się miejsca, gdzie mogą się osiedlać, ale oni nie chcą mieszkać tam, gdzie wskaże im władza. Na pustyni żyją od setek lat i nie chcą inaczej. Na Negewie mieszka co najmniej ćwierć miliona Beduinów, takich nielegalnych osad jest tu co najmniej 40.

O jednej takiej wiosce powstał nawet niedawno film fabularny „Shariqia – wschodni wiatr”. Opowiada historię młodego chłopaka, który mieszka z bratem i bratową w skleconych z falistej blachy barakach, z oknem wyrżniętym w tej blasze jak w kartonie, oświetlonym lichym światłem z furczącego nieustannie generatora. Kamel pracuje na dworcu autobusowym jako ochroniarz. Może wchodzić na dworzec tylko bocznym wejściem, koledzy specjalnie za nim nie przepadają, zresztą tak samo jak jego rodzina. Jego każdy dzień jest taki sam: budzi się co rano bladym świtem, idzie do najbliższej drogi, by złapać autobus, który zawiezie go do pracy. Codzienną rutynę zaburza nakaz rozbiórki ich obejścia. Wiedzą, że to się może stać w każdej chwili. Kamel obmyśla plan, który ma zapobiec wykonaniu nakazu. Nie chcę spoilerować, film warto zobaczyć (poniżej trailer dla zainteresowanych). Pokazuje mniej więcej to, co mogło dziać się w Al-Araqib.


Po palestyńskiej stronie, na Zachodnim Brzegu, też są takie wioski. Palestyńczycy budują domostwa bez pozwolenia (te są w zasadzie nie do otrzymania), licząc się, że w każdej chwili może przyjść nakaz rozbiórki. Widziałam Beduinów w Dolnie Jordanu, którzy czekali na wyrok z drżącym sercem. Warunki, w jakich mieszkali, były straszne. W ich domach nie było dosłownie niczego poza posłaniem, kilkoma naczyniami i paroma sztukami odzieży. W jednym z namiotów dostrzegłam lodówkę. Zdziwiłam się nawet, pomyślałam, że może wioska korzysta z tej jednej chłodziarki. Kiedy właściciel domu otworzył tę lodówkę, okazało się, że służy mu jako… szafa. Zapomniałam, że prąd jest tutaj też na wagę złota, więc jak niby ta lodówka miała pracować?

Poniżej film z zeszłego roku, opowieść o Al-Araqib i o położonej na Zachodnim Brzegu na obszarze C, administrowanym przez władze izraelskie wiosce Susija.

Tymczasem pół miliona osadników na terenach palestyńskich ma się świetnie. Też nigdzie się nie wybierają. Przeciwnie, dochodzą kolejni. Izraelski rząd kilka dni temu ogłosił plany zbudowania kolejnych 3 tysięcy mieszkań osadników na Zachodnim Brzegu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Beduini to wolni ludzie, nie znoszą przymusu. Teraz przeszkadzają im w tym granice państwowe, jak ta pomiędzy Izraelem a egipskim półwyspem Synaj. Żeby sobie poprawić samopoczucie, napadają na egipskie kurorty nad zatoką Akaba i biorą zakładników, poza tym trudnią się przemytem. Może nowy prezydent al-Sisi, były wojskowy, da sobie z nimi radę.

