Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie Orient Express - blog Agnieszki Zagner o Bliskim Wschodzie

8.05.2014
czwartek

Czy kogoś obchodzi ta wojna?

8 maja 2014, czwartek,

Z wojną w Syrii dzieje się to samo, co działo się z długotrwałymi wojnami domowymi w innych częściach świata – Kolumbii, Sudanie czy na Bałkanach. Powszednieje.

Zainteresowanie i mediów, i odbiorców (zresztą nakręcane wzajemnie) systematycznie słabnie. Najpierw schodzi z pierwszych stron gazet, potem dłuższe artykuły ze środka zastępowane są krótkimi notkami, by z czasem i te zeszły z łamów. Czasem wraca jakąś ciekawostką albo gdy rozlew krwi przekroczy stałą średnią. Co tam w Syrii, słyszę czasem, ale coraz rzadziej.

Tymczasem tam nic się nie zmieniło, a przynajmniej nie zmieniło się na lepsze. Krwi z każdego dnia jest tyle, że może zalać pierwsze strony gazet na całym świecie. I nie zalewa. Bo ileż w Bogocie, Kinszasie, Suwałkach czy Ułan Bator można czytać, co tam w tej okropnej Syrii? No ileż?

Jeśli także Państwo uważacie, że już dość i wystarczy, absolutnie zrozumiem. Może nawet nie doszliście do tego zdania, bo ileż można o tej okropnej Syrii czytać w Warszawie czy Bydgoszczy?

Napiszę jednak, że w tej okropnej Syrii toczy się ta okropna wojna. Codziennie rozlewa się krew na pierwszą stronę. Końca nie widać. W tej chwili siły rządowe nabrały wiatru w żagle, bo udało im się odbić ostatnią część Homsu, która była w rękach rebeliantów. Teraz bastion opozycji przechodzi w ręce armii Asada. To było długie oblężenie – dwa i pół roku życia w gruzach, w głodzie i biedzie. Dziś władze w Damaszku świętują zwycięstwo, bo udało im się przegnać ostatnich bojowników poza rogatki miasta. Na początku roku z oblężonych dzielnic ewakuowano ponad 1000 cywilów, teraz uwolniono też przetrzymywanych tu żołnierzy armii Asada i w ramach porozumienia pozwolono na dostarczenie pomocy humanitarnej do dwóch wiosek w Aleppo opanowanych przez opozycję, ale z większością szyickich mieszkańców. 1:0 dla Asada.

Radość z tego symbolicznego zwycięstwa burzy jednak potężna eksplozja, jaka wstrząsnęła dziś hotelem Carlton w Aleppo. Stoi on tuż obok aleppijskiej cytadeli, służył jako baza dla żołnierzy Asada. Kolejna rana w tym mocno już poranionym mieście. Tuż obok jest przecież wejście do M’dine, stareńki suk, w dużej części strawiony przez wojenny ogień. I sama cytadela też przecież oberwała. Arabskie media piszą, że do podłożenia ładunków wybuchowych prawdopodobnie wykorzystano wykopane pod hotelem tunele. Opozycja-Asad – 1:1.

Zresztą opozycja to dość pojemne określenie. Bojówki powiązane z Al-Kaidą tłuką się między sobą, ostatnio o zaprzestanie bratobójczych walk zaapelował nawet sam Al-Zawahiri. Trudno więc rozpoznać fronty. Przebiegają one niemal w każdą stronę: Wolna Armia kontra Islamskie Państwo Iraku i Lewantu, Al-Nusra kontra Islamskie Państwem Iraku i Lewantu (teraz jest chwilowo spokój), Al-Nusra kontra Wolna Armia, wszyscy kontra Asad.

W tej wojennej atmosferze władze szykują igrzyska, czyli wybory prezydenckie. Dla oficjalnej propagandy to przykład demokratyzacji Syrii, bo w szranki z obecnym prezydentem mógł stanąć przecież każdy. Ładne, ale nieprawdziwe.

Jak popatrzeć z bliska, to ordynacja ustawiona jest tak, że pula osób, które mogły się zgłosić, jest naprawdę ograniczona. Po pierwsze, potrzeba było 35 podpisów poparcia od posłów z syryjskiego parlamentu (w sumie jest ich 250, a każdy mógł poprzeć tylko jednego kandydata – łatwo więc policzyć, że zgłosić się mogło nie więcej niż 7). Po drugie zarówno obywatelstwo kandydata, jak i obojga jego rodziców musi być z urodzenia, a nie z nadania. Po kolejne – kandydat nie mógł być nigdy karany za przestępstwo (nawet jeśli wyrok już się zatarł). To z marszu eliminuje sporą część syryjskiej opozycji, która przecież i za Hafeza, i za Baszara siedziała w więzieniach. Nie można mieć małżonka nie-Syryjczyka. Ten punkt narobił małego zamieszania, gdyż żona Baszara, Asma, ma też brytyjski paszport. Szybko wytłumaczono więc, że przecież jest też Syryjką. Uprasza się o nieczepianie się. No i dwa kolejne punkty: konieczność przebywania w Syrii przez ostatnie 10 lat plus brak innego obywatelstwa. To już ostatecznie grzebie jakiekolwiek szanse na teoretyczny choćby udział w tych wyborach takich ludzi jak Burhan Ghalioun czy Geogre Sabra.

