Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie

17.09.2019
wtorek

Kto wygrał wybory w Izraelu?

17 września 2019, wtorek,

Głównym zwycięzcą wyborów do Knesetu jest jeden człowiek: Awigdor Lieberman. Bez niego nie powstanie żadna stabilna koalicja.

Według pierwszych exit polls Nasz Dom Izrael Liebermana zdobył „tylko” 8-10 mandatów. To wystarczy, żeby dyktować warunki. Lieberman nie krył, że chciał wypchnąć z rządu partie religijne. Gdyby sondaże się potwierdziły, Likud zdobyłby 31-33 mandaty (Biało-Niebiescy podobnie). Stało się więc to, czego wszyscy się spodziewali: remis, brak wyraźnego zwycięzcy. Izraelczycy nie wskazali, kto powinien być nowym premierem. Nie naznaczyli Gantza, ale i nie skreślili Netanjahu.

Netanjahu, partiom religijnym i Jaminie i tak zabraknie kilku mandatów do większości (skrajnie nacjonalistyczna i antypalestyńska Otzma Jehudit prawdopodobnie nie przekroczyła progu). Bez Liebermana Netanjahu nie ma więc szans stworzyć rządu opartego na partiach prawicowych.

Wariant „centrolewicowy” wydaje się jeszcze mniej prawdopodobny. Nawet jeśli Lieberman połączyłby siły z Biało-Niebieskimi, Obozem Demokratycznym (jakieś 5 mandatów) i Partią Pracy z Geszerem (5-6), głosów wciąż byłoby za mało. Układ musiałby mieć poparcie obozu arabskiego, a to w zasadzie wykluczone – partie arabskie tradycyjnie są niekoalicyjne.

Więc co? Poza kolejnymi przedterminowymi i kosztownymi wyborami, które przyniosłyby podobne wyniki, jest opcja, którą chciał forsować Lieberman: wepchnięcie Likudu w objęcia Biało-Niebieskich albo odwrotnie, czyli świecki rząd bez partii religijnych. Ale i ten scenariusz może okazać się nierealny.

Kto więc zostanie premierem? To jedno z najtrudniejszych dziś pytań. Jeśli ziści się plan Liebermana, Netanjahu będzie musiał oddać koronę, bo Biało-Niebiescy już zapowiadali, że są gotowi na szeroką koalicję, tyle że bez niego. Wydaje się to wciąż mało realne. Premier Izraela przez całą ostatnią dekadę nauczył nas, że walczy do końca i za wszelką cenę. Prawdopodobnie i teraz będzie próbował swoich sztuczek. Może czymś Liebermana przekupi?

To oczywiste, że Netanjahu walczy o swoje polityczne życie. Dla niego utrzymanie się u władzy to jedyna szansa, by ochronić się immunitetem przed zarzutami, jakie wiszą mu nad głową. Jeśli Likud go poświęci, jego przyszłość nie będzie się rysować w najładniejszych barwach. Pytanie, do czego jest skłonny posunąć się człowiek, który walczy o wszystko.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. „Pytanie, do czego jest skłonny posunąć się człowiek, który walczy o wszystko.” Trzeba zapytać o to Jarosława Kaczyńskiego, on zna odpowiedź na to pytanie. To jest polski opowiednik Netanjahu, tylko w Polsce brakuje odpowiednika Libermana, aby demokracja wróciła do umarkowanej normalności, jak stan wody na Wiśle w okresie suszy.

css.php