  2. No, Pani Agnieszko, ujawniła się Pani jako self-hejterka i anty-semitka 😉

  3. Oj tam, oj tam… Każdy wie, że Żydom wolno więcej. A jeśli nie wie, to mu Wielki Brat zza oceanu wytłumaczy. W przypadku szczególnie opornych w roli tłumaczy występuje USMC 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Och, brakuje mi tutaj jakiejkolwiek wzmianki o przyczynach tych zajść. Tekst nie ma żadnej wartości informacyjnej. Ja ciągle pamiętam akcję Ochojskiej z budowaniem studni Arabom, dokladnie pamiętam wrogą Żydom narrację poprowadzoną dokładnie według tego samego schematu, jak wyżej. Też żadnej wzmianki o przyczynach zasypywania dzikich studni a tylko słabo ukryta wskazówka, że Żydzi je zasypują bo są źli i chcą biednym Arabom utrudnić życie. Prawda wtedy okazała się diametralnie inna, choć kto by się tam babrał w szczegółach. Przeciętny herstorykopodobny dostał jeszcze jeden „fakt” do swojego zbioru nienawiści i tyle.
    „Izraelskie władze uważają” – to tam nie mają żadnego prawa, tylko wszystko „po uważaniu”? Zupełnie jak w Polsce!

  6. @camel
    Panie obrońco biednych, prześladowanych, napastowanych itd. Żydów.
    Chcesz pan wmówić, że wioska beduińska jest niezgodna z prawem, a już osiedlanie się na terenach okupowanych jest zgodne?
    Ależ oczywiście że w Izraelu prawo jest. Podobnie jak było na przykład w III Rzeszy 😛
    Jak widać Żydzi okazali się pojętnymi uczniami 😀

  7. Wioska nie pasuje do planu zagospodarowania przestrzennego….
    Na przykład……

    Prawem siły wcielano różne nacje do państw.
    Palestyńczycy nie są traktowani jak pełnoprawni obywatele.
    Ale, nie traktują również państwa w którym żyją jako własnego.
    Kto pierwszy pójdzie na kompromis, zacznie negocjować przynajmniej racje drugiej strony?

    Od pięćdziesięciu chyba lat chłopcy negocjują, robiąc biznes na wygnańcach.
    Bez nich, nie byłoby miejsc w Knesecie, czy dotacji dla palestyńskich struktur.
    Nikt nie jest zainteresowany w osiągnięciu kompromisu.
    A zwykli ludzie?
    Przywykli…….

  8. @wiesiek59
    „Palestyńczycy nie są traktowani jak pełnoprawni obywatele.
    Ale, nie traktują również państwa w którym żyją jako własnego”
    Po pierwsze, to oni nie żyją w Izraelu tylko na ziemiach które Izrael zabrał, no ukradł mówiąc wprost. Więc jak mają traktować Izrael jako swoje państwo? Analogicznie, ilu Afrykanów przed 1994 traktowało RPA jako swoje państwo? A to że żadna strona nie jest zainteresowana kompromisem to jest oczywiste. Niestety po obu stronach są ekstremiści, tylko że w Izraelu ci ekstremiści tworzą rząd a po drugiej stronie z łatką terrorystów są usuwani z debaty.
    Ile razy można burzyć? No wiele razy, ale pewnie wkrótce powstanie tam wesołe żydowskie osiedle i nie będzie już wioski do burzenia.
    A co do tej self-hejterki i anty-semitki to dla wielu wydawało by się rozsądnych i mądrych ludzi, jak np. redaktor Szostkiewicz schemat jest prosty a w zasadzie prostacki. Krytykujesz politykę Izraela – jesteś antysemitą. Tylko takie podejście sprawia, że już niedługo nazwanie kogoś antysemitą będzie komplementem, takim jak antyfaszysta czy antynazista, więc Pani Agnieszko, szacunek i głowa do góry.

  9. Tak tylko sie czepiam, ale czy moze sie Pani zdecydowac, w jakim jezyku i dla kogo pisze swoje teksty? Co to za polskie slowa „spoilerowac”? „trailer”? Naprawde w jezyku polskim nie ma odpowiednikow? Jako osobe, ktora zyje poza Polska i nacodzien musi uzywac angielskiego, razi mnie i denerwuje bardzo to „zangielszczanie” jezyka polskiego! Zawsze sie wowczas zastanawiam, co z takiego zdania zrozumiala by moja, mieszkajaca w Polsce mama?

css.php