Ostatecznie w wyborach wystartuje trzech kandydatów. Prócz Asada zarejestrować udało się 46-letniemu Macherowi Hadżarowi, obecnemu posłowi, członkowi koncesjonowanej przez reżim komunistycznej opozycji, i Hassanowi Abdullahowi Al-Nouriemu, 54-letniemu wykładowcy zarządzania zasobami ludzkimi z amerykańskimi dyplomami w kieszeni, doradcy i partnerze kilku zachodnich firm i szefa jednej instytucji przy prezydencie.

Takie to będą wybory. Wynik nieprzewidywalny do samego końca. Jedyne, co możemy dziś powiedzieć, to że wygra Asad. Reszta bez zmian.

 

Freedom House, Flickr CCby2.0.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. Syria, Syria. Kraje zachodnie stracily zainteresowanie w aktywnym popieraniu opozycji, gdy okazalo kto pod tym rozciagliwym pojeciem sie kryje. A ostatecznie wyciagnela z bagna syryjskiego zachodnich sojusznikow Rosja. Jedyne co zostalo Zachodowi to popierania SNC, ktory chyba wiekszych wplywow w Syrii juz nie ma. Gwozdziem do trumny okazala sie „klotnia” miedzy Arabia Saudyjska a Katarem – do niedawna sojusznikow w popieraniu „demokratycznych” ruchow syryjskich.
    Jesli zas zajmujemy sie Bliskim Wschodem i jego problemami intyeresujaca jest swego rodzaju medialna cisza wobec wydarzen w Egipcie. Zasadniczo zachodnie media omijaja temat wielkim lukiem. A przeciez, jak chce tego Tony Blair, tam sie wlasnie udalo ocalic narod przed wstecznictwem i barbarzynstwem, obalajac legalna wladze, i teraz general Sisi rozpocznie budowe prawdziwej demokracji – czyli jest to, czego Zachod pragnal w Syrii. Czy nie winno sie pisac o tym kolejnym sukcesie obszernie i entuzjastycznie?

    Pozdrawiam

  2. Drogi vandermerwe, w Egipcie nie wybuchła krwawa wojna domowa, nawet jeśli teraz powraca wojskowa dyktatura. Nie chciałbyś tam chyba drugiej Syrii nieprawdaż? W Syrii ten zły Zachód zrobił wszystko by nie interweniować, nawet za cenę ośmieszenia się prezydenta USA po użyciu przez Assada broni chemicznej i jakie efekty są jak każdy widzi.

  3. Miała być krótka, zwycięska wojenka, umożliwiająca Katarowi budowę gazociągów, a Arabii Saudyjskiej wyeliminowanie wpływów Teheranu.
    W tle, pola gazonośne w środkowej Syrii…….

    Na to poszły fundusze obu krajów, dostawy broni od stałych dostawców, szkolenia najemników finansowane przez USA.
    Wszystkie „Psy Wojny” otrzymały solidne gaże, wszyscy fanatycy- od Kaukazu, skończywszy na Afryce i Europie, zostali zmobilizowani.
    I……pat……
    Weto rosyjskie i chińskie wystarczyło, by wstrzymać wsparcie lotnicze.
    Turcja wstrzymała atak lądowy, nie chcąc walczyć bezpośrednio z żołnierzami irańskimi.

    Długotrwały konflikt wyczerpał entuzjazm, oraz fundusze sponsorów….
    Tylko tych 3-5 milionów uchodźców żal.
    Żyli sobie spokojnie w świeckim- ostatnim w tym rejonie państwie.
    I komuś to przeszkadzało.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. tuciu
    8 maja o godz. 16:19

    Generał Sisi zostanie marszałkiem i prezydentem, jako jedyny gwarant pokoju i spokoju w Egipcie. W przeciwnym razie wojna religijna pewna.
    A zadyma w 80 milionowym kraju rozleje się na wszystkie strony.

    O ile przeżyje, co wielu jego poprzednikom dane nie było, to pomimo prozachodniości, nie pozwoli na użycie armii w cudzych wojnach.
    To jedna z jego zalet- dba o INTERESY kraju.
    A sponsorzy zmuszeni są płacić……..

    Paradoksem jest na przykład to, że za fundusze dla armii uzyskane z USA, kupi SU-35…..
    Jako miara niezaleźności, niezły numer…..

  6. @ tuciu,

    Czy ja pisalem, ze w Egipcie wybuchla wojna domowa? Jednak patrzac na biezace wydarzenia na ulicy egipskiej zanosi sie na dlugi, „pelzajacy” konflikt na pograniczu wojny domowej – niezaleznie od tego, co general Sisi bajdurzy. A Zachod? Zachod ma podstawowy problem – popiera demokracje, gdzie jest mu wygodnie a ja zwalcza, gdy stoi w poprzek Zachodu interesow. Brak interwencji Zachodu w Syrii wyszedl wszyskim na dobre – szczegolnie niedoszlym interwentom.

    Pozdrawiam

  7. Niestety, zdecydowana wiekszosc rebeliantow to zadeklarowani
    ultra-islamisci… Oni nie walcza o jakakolwiek „demokracje”, czy
    nawet o pozory takowej !

  8. Panie redaktor skąd taki żal, że nie udał się scenariusz, że ten Asad nie został obalony że tzw. rodowici Syryjczykom czyli rozmaitym najemnikom z Czeczenii Tunezji, Libii nie udało się obalić Asada. Dlaczegóż to pani się nie przejmowała sytuacją w Bahrajnie gdzie doszło do krwawego zdławienia tamtejszej rewolucji przez Saudyjczyków czyżby dlatego, że tam w większości są Szyici, którzy mogliby odmówić w razie powodzenia dalszego przyzwolenia na wykorzystanie przez USA kotwicowiska?

  9. Wojna w Syrii jest tak samo zaprzeczeniem zdrowego rozsądku, jak wieloletnia wojna w Libanie, Iraku, a ostatnio w Libii, gdzie, podobnie jak w Syrii, wszyscy walczą ze wszystkimi i nie wiadomo o co chodzi. Arabowie tracą niepowtarzalną szansę na awans gospodarczy i cywilizacyjny i marnotrawią kolosalne środki finansowe, które im zesłał los w postaci dochodów z ropy naftowej i gazu ziemnego. Na tamtejszych awanturach wojennych zarabiają światowi producenci sprzętu wojennego, a wynikłe zniszczenia i tragedia ludzi są prawie nie do odrobienia.

  10. Ależ oczywiście, że obchodzi. Waszyngton wraz ze swymi arabskimi pudlami wciąż dyskretnie wspomaga „rebeliantów”, pieniędzmi i bronią, ostatnio dostarczył im przenośnych rakiet przeciwlotniczych, Izrael też się dokłada, jeszcze bardziej dyskretnie, ale wszystko tylko na tyle, by zapewnić kontynuację rebelii, a nie jej zwycięzstwo. Imperium Dobra i jego „największemu sojusznikowi” doskonale pasuje pat w Syrii – unieszkodliwia ją jako sojusznika Iranu i zagrożenie dla syjonistycznej kolonii, koncentruje uwagę i zainteresowanie islamistów na rozwalaniu kraju wrogiego Imperium, tak że mniej psocą gdzie indziej. To, że giną ludzie waszyngtońskiej oligarchii nie rusza, wszak gdzie drwa rąbią, itp, utrzymanie hegemonii nad Bliskim Wschodem jest najważniejsze.

  11. @Herstoryk – dla równowagi trzeba powiedzieć, że w Syrii od wielu lat stacjonuje flota Rosji w bazie w Tartus, a armia syryjska jest głównie wyposażona w broń tego kraju. Również głównie w broń rosyjską uzbrojone są wojska Egiptu, Libii, Jemenu, Algierii i innych krajów arabskich.

  12. biedni terrorysci, musza jechac do domu, do europy, arabskich krajow… skad przyjechali:-(

    PS
    Assad jakis slaby dyktator!? Po wygranej wojnie w Homs daje wrogowi wygodne autobusy doo opuszczenia kraju?
    Cos mi tu nie pasuje?!

  13. Zwyciestwo barbarzynstwa

    Baszar Al -Assad przygotowuje swoje „wybory” na prezydenta w dniu 3 czerwca br. Jego klan niegdy nie mial problemu, by poslugowac sie blefem – ponad 98 % mial poparcia siedem lat temu. Ale tym razem sytuacja jest bardzie nienormalna. Dyktator chce przeprowadzic owa farse w kraju rozbitym, podzielonym zbrodniami na ludnosci cywilnej – w ciagu ostanich trzech lat zginelo w Syrii 150 000 osob. Kiedy prawie polowa terytorim Syrii zostala opuszczona, to nawet trudno o fikcje reprezentatywnosci.
    Miasto Homs to symbol oporu a takze al-Assada zbrodni. Upiory nie szczezly a kat jeszcze nie zostal zwyciezca.

  14. Jak się Zachód przekonał, że „wyzwoli” Syrię od Asada rękami i dla Al-Kaidy to zainteresowanie „wyzwalaniem” mu przeszło razem z promowaniem oprawy propagandowej tego „wyzwalania” … 😉

  15. @axiom 1

    Odpowiedzi nie bedzie. Odpowiedz mozna by strescic w jednym slowie. Ale slowa tego nie powinno sie wypowiadac przy kobietach.

css.php